Święczkowski mówi „nie”. W czwartek, 9 kwietnia, sędziowie Trybunału Konstytucyjnego, wybrani przez Sejm w połowie marca, złożyli ślubowanie w sali kolumnowej Sejmu, w obecności marszałka Czarzastego i notariusza. Następnie złożyli u prezydenta pisemną rotę ślubowania i udali się do Trybunału Konstytucyjnego, gdzie od pełniącego obowiązki prezesa TK Bogdana Święczkowskiego usłyszeli, że w nie doszło do skutecznego nawiązania stosunku służbowego sędziego TK. Spróbujmy więc uporządkować, co tak naprawdę wydarzyło się wokół Trybunału Konstytucyjnego, instytucji kluczowej w każdym państwie demokratycznym. To właśnie Trybunał stoi na straży konstytucyjności prawa, pilnując, by ustawy i decyzje podejmowane przez władzę były zgodne z ustawą zasadniczą. Wbrew temu, co czasem można usłyszeć w debacie publicznej, nie jest to organ oderwany od rzeczywistości, a jego orzeczenia mają bardzo realny wpływ na życie obywateli. Wystarczy przypomnieć wyrok z jesieni 2020 roku dotyczący prawa aborcyjnego, który nie tylko zaważył na bezpieczeństwie kobiet w Polsce, ale też wyprowadził na ulice setki tysięcy protestujących.Dekada chaosu Chaos wokół Trybunału Konstytucyjnego nie zaczął się wczoraj ani kilka miesięcy temu, trwa już ponad dekadę. Punktem zwrotnym był rok 2015, kiedy Sejm wybrał pięciu nowych sędziów, z czego – jak później orzekł sam Trybunał w grudniu tego samego roku – trzech zostało wybranych prawidłowo. Mimo to prezydent Andrzej Duda nie odebrał od nich ślubowania, lecz od pięciu innych osób wskazanych przez nowy Sejm zdominowany przez Prawo i Sprawiedliwość. W ten sposób w polskim porządku prawno-publicystycznym pojawiło się pojęcie tzw. sędziów dublerów, a wraz z nim spór, który do dziś nie został rozwiązany.W tym miejscu warto zauważyć jeszcze jedną rzecz. Ten sam Andrzej Duda, dziś już były prezydent, komentując sprawę ślubowania sędziów w 2026 roku w youtubowej rozmowie z Krzysztofem Szczuckim (zawieszonym posłem PiS), stwierdził, że prezydent jest związany uchwałą Sejmu i nie może być tak, że przyjmuje ślubowanie tylko od niektórych. Trudno nie zauważyć, że jest to refleksja spóźniona, poniekąd to właśnie zrobił Duda dekadę wcześniej.Wracając jednak do bieżących wydarzeń: w ubiegłym tygodniu Karol Nawrocki również dokonał wyboru niektórych sędziów. Przyjął ślubowanie tylko od dwojga z sześciorga nowych sędziów TK – Magdaleny Bentkowskiej i Dariusza Szostka. To o tyle interesujące, że zarówno jego otoczenie, jak i Prawo i Sprawiedliwość krytykowały sam tryb wyboru całej szóstki. Logika podpowiadałaby więc, że przyjmując ślubowanie od części z nich, prezydent de facto uznał poprawność całego procesu.Pozostali sędziowie, Krystian Markiewicz, Maciej Taborowski, Anna Korwin-Piotrowska i Marcin Dziurda, zwrócili się do Kancelarii Prezydenta o wyznaczenie terminu złożenia ślubowania, powołując się na konstytucyjny obowiązek niezwłocznego rozpoczęcia pełnienia urzędu. Odpowiedzi jednak nie było. W tej sytuacji zdecydowali się na krok bezprecedensowy, zaprosili prezydenta do Sejmu i tam, 9 kwietnia, złożyli ślubowanie.Czytaj też: „Farsa, groteska, teatr”. Prezydent nie uznaje ślubowania w SejmieSolidarność sędziówWarto podkreślić, że w czwartkowych wydarzeniach uczestniczyła cała szóstka nowo wybranych sędziów, także ta dwójka, która wcześniej złożyła ślubowanie przed prezydentem. Był to gest solidarności i próba podkreślenia, że w tej sprawie powinni być traktowani jednakowo.Zgodnie z przewidywaniami Karol Nawrocki nie skorzystał z zaproszenia i nie pojawił się na Wiejskiej. Od samego początku politycy Prawa i Sprawiedliwości oraz obozu prezydenckiego podważali też samą procedurę ślubowania. Spór sprowadza się w gruncie rzeczy do jednego słowa: „wobec”. Ustawa o statusie sędziów Trybunału Konstytucyjnego z 2016 roku stanowi bowiem, że ślubowanie powinno być złożone „wobec prezydenta”.Tyle że Konstytucja mówi jasno: sędzia Trybunału Konstytucyjnego staje się nim w momencie wyboru przez Sejm i o żadnym ślubowaniu nie wspomina. Większość prawników zwraca uwagę, że sformułowanie „wobec” można interpretować szeroko i nie musi ono oznaczać fizycznej obecności prezydenta. Może chodzić o formę pisemną, o akt dokonany w jego kierunku, a niekoniecznie przed nim.Jak podkreśla m.in. prof. Marcin Matczak, takie określenia pojawiają się w prawie wielokrotnie i nie mają jednego, sztywnego znaczenia. Prof. Matczak przestrzega również, że PiS chce nas postawić w roli zakładników nieszczęsnego „wobec”, a tak naprawdę chodzi o to, że według PiS, TK ma należeć do PiS.Spotkanie ze Święczkowskim Następnie sędziowie udali się do Trybunału Konstytucyjnego, gdzie spotkali się z pełniącym obowiązki prezesa Bogdanem Święczkowskim. Jak później przekazał Święczkowski, rozmawiał z każdym z sędziów indywidualnie i poinformował, że nie może uznać, iż doszło do nawiązania stosunku służbowego sędziego TK, ponieważ nie otrzymał od prezydenta informacji o złożeniu ślubowania wobec jego osoby. Ten sam Święczkowski mierzy się z groźbą uchylenia immunitetu, a ciążą na nim poważne zarzuty z okresu, gdy był Prokuratorem Krajowym. To właśnie immunitet w Trybunale Konstytucyjnym sprawia, że Bogdan Święczkowski może spać spokojnie, tymczasem zapełniane przez obecną większość wakaty mogą w rezultacie doprowadzić do tego, że do stycznia 2027 roku znajdzie się w Trybunale większość skłonna mu ten przywilej odebrać.Stanowisko Pałacu Prezydenckiego pozostaje jednoznaczne. Szef kancelarii prezydenta Zbigniew Bogucki przekazał, że prezydent Karol Nawrocki nie uznaje wydarzenia w Sejmie za skuteczne ślubowanie i skieruje sprawę do Trybunału Konstytucyjnego. Wcześniej z jego ust padły również słowa o utracie przez sędziów „waloru nieskazitelności charakteru”, a w oficjalnym oświadczeniu pojawiła się teza, że ich „ostentacyjne” działania można traktować jako odmowę złożenia ślubowania, co miałoby być równoznaczne ze zrzeczeniem się stanowiska. W jednym ze wpisów w mediach społecznościowych Bogucki poszedł jeszcze dalej, pisząc o „11 sędziach i 4 anty-sędziach”.Czytaj też: „Jawne naruszenie prawa”. Prezydent o ślubowaniu sędziów TKPolityczna walkaCoraz bardziej realny wydaje się więc scenariusz, o którym mówił wybitny konstytucjonalista prof. Wojciech Sadurski – faktycznego rozjazdu rzeczywistości prawnej i politycznej. Z jednej strony rząd i przytłaczająca większość środowisk prawniczych będą uznawać czwórkę sędziów, którzy złożyli ślubowanie w Sejmie, za pełnoprawnych członków Trybunału, z drugiej – opozycja i obóz prezydencki będą kwestionować ich status. A to może oznaczać funkcjonowanie dwóch równoległych narracji o Trybunale Konstytucyjnym.Mimo to minister sprawiedliwości, prokurator generalny Waldemar Żurek przekonuje, że ma plan B, a czwartek był dobrym dniem dla polskiej demokracji i odbudowy praworządności.Co ciekawe, według analiz kolektywu Res Futura, badającego nastroje w sieci, tym razem to koalicja rządząca wygrała ten spór w odbiorze internautów (a przecież zwykle to prawica dominuje w sieci, zwłaszcza na platformie X). Jednym z powodów może być niespójność przekazu po stronie Prawa i Sprawiedliwości i obozu prezydenckiego – zmieniające się stanowiska w sprawie legalności wyboru sędziów czy samego ślubowania. Jednocześnie politycy PiS nie potrafią jasno odpowiedzieć na pytanie, co w ich scenariuszu miałoby się stać z czterema nieobsadzonymi miejscami w Trybunale i gdzie w Konstytucji szukać podstaw dla takiej obstrukcji prezydenta.Jedno wydaje się pewne: chaos wokół Trybunału Konstytucyjnego będzie trwał. I, niestety, jest to chaos, który uderza nie w polityków, ale w stabilność państwa.