Czy polska burleska podbije świat?

aktualizacja: 12:47 wyślijdrukuj
fot
- Burleska cechuje się zupełnie innym poziomem doznań artystycznych. Bardziej postrzegana jest jako sztuka, niż jako striptiz - podkreśla Pin Up Candy, jedna z najpopularniejszych artystek tego gatunku w Polsce (fot. Łukasz Walas/ www.pinupcandy.pl)

Kostiumolog Dity von Teese i Lady Gagi jest zachwycony polskimi strojami do burleski i niewykluczone, że będzie chciał ubierać w nie swoje podopieczne. Polki podbijają sceny burleskowych festiwali, a światowej klasy znawcy tematu przecierają oczy ze zdumienia, bo nie sądzili, że w kraju nad Wisłą ktokolwiek uprawia tę dziedzinę sztuki.

Do niedawna hasło „burleska” kojarzyło się nam jedynie z Ditą von Teese, amerykańską gwiazdą tego gatunku sztuki podziwianą przez miliony mężczyzn na całym świecie. Okazuje się jednak, że już niebawem nie będziemy musieli spoglądać na gwiazdy zza oceanu, gdyż w Polsce mamy prawdziwy urodzaj burleskowych artystek. Moda na tego rodzaju „wyrażanie siebie” na dobre zagościła w szkołach tańca usytuowanych w większych miastach, a Polki coraz odważniej sięgają po swoją kobiecość i eksponują naturalne piękno także w imię walki z kompleksami. Sklepy oferujące niezbędne do „uprawiania” współczesnej burleski atrybuty – czyli gorsety, pończochy, pawie pióra, kapelusze, czy fikuśne ozdoby na sutki – odnotowują gwałtowny wzrost sprzedaży w porównaniu do lat poprzednich.

Tylko w ciągu ostatnich kilku miesięcy dwie najpopularniejsze propagatorki burleski w Polsce wystąpiły w bijących rekordy oglądalności programach telewizyjnych. Jedna z nich – z powodzeniem – zagościła w programie typu talent show. Skupiła na sobie nie tylko uwagę jury, ale przede wszystkim widzów, którzy swoimi wrażeniami dzielili się w internecie.

„Jej ruchy, gesty, mimika, głos, to jest coś cudownego. Zobaczcie ile ona ma w sobie wdzięku, porównajcie z innymi kobietami i spróbujcie powiedzieć, że to nie jest talent” – pisano o Betty Q.

„Kobieta, która wie czego chce i wie jak to dostać”

„Słownik wyrazów obcych i zwrotów obcojęzycznych” Władysława Kopalińskiego podaje, że burleska to lekki utwór literacki, zwłaszcza sceniczny, groteskowy, komiczny, satyryczny, ale także żartobliwy i lekki utwór muzyczny. Pochodzi od włoskiego burlesco – czyli śmieszny, żartobliwy.

Już w XVIII i XIX wieku żądni artystycznych doznań goście europejskich salonów mogli podziwiać przedstawienia, która parodiowały choćby wielkie dzieła operowe. Potem burleska, czyli swego rodzaju połączenie teatru z musicalem, zaczęła ewoluować. Kobiece ciało zaczęto odważniej eksponować jednak dopiero na początku XX wieku, najpierw za oceanem. W 1912 roku w Nowym Jorku bracia Minsky otworzyli historyczne (bo pierwsze) kluby, w których można było zobaczyć burleskę w wymiarze podobnym do dzisiejszego. Dobra passa tego gatunku nie trwała jednak długo. W związku z wielkim kryzysem i prohibicją w USA zaczęto walczyć o morale mieszkańców i zamknięto w 1937 roku kluby pokazujące burleskę w jej kobiecej odsłonie. Ta forma sztuki powróciła na scenę dopiero w połowie XX wieku i do dziś przeszła prawdziwą rewolucję.
Pin Up Candy miała to szczęście, że już jako kilkulatka tańczyła taniec współczesny, uczyła się baletu, a później trenowała taniec brzucha.(fot. Łukasz Walas/https://www.facebook.com/PinUpCandyBurlesqueStar)
Choć dziś nie wszyscy o tym pamiętają, burleska znakomicie rozwijała się w czasach kina niemego, a jednym z jej wielkich mistrzów był sam Charlie Chaplin (oczywiście współczesna burleska z tą prezentowaną w produkcjach Chaplina nie ma nic wspólnego).

Wracając do XXI wieku i boomu na burleskę, który można odnotować m.in. w Polsce – kiedy spyta się np. internautów o to, co kojarzy im się z burleską – odpowiadają np.: „czerwona szminka”, „kobieta, która wie czego chce i wie jak to dostać”, „kiepska rola Christiny Aguilery”, „ironia, kostiumy i specyficzna muzyka”, „Dita von Teese” czy wspomniany wcześniej Charlie Chaplin…

Candy rusza na podbój świata

Burleska jest dla mnie spełnieniem marzeń. To połączenie tańca, który kocham i którym zajmuję się od szkoły podstawowej – i stylu retro, który jest najbliższy mojemu sercu. Bo właściwie od stylu retro zaczęła się moja przygoda z burleską – mówi w rozmowie z portalem tvp.info Pin Up Candy, jedna z najpopularniejszych artystek tego gatunku w Polsce.



Pin Up Candy zaczynała przed laty prowadząc bloga o modzie retro, „o powrocie kobiecości w stylu lat 40-tych i 50-tych”. Później pasje modowe połączyła z tańcem, który – jak mówi – zawsze funkcjonował w jej życiu. W ten sposób wyszła burleska.

Na początku to była fascynacja zdjęciami retro, tancerkami burleski i filmikami z występów tancerek, których szukałam na YouTube. Byłam także na specjalnym kursie burleski, tanecznym i to właściwie bardzo otworzyło mi głowę. Bo sam fakt rozpoczęcia występów, jako tancerka burleski, wiąże się tylko i wyłącznie z własną wyobraźnią, trzeba mieć na siebie pomysł i ten pomysł konsekwentnie realizować, pozostawać wierną własnemu stylowi – podkreśla dzisiaj i jednym tchem wymienia czynniki, które najbardziej wpłynęły na jakość jej występów, przygotowanie artystyczne.
,br> – Brałam także udział w warsztatach zagranicznych. Byłam w Berlinie, niedawno wróciłam z Paryża. Takie wyjazdy i obserwacje zagranicznych scen bardzo dużo dają, bo mogę czerpać z dojrzałych rynków burleski – przyznaje. – Zresztą nie chcę jedynie spełniać wymagań polskich realiów dotyczących burleski, chcę dążyć do ideału europejskiego, czy wręcz światowego – zapowiada.
A jakie są ideały Pin Up Candy, z kogo czerpie najbardziej, czy ma swój autorytet w dziedzinie burleski? – Na pierwszym miejscu muszę wymienić Ditę von Teese, choć to, co ona tworzy, to nie jedyne oblicze burleski. Ale przyznaję, że to właśnie od jej zdjęć, filmików z jej występami moja fascynacja burleską się zaczęła. Candy bardzo ceni także Catherine D’lish. – To dojrzała tancerka burleski, która była nauczycielką Dity i tak naprawdę stworzyła jej fenomen – dodaje.

Kolejna z moich fascynacji to Erochica Bamboo, która tworzyła w latach 70-tych i 80-tych scenę burleski w Japonii, a dziś występuje głównie e Europie. Jeszcze kolejna to Dirty Martini, która ze swoim ogromnym rozmiarem udowadnia, że scena burleski nie jest zarezerwowana dla kobiet o wyglądzie modelki. Ostatnio jestem także zauroczona występami Guadellupe Boccanegra, meksykańskiej artystki.



Na mojej liście ulubionych tancerek znajduje się również Angie Pontani, francuska, która ze sowimi występami podbija Stany Zjednoczone oraz Vicky Butterfly, która czerpie z epoki art deco
– wylicza pasjonatka stylu retro.

Burleska to nie striptiz

Jednym z powodów, dla których Polki tak chętnie uczęszczają na zajęcia burleski i tłumnie przychodzą na występy Pin Up Candy i jej koleżanek, jest zapewne fakt, że podczas tego typu show główną rolę odgrywają kobiece kształty i to nie tylko te w rozmiarze 36, czy 38. – Moje pierwsze występy nie wiązały się z dużym negliżem. Do tego dochodzi się z czasem. Poza tym nigdy nie miałam problemu z akceptacją swojego ciała, mimo, że nie mam figury modelki. Nie jestem wysoka, w biodrach mam 100 centymetrów, ale zapewniam, że kocham każdy z tych stu centymetrów. Zauważyłam, co mnie bardzo mile zaskoczyło, że naturalność i brak zahamowań w pokazywaniu prawdziwego, naturalnego kobiecego piękna jest bardzo pożądana w Polsce – przyznaje Candy.

Jej zdaniem zajęcia burleski dostępne w szkołach tańca mogą bardzo dużo dać dziewczynom, które nie są pewne, czy ich ciało jest „wystarczająco atrakcyjne”. – Burleska daje bowiem akceptację i świadomość ciała. Okazuje się, że szerokie biodra, czy wydatne piersi, które bardzo często są ukrywane pod zbyt dużymi swetrami i obszerni ubraniami – to atuty, które można najpiękniej wykorzystać przy występach burleskowych – tłumaczyPin Up Candy. Artystka dodaje, że na jej występy przychodzi mnóstwo kobiet, w różnym wieku i to one „napędzają ją do działania i zapewniają o tym, że to, co pokazuje – czyli te pełne wdzięki – to jest to, co widz chciałby oglądać”.
Nigdy nie miałam problemu z akceptacją swojego ciała, mimo, że nie mam figury modelki. Nie jestem wysoka, w biodrach mam 100 centymetrów, ale zapewniam, że kocham każdy z tych stu centymetrów
Dita von Teese jest dziś najbardziej rozpoznawalną artystką burleski na świecie i inspiracją dla wielu innych tancerek, w tym tych z Polski (fot. youtube.com)
Faktem jest, że próżno szukać gwiazd burleski, które nosiłyby rozmiar charakterystyczny dla supermodelek, czyli „0”, choć wcięcie w talii, choćby przypominające to, o które przez lata walczyła Dita von Teese (ściśnięta gorsetem ma 41,9 cm w talii) – jest mile widziane. Zaś ordynarna golizna, już niekoniecznie. Nie wolno łączyć burleski ze striptizem, czy tańcem erotycznym, bo jak zapewniają przedstawicielki gatunku – to zupełnie inna dziedzina. – Być może dziewczyny wyróżniające się pięknem rodem z photoshop’a można spotkać w klubach go-go, ale burleska cechuje się zupełnie innym poziomem doznań artystycznych. Bardziej postrzegana jest jako sztuka, niż jak striptiz – mówi Pin Up Candy, która ze swoją burleską występuje profesjonalnie od dwóch lat.

Burleskowe coming-outy

O tym, jak rynek burleski w Polsce się rozwija, świadczyć może ilość ogłoszeń kierowanych do kobiet – zapraszających panie niezależnie od ich wieku - na kursy burleski. Większość szkół tańca oferuje zajęcia z burleski, obok jazzu, tańca brzucha, czy – w tych bardziej egzotycznych szkołach – tańca na rurze. A ile kobiet organizuje własne pokazy, podbija polskie sceny, rozgrzewa publiczność do czerwoności? – Rynek burleski w Polsce ciężko ocenić, bo podejrzewam, że większość dziewczyn jeszcze działa „w ukryciu”. Osobiście znam około 5 tancerek, nie wszystkie jednak pokazują swoje występy za granicą, z tego co wiem – 3 z nich brały udział w zagranicznych festiwalach. Ale warto podkreślić, że burleska w Polsce to nowa sprawa i rynek jest jeszcze niezagospodarowany. Mam nadzieję, że będzie się w Polsce rozwijać, bo widownia oczekuje coraz większej ilości występów. Ja sama daję w tygodniu 2 występy, jeżdżę ze swoim show po kraju, bo jest ogromne zapotrzebowanie na takie występy - mówi Pin Up Candy.

Candy miała to szczęście, że już jako kilkulatka tańczyła taniec współczesny, uczyła się baletu, a później trenowała taniec brzucha. Dziś, dzięki połączeniu tych gatunków z burleskowym strojem, charakterystycznym zachowaniem, gracją, stylem i żartem – każdy z jej występów jest nagradzany owacją na stojąco. Ale, jak przekonuje, nawet te panie, które dotąd tańczyły jedynie poloneza na studniówce – śmiało mogą spróbować pobawić się burleską.
Jednym z powodów, dla których Polki tak chętnie uczęszczają na zajęcia burleski i tłumnie przychodzą na występy Pin Up Candy i jej koleżanek, jest zapewne fakt, że podczas tego typu show główną rolę odgrywają kobiece kształty i to nie tylko te w rozmiarze 36, czy 38 (fot. Łukasz Walas/www.pinupcandy.pl)
Ostatnio zaangażowałam się w działania fundacji „Mama” i zaczęłam prowadzić kurs burleski dedykowany młodym mamom, które chcą przez godzinę w tygodniu skoncentrować się tylko na sobie. Mamom trzeba przypominać o tym, że kobiecość nie może zejść na drugi plan nawet wtedy, gdy pojawia się dziecko – przekonuje Pin Up Candy. – Można u mnie uczyć się burleski także prywatnie, prowadzę zajęcia tzw. master class, na które przychodzą dziewczyny, które poważnie myślą o tym, by zacząć występować na scenie – dodaje, podkreślając, że nie obawia się konkurencji. Wręcz przeciwnie – marzy o tym, by burleska w Polsce z miesiąca na miesiąc stawała się coraz bardziej popularna.

Nasza broń kobieca

Jednym z najważniejszych elementów współczesnej burleski – jest strój, którego podstawę zazwyczaj stanowi gorset. To na nim opiera się cała misternie przygotowana kaskada falban, to on podtrzymuje biust, tak by wyglądał na pełniejszy i to dzięki niemu tancerki uzyskują talię osy, choć nie zawsze takie „ściągnięcie” pasa jest przyjemne.

Magdalena Siwek z internetowego sklepu „Burlesque” ujawnia, że tylko w ciągu ostatniego roku sprzedaż akcesoriów potrzebnych do uprawiania burleski wzrosła nawet o 40 procent. – Jeszcze dwa lata temu, gdy pytałam ludzi o to, co to jest burleska, nie wiedzieli o co chodzi. Dzięki modzie na pin up (modowy trend wywodzący się z głównie z lat 40. i 50, którego najbardziej znaną przedstawicielką była Marilyn Monroe -red.) – rynek się otworzył. W porównaniu do 2011 roku odnotowujemy od 30-40 procent więcej sprzedanych rzeczy – przyznaje pani Magdalena.

W jej sklepie najchętniej kupowane są właśnie gorsety, wachlarze ze strusich piór, przypinki do włosów, kapelusiki i tzw. „nasutniki”. – Gorset to wydatek rzędu nawet 600 złotych, drobne gadżety kosztują od 20 do 50 złotych, pończochy można kupić już za 25 złotych, ale te lepsze mogą kosztować nawet dwa razy tyle. Jeśli ktoś chce porządnie się ubrać, musi mieć od 1000 do nawet 2000 zł.– wylicza Magdalena Siwek. Co istotne, jej sklep oferuje także porady, jak odpowiednio dopasować gorset. – Uczymy panie nawet tego, jak o gorset dbać, bo to bardzo istotna kwestia – dodaje Siwek. Skąd u pani Magdaleny pomysł na taki biznes? – Jestem fanką gorsetów, od tego wyszłam, dopiero później zauważyłam, że gorsety tak bardzo kojarzone są z burleską. Z biegiem czasu do asortymentu wprowadziłam wachlarze, bo wcześniej w Polsce nikt się ich sprzedażą nie zajmował.
Pin Up Candy do swojej scenicznej garderoby przykłada ogromne znaczenie. Wie, jaką rolę odgrywają detale, wie, co dobrze wygląda w blasku reflektorów, w czym najwygodniej tańczyć. – Pierwszy strój był uszyty przez moją koleżankę, na zamówienie. Do tej pory staram się wykonywać elementy moich strojów, bądź całe kreacje – indywidualnie. Współpracuję z projektantkami, jedna z nich, SnowBlack Corsets, jest gorseciarką, przygotowuje dla mnie profesjonalne gorsety na metalowych fiszbinach, są bardzo efektowne i łatwo je zdjąć. Druga moja projektantka, Anna Cichosz, według moich pomysłów realizuje kostiumy, z dużą ilością falban, ozdób – opowiada Candy.



Okazuje się, że stroje Pin Up Candy są tak dopracowane, że komplementują je najznakomitsi kostiumolodzy na świecie.

Kiedy występowałam w Paryżu – mój kostium wykonany przez polską gorseciarkę zrobił największe wrażenie. Po występie podszedł do mnie kostiumolog Dominique de Roo współpracujący, czy wręcz tworzący dla Dity von Teese i Lady Gagi i powiedział, że dawno nie widział tak pięknego i profesjonalnie przygotowanego kostiumu. Nawiązaliśmy nić porozumienia, która mam nadzieję zaowocuje w przyszłości – wyznaje w rozmowie z tvp.info Pin Up Candy, która już teraz planuje burleskową ekspansję artystyczną i modową nie tylko w Europie, ale i na całym globie.

Wybrane dla Ciebie