Incydent przed wyborami. Lider węgierskiej opozycji Peter Magyar zasugerował, że odkrycie ładunków wybuchowych przy gazociągu łączącym Węgry z Serbią mogło być rządową operacją „pod fałszywą flagą”. Wezwał premiera Viktora Orbana, by „przestał siać panikę zgodnie z planami jego rosyjskich doradców”. W niedzielę nad ranem prezydent Serbii Aleksandar Vuczić poinformował o odkryciu ładunku wybuchowego „o dużej sile rażenia” przy gazociągu Balkan Stream, którym rosyjski gaz trafia na Węgry i Słowację przez Turcję, Bułgarię i Serbię. Według władz mógł on zagrozić wielu osobom i zakłócić dostawy surowca. Po informacji o incydencie premier Węgier Viktor Orban zwołał nadzwyczajną radę obrony.Peter Magyar, lider węgierskiej opozycji, napisał w mediach społecznościowych, że od tygodni pojawiały się ostrzeżenia o możliwych prowokacjach przed wyborami. „Od tygodni otrzymujemy ostrzeżenia z wielu źródeł, że (…) Viktor Orban – być może z pomocą Serbii i Rosji – może planować przekroczenie kolejnej granicy. (…) Wiele osób sugerowało, że w Serbii może się coś »przypadkowo« wydarzyć (…) około Wielkanocy, tydzień przed wyborami na Węgrzech. I tak się właśnie stało” – napisał Magyar.Magyar przewiduje porażkę OrbanaPolityk wezwał premiera do ujawnienia szczegółów i zaproszenia opozycji na posiedzenie rady obrony. Podkreślił też, że niezależnie od okoliczności sprawa będzie wymagała wyjaśnienia. „Niezależnie od tego, kto zorganizował tę prowokację, (…) sytuacja będzie musiała zostać rozwiązana przez rząd Tiszy” – stwierdził. Dodał również, że Orban „nie będzie w stanie zapobiec wyborom (…) ani powstrzymać milionów Węgrów” przed zmianą władzy.Na rosyjski wątek zwrócił uwagę w TVP Info Wojciech Jakóbik, ekspert ds. bezpieczeństwa energetycznego. – Ukraiński wywiad wojskowy HUR ostrzegał tydzień temu, że Rosjanie mogą przeprowadzić jakąś prowokację z gazociągiem Balkan Stream. Jeżeli teraz mamy z tym do czynienia, byłby to sposób Rosjan, żeby rzucić koło ratunkowego Orbanowi – ocenił Jakóbik.Sondaże niekorzystne dla FideszuDo zdarzenia doszło na tydzień przed wyborami parlamentarnymi na Węgrzech. Główna partia opozycyjna Tisza wyprzedza Fidesz Viktora Orbana w większości niezależnych sondaży. W marcowym badaniu firmy Median Tisza uzyskała 58 proc. poparcia wśród zdecydowanych wyborców, a Fidesz – 35 proc. Z kolei badanie ośrodka 21 Research Center pokazało wynik 56 proc. dla Tiszy i 37 proc. dla ugrupowania Orbana.Sondażu Instytutu Publicus pokazał, że większość Węgrów obawia się oszustw wyborczych – co drugi respondent odpowiedział twierdząco na to pytanie, a kolejne 8 proc. odpowiedziało „raczej tak”. Jedynie 30 proc. ankietowanych w ogóle się tego nie boi, a 3 proc. „raczej się nie obawia” – zaznaczono w opisie sondażu. Spośród tych, którzy obawiają się oszustw, dwie trzecie podejrzewa o nie rządzący Fidesz Orbana, a 15 proc. – opozycyjną partię Tisza.Zobacz: Ładunki wybuchowe przy gazociągu Balkan Stream. Orban zwołuje radę obrony