Felieton dziennikarza TVP Info. To był bardzo emocjonujący tydzień. Gdybym dodał „jak zwykle” nie pomyliłbym się. Żyjemy w świecie i kraju ciekawym, w czasie obfitującym w wydarzenia, które mają, bądź mogą mieć ogromny wpływ na nasze życie, a przynajmniej samopoczucie. Zapraszam na subiektywne spojrzenie na ostatnich siedem dni. Polscy piłkarze nie awansowali na mistrzostwa świata w USA, Kanadzie i Meksyku. Paradoks polega na tym, że przynajmniej w tym jednym meczu ze Szwecją w Sztokholmie, zasłużyli na to, jak rzadko w ostatnich latach. Polacy miażdżyli gospodarzy kreatywnością i ofensywną grą.Gorzej było z defensywą, której dwa błędy odebrały reprezentacji zwycięstwo. Szkoda tym większa, że gdyby po takim meczu polscy piłkarze pojechali na mundial, łatwiej byłoby wierzyć w efektowne wyjście z grupy i skuteczną walkę o coś więcej niż honor.O błędach sędziego czy naszych obrońców napisano już niemal wszystko. Te sędziowskie nie miałyby wpływu na końcowy wynik, gdyby Nicola Zalewski nie zlekceważył Elangi przed drugim golem dla Szwedów, a Kamil Grabara nie wznowił gry zbyt szybko i niechlujnie przed trzecią bramką dla gospodarzy. Uniknięcie tych dwóch przykładów niedbalstwa dałoby polskim piłkarzom awans.Niemal natychmiast po tej porażce pojawiły się dwa pytania. Co zrobi Robert Lewandowski, którego kariera, zwłaszcza reprezentacyjna, dobiega końca i jaki będzie ruch PZPN wobec Jana Urbana, którego kontrakt miał się zakończyć wraz z brakiem awansu na MŚ. Na szczęście bardzo szybko rozwiano drugą wątpliwość. Prezes Związku Cezary Kulesza, jak nie on, podjął szybką i bardzo dobrą decyzję o przedłużeniu umowy ze selekcjonerem, najlepszym, jakiego mieliśmy w ostatnich latach. Urban poskładał tę drużynę jak rozsypane puzzle, przywrócił sympatię do niej i nauczył ją grać tak, by dała się lubić.Gorzej będzie z Lewandowskim, który zapowiedział, że będzie się zastanawiał, co zrobić. W meczu ze Szwecją zagrał jak na kapitana przystało, a po ostatnim gwizdku widać było na jego twarzy inne emocje niż te, które dostrzegliśmy u Zalewskiego czy Oskara Pietuszewskiego. Oni na mundial jeszcze zdążą w swojej karierze pojechać, 37-letni „Lewy” już raczej nie. Choć z drugiej strony przy takim trybie życia i dbaniu o formę jest to możliwe. Kilka dni po meczu barażowym strzelił przecież zwycięskiego gola dla Barcelony w meczu z Atletico Madryt.Niezależnie od podejścia do Lewandowskiego jako człowieka, wobec kapitana drużyny narodowej należałoby wstać i powiedzieć „Captain, My Captain”. Jak Robin Williams w filmie „Stowarzyszenie Umarłych Poetów” cytujący wiersz Walta Whitmana.*Iga Świątek rozpoczęła treningi z nowym trenerem. Nie szukała długo, bo zna to środowisko i swoje potrzeby. Jest też w ścisłej czołówce tenisistek i praca z nią to nie lada gratka dla szkoleniowców. I właśnie dlatego udało jej się namówić do pracy Francisco Roiga, trenera jednego z najlepszych, człowieka, który współtworzył sukcesy Rafaela Nadala. Zresztą obraz trenującej Igi na oczach Roiga i samego Nadala robi ogromne wrażenie.Czytaj również: Opolska komentuje. Wybór Nawrockiego i zawieszenie w PiS-ieHiszpan będzie musiał się zmierzyć z czymś, z czym przegrał Wim Fissette. Belg nie poradził sobie ze specyficznym układem w sztabie Igi. Pozycja Darii Abramowicz była dla niego czymś nowym i nie potrafił się temu przeciwstawić. Roig od początku będzie musiał narzucić swoją wolę, jeśli ma być szefem pełną gębą. Sama Iga powinna to zrozumieć, jeśli chce wrócić na fotel liderki rankingu WTA.*Prezydent Karol Nawrocki wybrał dwoje spośród sześciorga sędziów i przyjął od nich ślubowanie. Sędziowie zostali wybrani do Trybunału Konstytucyjnego przez Sejm RP. By rozpocząć pracę w TK sędziowie muszą złożyć ślubowanie. I tu zaczęły się schody, których nie powinno być, bo ścieżka do budynku Trybunału prawnie jest prosta i płaska. Sędziowie zostali już wybrani, więc już nimi są, pozostaje tylko ślubowanie, które ma obowiązek przyjąć Prezydent RP. Obecna głowa państwa ma naturę buntowniczą wobec rządzących i na siłę chce pokazać swoją moc sprawczą, a właściwie destrukcyjną.Wybierając dwoje sędziów Karol Nawrocki i jego ludzie w kancelarii prezydenta chcą pokazać, że będą robić, co im się żywnie podoba. Być może mówią także, że „to wcale nie jest tak, że negujemy wszystkich, których ten Sejm wybrał”. Najbardziej prawdopodobna jest chęć wsadzenia kolejnego kija w mrowisko. Skłócić, skomplikować, sypać piach w tryby. Byleby tylko rządowi nie było łatwo.I nie jest łatwo. Minister Sprawiedliwości Waldemar Żurek jest wyraźnie zaskoczony tym ruchem. Wskazuje na to wstrzymanie się z wdrożeniem planu B. Być może minister postanowił ów plan nieco zmodyfikować i dopasować do sytuacji, w jakiej postawił go prezydent.Czytaj także: Wielkanocne życzenia od pary prezydenckiej. „Radosna nowina”Rząd ponosi konsekwencje zbyt wolno idących rozliczeń lat 2015-2023. To tempo rozzuchwaliło tych, których owe rozliczenia miały dotyczyć. A prezydent nie dość, że jest zagorzałym przeciwnikiem politycznym Koalicji Obywatelskiej, to jeszcze ma tendencje do sprawdzania jej wytrzymałości. Stąd przyjęcie ślubowania od dwóch sędziów, a nie na przykład ani jednego. „Przyjąłem ślubowanie od dwóch i co teraz zrobicie?”*Jeden z pilotów zestrzelonego przez Iran F-15 najpierw zaginął, a potem został odnaleziony przez siły amerykańskie. Równocześnie z akcją ratunkową i poszukiwawczą trwało też irańskie polowanie na pilota. To był wyścig z czasem, bo z każdą kolejną godziną rosło niebezpieczeństwo, że pilot wpadnie w ręce wroga. Strach pomyśleć, jaki los czekałby tego żołnierza, biorąc pod uwagę zbrodniczą działalność reżimu w Teheranie.Iran czuje się coraz pewniej w tym konflikcie. Może się tak czuć, jeśli słucha i czyta wypowiedzi Donalda Trumpa, zmieniającego zdanie niemal codziennie. Ciągłe zmiany terminów ultimatum mogą Irańczyków jedynie uspokajać, bo obawa, że ultimatum wreszcie się skończy, jest coraz mniejsza.Trumpowi wychodzi w tej prezydenturze coraz mniej, jeśli w ogóle coś mu wychodzi. Wojna z Iranem nie została wygrana w krótkim czasie – przedłuża się, a USA angażują w nią coraz większe siły. W samej Ameryce ceny paliw wpływają na życie obywateli. Poparcie działań wojennych jest bardzo niskie. Zupełnie jak poparcie dla samego Trumpa. Teraz to już 35 proc. i nadal spada. Coraz goręcej także w sprawie Jeffreya Epsteina, zanosi się też na porażkę w listopadowych wyborach do Kongresu. Nawet wybory na Węgrzech mogą się dla Trumpa okazać przykrym doświadczeniem, skoro otwarcie popiera Victora Orbana.Nie chwalą go też już przywódcy europejscy. Po krótkim okresie, w którym górę brała strategia ukłonów, by cokolwiek uzyskać od Ameryki, zaczęło się wytykanie Trumpowi błędów, czasem nawet chamstwa, jak zrobił to kilka dni temu Emmanuel Macron.Naturalnie w wystąpieniach publicznych Trumpa nie widać tych problemów. Według niego wszystko, co robi, jest „wspaniałe”, „największe” i „najgroźniejsze”. I nikt niczego nie robił lepiej niż on. I zapewne nadal należy mu się nagroda Nobla.*Święta Wielkanocne, najważniejsze święta w wierze katolickiej. Nie są tak skomercjalizowane, jak te bożonarodzeniowe. Więcej jest w nich duchowości przeżywania tego, co w Kościele najważniejsze. Tymi świętami nie żyjemy od stycznia, jak w przypadku Bożego Narodzenia od października. Nie zalewają nas z taką siłą reklamy produktów, promocji i sugestie, że ten czas powinien wyglądać tak, a nie inaczej. Jest większa dowolność spędzania tego czasu. I nie ma „Kevina Samego w domu”, co już zupełnie zmienia obraz świąt.Ciąg dalszy nastąpi za tydzień.Czytaj także: Święta pod palmami. Coraz więcej Polaków wyjeżdża na Wielkanoc