Twierdził, że kota porwała poczta. 20-latek z Wiednia został skazany na sześć miesięcy pozbawienia wolności w zawieszeniu za to, że wysłał kota paczką pocztową do Niemiec. Jak donoszą lokalne media, mężczyzna do ostatniej chwili zaprzeczał zarzutom, utrzymując, że to poczta porwała kota. Sprawę opisał portal DW. Według doniesień prasy pracownicy centrum logistycznego w Dolnej Austrii byli zaskoczeni, gdy w kwietniu ubiegłego roku znaleźli paczkę, która się poruszała. Jeszcze bardziej zaskoczyło ich to, że z pakunku wyskoczyła szara kotka. Pracownicy poczty zaopiekowali się zwierzęciem, dali mu pożywienie i wodę, a „Shana” trafiła do schroniska dla zwierząt.CZYTAJ TAKŻE: Zwierzę to nie rzecz! Rozmowa z posłanką Katarzyną PiekarskąZidentyfikowany właściciel musiał odpowiedzieć przed sądem za zarzut znęcania się nad zwierzętami. – Oskarżam doręczyciela o kradzież kota – poinformował jednak sędzię. Według mężczyzny paczka wysłana do Niemiec miała zawierać gitarę, a winny ma być listonosz, który, rzekomo zirytowany licznymi zwrotami pakunków, miał zastawić na niego pułapkę. Sąd nie dał wiary wyjaśnieniom mężczyzny i wymierzył mu karę więzienia w zawieszeniu. Skazany zapowiedział, że udowodni swoją niewinność w sądzie drugiej instancji.Kotka „Shana” znalazła już nowy dom.