Sukces holenderskiej prokuratury. Śledztwo holenderskiej prokuratury trwało ponad rok, ale przyniosło oczekiwany skutek. Odzyskano bezcenny złoty hełm z Cotofenesti oraz dwie z trzech złotych bransolet dackich skradzionych z Muzeum Drents w Assen w styczniu 2025 roku. Skarby zostały przekazane władzom w ramach ugód sądowych, jakie Prokuratura Generalna (OM) zawarła z trzema podejrzanymi o kradzież. Holenderscy śledczy pochwalili się swym sukcesem tuż przed świętami wielkanocnymi. Uczyniono to na uroczystej konferencji prasowej w Assen, gdzie doszło do przestępstwa. Zaprezentowano też odzyskane artefakty – tym razem, dla pełnego bezpieczeństwa, były one umieszczone w specjalnych szklanych gablotach.Rumunia i pracownicy Muzeum Drents odetchnęli z ulgąCorien Fahner, główna prokurator w OM Noord-Nederland, powiedziała, że holenderskie władze są „niezwykle szczęśliwe” z odzyskania tych skradzionych artefaktów. Szczęście śledczych jest podwójne, bo nie dość, że rozwiązali (prawie) zagadkę kryminalną, to jeszcze uchronili holenderskie państwo przed kompromitacją. Skarby były wypożyczone od Rumunów, którzy teraz odzyskują cenne eksponaty ze swojego dziedzictwa kulturowego. Poza tym z twarzą mogą też wyjść z tej sytuacji pracownicy Muzeum Drents, którzy od 14 miesięcy żyli w wielkim stresie.Zobacz także: Złodzieje koneserzy. Ukradli dzieła mistrzów warte miliony euroTajemnicza ugoda ze złodziejami skarbów z AssenCorien Fahner nie wyjaśniła, jakie ugody zawarła OM z trzema podejrzanymi: Janem B. (21 lat), Douglasem Chesleyem W. (37 lat) i Bernhardem Z. (35 lat), którzy pochodzą z Heerhugowaard. Prokuratura ma wyjaśnić to podczas ich procesu, który rozpocznie się 14 kwietnia.Śledczy nie znaleźli żadnych dowodów na udział innych podejrzanych w napadzie. Natomiast wciąż kontynuowane jest dochodzenie w sprawie trzeciej skradzionej bransoletki. Uczestniczy w nim także zespół rumuńskich prokuratorów. Jego przedstawiciele pojawili się także na konferencji prasowej w Assen. Powiedzieli oni, że są „wdzięczni, iż można zwrócić te skarby narodowi rumuńskiemu”.Według rumuńskich źródeł kradzież hełmu Coțofenești była zleceniem profesjonalisty. Złodzieje otrzymali dużą zaliczkę w gotówce. Cały napad ukończyli w niecałe 3 minuty. Hełm został przypadkowo upuszczony i uszkodzony podczas ucieczki. Tylko jeden ze złodziei wiedział dokładnie, gdzie ukryte są części, ponieważ to on je zakopał. Zobacz także: Francja zwróci dobra kultury. Zagrabiła je w koloniach w XIX i XX wiekuSkarby sztuki dackiej stanowią rumuńskie dziedzictwo kulturowe. Były wypożyczone Muzeum Drents z Narodowego Muzeum Historycznego w Bukareszcie. Złoty hełm z Cotofenesti ma około 2500 lat. Skradzione skarby są bezcenne, ale były ubezpieczone na kwotę 5,7 miliona euro.