12-kilometrowa „plama”. Szwedzka straż przybrzeżna zatrzymała statek podejrzany o spowodowanie wycieku ropy na Morzu Bałtyckim. Jednostka, która znajduje się na unijnej liście sankcyjnej, została skierowana do zakotwiczenia na wodach terytorialnych Szwecji. Do zdarzenia doszło w czwartek 2 kwietnia rano na wschód od Gotlandii. Samolot patrolowy wykrył wyciek oleju mineralnego, którego długość przekraczała 12 kilometrów. Już na wczesnym etapie śledztwa wskazano statek Flora 1 jako jednostkę mogącą mieć związek ze sprawą. Został skierowany na południe od Ystad, gdzie go zakotwiczono.Statek pod nadzorem służbDziałania szwedzkiej straży przybrzeżnej są prowadzone we współpracy z policją. – Działamy, gdy wykrywamy zanieczyszczenia. To efekt wzmocnionego nadzoru morskiego, który prowadzimy w związku z pogarszającą się sytuacją bezpieczeństwa w regionie Morza Bałtyckiego – powiedział Daniel Stenling ze szwedzkiej straży przybrzeżnej.– Jeśli pojawia się podejrzany statek, interweniujemy. Żegluga powinna wiedzieć, że utrzymujemy porządek na morzu i działamy na rzecz zwiększenia bezpieczeństwa – podkreślił.Niejasności wokół jednostkiStatek płynął z ropą z portu w Zatoce Fińskiej do brazylijskiego Santosu. Jak podano, ma niejasny status bandery i znajduje się na liście sankcyjnej UE. Załogę stanowią 24 osoby.– Bez wątpienia interesujące jest w tym kontekście to, że wokół statku istnieje wiele niejasności, a jednocześnie jest on podejrzany o wyciek ropy. Czy oznacza to kolejne podejrzenia przestępstw, wyjaśni śledztwo – wyjaśnił Stenling.Śledztwo i możliwe przestępstwoSprawą zajmuje się prokurator, który prowadzi wstępne postępowanie w sprawie podejrzenia przestępstwa środowiskowego. Do zdarzenia doszło w szwedzkiej strefie ekonomicznej – zgodnie z przepisami w takich przypadkach państwo nadbrzeżne ma prawo podejmować działania i prowadzić dochodzenia.Jak podkreślono w komunikacie to prawdopodobnie pierwszy przypadek powiązania wycieku z jednostką objętą sankcjami, która jednocześnie może być podejrzana o przestępstwo środowiskowe.Czytaj też: Podtruwali wspinaczy dla zysków. Skandal pod Mount Everestem