Arkadiusz Myrcha w „Gościu poranka”. Pojawia się pytanie, czy państwo jako całość i jego instytucje mają być zakładnikiem widzimisię pana prezydenta – powiedział w „Gościu poranka” w TVP Info wiceminister sprawiedliwości Arkadiusz Myrcha, komentując decyzję prezydenta Karola Nawrockiego o odebraniu ślubowania jedynie od dwojga spośród sześciorga wybranych przez Sejm sędziów Trybunału Konstytucyjnego. Minister sprawiedliwości Waldemar Żurek zaapelował do prezydenta o jak najszybsze przyjęcie ślubowania od pozostałych czworga sędziów Trybunału Konstytucyjnego. Dwoje z sześciorga – Magdalena Bentkowska oraz Dariusz Szostek – złożyło w środę ślubowanie w Pałacu Prezydenckim. Pozostali czekają na zaproszenie od Karola Nawrockiego.Mariusz Piekarski, prowadzący „Gościa poranka”, zapytał wiceministra sprawiedliwości Arkadiusza Myrchę, co powinni zrobić pozostali sędziowie.– W środę skierowali pismo do pana prezydenta, potwierdzając gotowość do stawiennictwa i złożenia ślubowania. To na pewno bardzo dobry gest. Po wczorajszym, częściowym przyjęciu ślubowań wiemy już, że w Kancelarii Prezydenta przestał mieć zastosowanie argument, którym uzasadniano odraczanie tej decyzji – rzekome wątpliwości proceduralne przy wyborze przez Sejm. Po wczorajszym ślubowaniu wiemy jednak, że takich wątpliwości nie ma, a zatem Kancelaria przyjęła na siebie obowiązek odebrania ślubowań – powiedział Myrcha.Czytaj także: Szef MON reaguje na słowa Trumpa. „Nie ma potęgi USA bez NATO”„Argumentacja wzięta z kosmosu”Pałac Prezydencki podkreśla, że w czasie kadencji Karola Nawrockiego w Trybunale zwolniły się dwa wakaty, których obsadzenie jest obowiązkiem prezydenta. Szef Kancelarii Prezydenta Zbigniew Bogucki poinformował, że po zaprzysiężeniu dwóch sędziów w Trybunale zasiada ich 11, co – jak wskazał – spełnia ustawowe wymogi pozwalające mu działać w pełnym składzie.– To jest argumentacja wzięta z kosmosu, bo nie ma tu znaczenia, kiedy i jaki wakat się pojawił. Nie jest rolą prezydenta dokonywanie jakiejkolwiek oceny wyboru sędziów. Zgodnie z konstytucją sędziów do TK wybiera Sejm i na tym koniec. Nie ma przepisu, który pozwalałby prezydentowi ten wybór weryfikować czy odrzucać – dodał Myrcha w „Gościu poranka”.Czytaj także: Politycy PiS pozywają agenta Tomka. „Odpowie za pomówienia”Prowadzący program przywołał jednak przepis ustawy o działalności Trybunału Konstytucyjnego, zgodnie z którym sędziowie, aby móc orzekać, muszą złożyć ślubowanie wobec prezydenta.– Wiemy po wczorajszym, że Kancelaria Prezydenta i sam prezydent czują się zobowiązani do przyjęcia ślubowania. Po drugie, nie padła żadna jednoznaczna deklaracja, że na tym proces się kończy i że pozostała czwórka w ogóle nie będzie miała wstępu do Pałacu Prezydenckiego. Być może zbliżający się okres Świąt Wielkanocnych, świąt nadziei, skłoni pana prezydenta do refleksji, czy na pewno chce szargać dobre imię Rzeczypospolitej i wykorzystywać urząd prezydenta w sposób absolutnie koniunkturalny, czysto polityczny. Tu nie ma żadnych argumentów merytorycznych, by recenzować wybór dokonany przez Sejm – który ma mandat od suwerena z powszechnych wyborów – stawiać się ponad prawem czy przypisywać sobie uprawnienia, za co zresztą prezydent jest krytykowany – powiedział Myrcha. „Czysta polityczna kalkulacja”Wiceminister sprawiedliwości został zapytany, dlaczego – jego zdaniem – prezydent odebrał ślubowanie tylko od dwojga sędziów.Czytaj także: Kaczyński ukarał posła PiS. Wyłamał się przy głosowaniu nad wetem– To czysta polityczna kalkulacja i gra. Nie chodzi tu nawet o zapewnienie funkcjonowania Trybunału, bo – moim zdaniem – nie leży to na sercu ani panu prezydentowi, ani opozycji parlamentarnej. Mamy do czynienia z permanentną grą: robieniem na złość, utrudnianiem działań, wprowadzaniem elementów destabilizacji i pokazywaniem, że państwo nie działa. To próba bojkotowania i torpedowania działań rządu – stwierdził gość TVP Info. – Pojawia się pytanie, czy państwo jako całość i jego instytucje mają być zakładnikiem widzimisię pana prezydenta. Sejm dokonał wyboru i wypełnił swój konstytucyjny obowiązek. Trybunał ma prawo orzekać w składzie 15 sędziów, a tymczasem jedna osoba może – mówiąc obrazowo – wstać lewą nogą, podrapać się za prawe ucho i uznać: „dziś nie przyjmę ślubowania, bo zrobię im na złość” – powiedział Myrcha.„Nieprzewidywalność prezydenta”– Nieprzewidywalność głowy państwa sprawia, że nie jesteśmy w stanie powiedzieć, co wydarzy się w przyszłym tygodniu. Teraz odebrano ślubowanie od dwojga sędziów, a za chwilę może się okazać, że prezydent przyjmie kolejne albo tylko od jednej osoby – dodał.Myrcha odniósł się także do słów Boguckiego, który tłumaczył, że prezydent „dokonał takiego wyboru w oparciu o ocenę kandydatów, przedstawione dokumenty i ich życiorysy, bo nie zrobił tego Sejm”. – To jest pusty śmiech na sali. Pan prezydent siadł przy biurku, wziął sześć CV sędziów TK i w sposób całkowicie uznaniowy – drapiąc się po głowie – powiedział: „ten i ten”? W jakim my żyjemy państwie? – spytał Myrcha.Czytaj także: Ślubowanie do TK w niepełnym składzie. „Kaprys bierze górę nad prawem”