Debata w TVP Info. Punktem wyjścia do dyskusji była rosnąca agresja w debacie publicznej i pytanie, gdzie kończy się krytyka, a zaczyna przemoc.– Dziennikarze to nie święte krowy, każdy ma prawo do oceny naszej pracy. Ale to, co obserwujemy, to przemoc słowna wobec dziennikarzy, która się nasila. To piekielnie niebezpieczne zjawisko – mówiła dziennikarka TVP Justyna Dobrosz-Oracz. Jak podkreśliła, celem takich działań jest osłabienie roli mediów. – Chodzi o to, żeby wybić mediom zęby. Ustawianie dziennikarzy jako wrogów jest bardzo wygodne dla polityków – dodała. Uczestnicy debaty wskazywali, że politycy coraz częściej próbują omijać media.– Eliminują nas, bo mogą prowadzić komunikację bezpośrednio w mediach społecznościowych. Nie potrzebują dziennikarzy, ale my musimy dostarczać rzetelną informację, bo tam fake newsy są codziennością – zaznaczył Jacek Czarnecki z Polskiego Radia. – My zadajemy pytania nie we własnym imieniu, ale w imieniu odbiorców. A oni próbują to zakrzyczeć – dodał.„Próba zohydzenia dziennikarstwa”Roman Imielski z „Gazety Wyborczej” zwracał uwagę, że proces delegitymizowania mediów trwa od lat.– Próbuje się zohydzić obywatelom prawdziwy świat dziennikarski, bo jest on dla władzy niewygodny. To my patrzymy władzy na ręce i zadajemy pytania – mówił.Podobnie oceniał sytuację prezes Rady Wydawców Stowarzyszenia Gazet Lokalnych Andrzej Andrysiak. – Politycy social media wykorzystują tak, by zmarginalizować dziennikarzy. By ich zohydzić w roli społeczeństwa. Dzięki temu władza będzie mogła przejąć komunikat. Jak nie będzie pośrednika (dziennikarza), to władza ma bezpośrednią styczność z wyborcami, a to źle dla demokracji, bo nikt władzy nie pyta – wskazał.Czytaj też: Nowe standardy w polityce. Prezydent i posłowie „ustawiają” dziennikarzyMedia społecznościowe zmieniają reguły gryW debacie wielokrotnie podkreślano wpływ internetu na jakość debaty publicznej.– Media społecznościowe zinfantylizowaly debatę publiczną i zubożyły nas intelektualnie. Nie wiem, czy jako wydawcy i dziennikarze powinniśmy dostosowywać się do nowych reguł, bo jeśli za nimi podążymy, będziemy rywalizować z mediami społecznościowymi o to, kto będzie głupszy – ostrzegał Roch Kowalski z Polskiego Radia.Marek Krzciuk z „Dziennika Łódzkiego” zwracał uwagę na szersze konsekwencje tego procesu.– Algorytmy uwielbiają konflikty i afery. To prowadzi do niszczenia pewnej tkanki społecznej, by powstała nowa, jeszcze nie wiem, jaka – powiedział.„Czy grozi nam idiotokracja?”W trakcie programu pojawiło się pytanie o przyszłość debaty publicznej. Uczestnicy zgodzili się, że rosnąca agresja, uproszczenia i marginalizowanie mediów mogą mieć poważne konsekwencje dla demokracji.