Bez biletu w pociągu i autobusie. Dwa australijskie stany zaoferują darmową komunikację publiczną, żeby zachęcić ludzi do rezygnacji z jazdy samochodem. Wszystko z powodu wzrostu cen paliw po wybuchu konfliktu na Bliskim Wschodzie. Australia należy do grona krajów, które ucierpiały finansowo po blokadzie cieśniny Ormuz. Stan Wiktoria obiecał bezpłatne podróże przez cały kwiecień, a Tasmania poinformowała, że osoby dojeżdżające do pracy nie będą musiały płacić do końca czerwca. Władze pozostałych stanów na razie nie zdecydowały się na pójście w ich ślady, chociaż nie wykluczają takiego rozwiązania.Niemal całkowita blokada międzynarodowej żeglugi w rejonie cieśniny, przez którą przepływa około 20 proc. światowego transportu ropy naftowej i gazu ziemnego, zmusiła rządy na całym świecie do działania. Premier Australii Anthony Albanese musiał nawet uspokajać kierowców po doniesieniach o zakupowej panice i pustych zbiornikach na stacjach. Tygodnie, a nawet miesiące. Darmowa komunikacja publiczna ma pomóc ciąć wydatkiAustralijski rząd zdecydował o obniżeniu niemal o połowę akcyzy na paliwo. Właściciele aut mogą dzięki temu zaoszczędzić w przeliczeniu od niecałych 30 do ponad 50 złotych na baku. Zmiany wejdą w życie w połowie tygodnia. To jednak nie wszystko. Premierka stanu Wiktoria, Jacinta Allan, ogłosiła, że od wtorku pociągi, tramwaje i autobusy w całym stanie będą darmowe dla wszystkich.–To nie rozwiąże wszystkich problemów, ale jest to natychmiastowy krok, który ma pomóc mieszkańcom stanu Wiktoria – powiedziała.Jest drogo, a może być jeszcze drożej. Skutki konfliktu na Bliskim Wschodzie martwią nie tylko kierowcówWładze Tasmanii, czyli najmniejszego stanu Australii, ogłosiły natomiast, że w najbliższych miesiącach mieszkańcy będą mogli bezpłatnie korzystać z autokarów, autobusów i promów.Ponieważ przez cieśninę Ormuz przepływa obecnie zaledwie garstka tankowców, pojawiają się obawy, że przedłużająca się blokada może poważnie wpłynąć na światową gospodarkę. Rosnące ceny paliw skłoniły już władze wielu innych państw do wdrożenia specjalnych środków.W Egipcie na przykład od soboty sklepy, restauracje i kawiarnie pracują krócej niż zwykle, a część obywateli ma nakaz pracy zdalnej.Czytaj także: Trump grozi Kubie. Polskie MSZ odradza podróże na wyspę