Na spotkaniu za zamkniętymi drzwiami. Władimir Putin zwrócił się do oligarchów o daniny do budżetu. Pieniądze te miałyby ustabilizować stan finansów kraju w związku z wojną, którą rosyjski dyktator wywołał w Ukrainie – poinformowały w piątek media. Jak przekazano, do spotkania za zamkniętymi drzwiami miało dojść w czwartek wieczorem. Najbliżsi członkowie putinowskiej „rodziny” już złożyli deklaracje. Pierwsze informacje na ten temat wyszły z portalu The Bell. Według jego relacji, Putin rozmawiał z czołowymi biznesmenami o finansowaniu wojska i kontynuowaniu wojny z sąsiednim krajem, co trwa od 2022 r.Putin zapowiedział oligarchom: Wojna będzie trwaćPutin miał powiedzieć oligarchom, że Rosja będzie walczyć dalej, dopóki nie zdobędzie pozostałych obszarów Donbasu na Ukrainie, których dotąd nie udało jej się przejąć.Czytaj także: Rosja prowokuje USA. Wysłała tankowiec z „pomocą humanitarną” na KubęThe Bell poinformował, że co najmniej dwóch magnatów finansowych szybko zapewniło Putina o przekazaniu pieniędzy. To Sulejman Kierimow i Oleg Deripaska, przy czym ten pierwszy miał zadeklarować darowiznę w wysokości 100 mld rubli (około 1,23 mld dol.).Kierimow i Deripaska – jedne z licznych macek Putina Agencja Reutera oraz „Financial Times” nie były w stanie zweryfikować tych doniesień – m.in. w biurze Kerimowa nie odbierano telefonów.Deripaska i Kierimow – jak ukazywał w rewelacyjnym, obszernym i wyczerpującym materiale o putinowskiej ośmiornicy serwis Projekt – to ludzie ze ścisłej czołówki oligarchów, którzy mają najwięcej członków rodzin zatrudnionych w spółkach państwowych bądź związanych biznesowo z rządem. Deripaska (11) jest pod tym względem na drugim miejscu, a Kierimow (9) na piątym.Nic więc dziwnego, że akurat te nazwiska wypłynęły jako pierwsze. Projekt pisze o nich tak:Deripaska to biznesmen z branży metalurgicznej, który w latach 90. był związany z grupą przestępczą Izmaiłowskaja. Do kręgów władzy wżenił się poprzez małżeństwo z Poliną Jumaszewą, córką Walentina Jumaszewa, który z kolei był drugim mężem Tatiany, córki prezydenta Borysa Jelcyna (wcześniej żony Aleksieja Diaczenki). Wszystko zostaje w rodzinieW Rosji wiadomo, że Tatiana Diaczenko (później Jumaszewa) ze swoimi mężami (Aleksiejem i Walentinem) namaścili Putina na włączenie go tzw. rodziny Jelcyna. To właśnie – przede wszystkim – dzięki tym ludziom Putin jest dziś tym, kim jest.Czytaj także: Rosja traci możliwości eksportu ropy. Najpoważniejsze zakłócenie w historiiZ kolei Deripaska przyszłe sukcesy w biznesie zawdzięczał właśnie rosnącemu w siłę Putinowi. Zgromadził fortunę, jest współwłaścicielem grupy En+, łączącej aktywa w sektorze energetycznym z udziałami w Rusalu, jednym z największych producentów aluminium na świecie. Deripaska teraz się po prostu odwdzięcza. Wszystko zostaje więc w „rodzinie”.Kierimow „krwawym wrogiem” Ramzana KadyrowaKierimow zbił fortunę po upadku ZSRR. To syn radzieckiego policjanta z Derbentu w Dagestanie, przeniósł się do Moskwy na początku lat 90. XX wieku dzięki małżeństwu z Firuzą Chanbałajewą, córką dagestańskiego działacza związkowego. W stolicy prowadził interesy z dagestańską mafią. Później, pod patronatem Władimira Żyrinowskiego, pomagał reżimowi Saddama Husajna w omijaniu sankcji i czerpał zyski z programu „Ropa za żywność”.Czytaj także: Rosja tonie, ale powoli. „Rząd ma realnie około 50 mld dolarów rezerw”Jest „krwawym wrogiem” Ramzana Kadyrowa, dlatego obawia się o swoje bezpieczeństwo. Żyje pod ochroną Federalnej Służby Ochrony (FSO) i ma własną firmę ochroniarską, która zatrudnia oficerów GRU i weteranów, a także siły specjalne FSB.Kerimow jest jedną z najbardziej wpływowych osób w Dagestanie i ma wpływowych partnerów w Inguszetii. Aktywnie angażuje swoich ludzi (krewnych i znajomych) zarówno na szczeblu regionalnym, jak i federalnym.Media przypominają, że Kierimow znalazł się w grupie oligarchów wezwanych przez Putina do Moskwy w dniu rosyjskiej inwazji na Ukrainę – 24 lutego 2022 r. Deripaski nie mogło tam także raczej zabraknąć. Rosyjski dyktator był wówczas przekonany, że Ukraina padnie w ciągu najwyżej trzech tygodni. Srogo się przeliczył. A wojna kosztujeW obliczu przedłużającej się wojny Rosja zmaga się z podwójnym problemem: spadającymi dochodami budżetowymi ze sprzedaży surowców energetycznych oraz spowolnieniem gospodarczym, które wpływa na dochody podatkowe z innych sektorów gospodarki.Czytaj także: Drony efektywnym środkiem rażenia. Tak Ukraina odpiera ataki RosjiNa początku marca Reuters uzyskał informacje, że Kreml przygotowuje się do ewentualnej 10-proc. redukcji wszystkich „niewrażliwych” wydatków w tegorocznym budżecie. Ostateczna decyzja w tej kwestii będzie zależeć od wzrostu cen ropy, wywołanego wojną USA i Izraela z Iranem.Źródełko, co jakiś czas, przysychaPutin szuka pieniędzy na wojnę wszystkimi kanałami. Rosyjski minister gospodarki Maksim Reszetnikow przyznał w czwartek, że Rosja rozważa wprowadzenie kolejnego podatku od nadmiarowych zysków, jeśli rubel nadal będzie słabnąć. Rosja pozyskała 320 mld rubli (ok 4 mld dol.) poprzez tego typu podatek w wysokości 10 proc. nałożony na niektóre duże firmy w 2023 r., jak zauważył „The Guardian”.Natomiast w styczniu Kreml podniósł stawkę VAT do 22 proc., aby w ciągu trzech lat pozyskać dodatkowe 600 mld rubli od małych i średnich przedsiębiorstw.Deficyt budżetowy Rosji w styczniu i lutym wzrósł do ponad 90 proc. kwoty prognozowanej na cały rok, ponieważ sankcje USA zmusiły Moskwę do sprzedaży ropy po znacznie obniżonych cenach, przypomina angielski dziennik.