Wyzwanie geopolityczne. Rosyjscy urzędnicy potwierdzili, że Moskwa wysłała paliwo na Kubę w ramach „pomocy humanitarnej”. W kierunku wyspy objętej przez Stany Zjednoczone blokadą zmierza tankowiec, co nasila napięcia geopolityczne regionie i zwiększa ryzyko incydentów. W ostatnich tygodniach Amerykanie wielokrotnie przeganiali i przejmowali rosyjskie statki z „floty cieni”. Pogłębiający się kryzys energetyczny na Kubie to w dużej mierze efekt trudnej sytuacji, w jakiej znalazła się wyspa po 3 stycznia, kiedy amerykańskie wojska obaliły i ujęły prezydenta Wenezueli Nicolasa Maduro. Wenezuela, która pod rządami Maduro była największym dostawcą ropy na Kubę i zaspokajała 60 proc. zapotrzebowania energetycznego kraju, po jego uwięzieniu w USA, wstrzymała transporty surowca na wyspę.W styczniu USA objęły Kubę embargiem na import ropy z Wenezueli i zagroziły innym możliwym dostawcom surowca. Prezydent Donald Trump zapowiedział w połowie marca, że „wkrótce zrobi coś z Kubą”.Sekretarz stanu Marco Rubio, pochodzący z Kuby, ze swej strony zaznaczył, że władzę na wyspie muszą przejąć „nowi ludzie”. Wiadomo, że prowadził rozmowy z wnukiem byłego prezydenta Raula Castro, Raulem Guillermo Rodriguezem Castro. W marcu liczącą około 10 milionów mieszkańców Kubę dwukrotnie dotknął ogólnokrajowy paraliż systemu energetycznego. Pomimo usunięcia awarii niemal we wszystkich regionach kraju wciąż dochodzi do regularnych wielogodzinnych przerw w dostawach prądu oraz wody. W wielu miejscach Kuby występują też poważne niedobory paliw.Kreml wspiera reżim na KubieWbrew amerykańskiemu embargu Rosja, sojusznik komunistycznego reżimu w Hawanie, zamierza dostarczać paliwo na Kubę. Minister energii Siergiej Ciwilew potwierdził wysłanie transportu. – Wysyłamy pomoc humanitarną. Zapewniamy wsparcie humanitarne – oświadczył w środę.Wiadomo, że w kierunku wyspy płynie tankowiec Anatolij Kołodkin, który 8 marca wyruszył z portu w Primorsku. Początkowo jako miejsce docelowe podano „Atlantis” – jak ocenia serwis internetowy Marine Traffic śledzący ruch statków, prawdopodobnie oznacza to marinę w Bostonie. Obecnie znajduje się na środkowym Atlantyku. Jej cargo to 730 tysięcy baryłek ropy naftowej.Firma wywiadu morskiego Windward poinformowała, że tankowiec „floty cieni”, pływający pod banderą Hongkongu statek Sea Horse, „prawdopodobnie rozładował na Kubie ładunek około 190 tysięcy baryłek oleju napędowego na początku marca”. Na Kubę dotarło również kilka transportów pomocy humanitarnej, w tym panele słoneczne, żywność, sprzęt medyczny czy rowery. To wsparcie popłynęło ze strony międzynarodowych organizacji i grup aktywistów.Kurs tankowca Anatolija Kołodkina jest znamienny. W odróżnieniu od wcześniejszych transportów realizowanych za pośrednictwem statków „floty cieni” pływających pod lipnymi banderami, ta jednostka otwarcie pływa pod banderą rosyjską. Była też krótkotrwale eskortowana z wód europejskich przez rosyjską fregatę. Wskazuje to na zmianę taktyki Moskwy.Geopolityczne motywy Rosji– Motywy Rosji wydają się być bardziej geopolityczne niż altruistyczne – ocenił prof. Basil Germond, specjalista ds. bezpieczeństwa morskiego w Uniwersytecie Lancaster. – Kuba zmaga się z największym niedoborem paliwa od lat. Ta dostawa ropy naftowej mogłaby zaspokoić potrzeby Kuby na kilka tygodni po rafinacji. Nie rozwiąże jednak strukturalnego, długoterminowego kryzysu – podkreślił.Zobacz także: „Z paszportem”: Donald Trump i Kuba: Nowy kryzys na horyzoncie?Przypuszczalnie celem tankowca jest przetestowanie amerykańskiego embarga i determinacji Waszyngtonu. W ostatnich tygodniach Amerykanie wielokrotnie przeganiali, a nawet przejmowali rosyjskie statki z „floty cieni”, jeżeli teraz dojdzie do konfrontacji sytuacja, będzie inna.– Jeśli Amerykanie wejdą na pokład tankowca płynącego pod rosyjską banderą, będzie to oznaczało, że USA otwarcie naruszą porozumienia międzynarodowe – zwrócił uwagę asystent profesora Jewgienij Gołowczenko z Uniwersytetu Kopenhaskiego. Wskazał, że Moskwa próbuje „wysłać sygnał”, prawdopodobnie chcąc „zaczepić USA”.– Sankcje USA bez rezolucji Rady Bezpieczeństwa ONZ nie dają automatycznego upoważnienia do zajęcia obcego statku na wodach międzynarodowych lub wodach należących do stron trzecich. Byłoby to uznane za akt agresji międzypaństwowej przez Rosję – ostrzegł Germond.Kuba nie może liczyć na MoskwęWładze w Hawanie nie mogą jednak liczyć na Kreml w przypadku amerykańskiej operacji wojskowej. W rozmowie ze stacją NBC News wiceszef MSZ Kuby Fernandez de Cossio oświadczył, że siły zbrojne przygotowują się do możliwej agresji ze strony USA, „gdyż nie są naiwne” i nie lekceważą zagrożenia ze strony Waszyngtonu.– Zawsze umieliśmy mobilizować się jako naród w sytuacji agresji militarnej – przekonywał Fernandez de Cossio, Podkreślił, że nie widzi obecnie powodów, dla których Kuba miałaby zostać zaatakowana przez USA. Dodał, że władze w Hawanie są też „gotowe do negocjacji”. Zaznaczył, że rozmowom tym nie mogą jednak podlegać „charakter rządu Kuby, jego struktura oraz członkowie”, gdyż zagrażałoby to suwerenności kraju.Według niezależnych mediów, reżim w Hawanie obawia się nie tylko ataku wojsk USA, ale również narastającego niezadowolenia ludności Kuby spowodowanego wielogodzinnymi przerwami w dostawach prądu i wody pitnej.Łukasz Zaranek, autor artykułu, od lat śledzi sytuację w krajach byłego Związku Sowieckiego. Jego zainteresowania to przede wszystkim geopolityka oraz konflikty międzynarodowe.