Czas na baraże. Nie mają gwiazd światowego formatu, ale z pierwszego miejsca w grupie awansowali na Euro 2024. Nie grają efektownie, nie narzucają własnego tempa, ale są rywalem szalenie niewygodnym. – Jeśli wyjdą z Polską na prowadzenie, niemal na pewno go nie wypuszczą – mówią eksperci. Fundamentem reprezentacji Albanii jest defensywa. Nic dziwnego: to w tej formacji gra najwięcej piłkarzy występujących na co dzień w wielkich ligach, głównie włoskiej Serie A. Blok obronny, oparty na takich zawodnikach jak Berat Djimsiti, Arlind Ajeti czy Ardian Ismajli, funkcjonuje bardzo stabilnie, a wsparcie ze środka pola – gdzie operuje m.in. Kristjan Asllani – sprawia, że Albania rzadko dopuszcza rywali do klarownych sytuacji. Do tego dochodzi pewny punkt w bramce, czyli Thomas Strakosha. W efekcie mecze Albanii bardzo często są „ciasne”, rozgrywane na granicy jednego gola.To nie przypadek. Sylvinho od początku swojej pracy podkreśla, że najważniejsza jest równowaga. Nie chce ani oddawać inicjatywy, ani grać otwartego futbolu – nawet przeciwko słabszym rywalom. Albania ma kontrolować przestrzeń i ograniczać ryzyko. W praktyce oznacza to, że nawet gdy posiada piłkę, robi to ostrożnie. Jak mawia młodzież: nie podpalają się. Problem polega na tym, że ta filozofia ma swoją cenę. Jest nią ofensywa.Drużyna przede wszystkimAlbania od miesięcy zmaga się z wyraźnymi trudnościami w kreowaniu sytuacji bramkowych. Mecze tej drużyny rzadko kończą się wysokimi wynikami, a zdobycie więcej niż jednego gola jest raczej wyjątkiem niż normą. Wynika to z kilku czynników. Po pierwsze – z decyzji personalnych. Sylvinho konsekwentnie stawia na „jednostkę”, czyli funkcjonowanie całego zespołu, a nie na najbardziej utalentowanych piłkarzy. To sprawiło, że przez długi czas marginalizowani byli zawodnicy będący w dobrej formie, jak Ernest Muci czy Anis Mehmeti, co budziło spore kontrowersje w albańskich mediach.Po drugie – Albania straciła klasyczny punkt odniesienia w ataku. W poprzednich miesiącach często korzystała z wysokich napastników, którzy potrafili wygrać walkę w powietrzu i utrzymać piłkę w polu karnym. Dziś, głównie przez kontuzje i spadek formy, tego elementu brakuje. Armando Broja, teoretycznie najlepszy napastnik w kadrze, częściej funkcjonuje jako zawodnik schodzący do skrzydła, szukający miejsca do dryblingu, a nie typowa „dziewiątka”.Efekt jest taki, że Albania musi szukać innych dróg do bramki – i tu pojawia się jej druga twarz. Najgroźniejsza jest w momentach przejścia z obrony do ataku. Szybkie kontrataki, wykorzystanie przestrzeni, uderzenia z dystansu – to wtedy czują się najlepiej. Zawodnicy tacy jak Muci, znany przecież doskonale kibicom Legii, potrafią jednym strzałem zmienić obraz meczu, nawet jeśli przez większość czasu Albania nie dominuje.Czytaj też: Wszyscy są gotowi. Selekcjoner zdał meldunek przed meczem z AlbaniąStrzelić pierwszego golaTo jednak wciąż nie jest zespół, który potrafi odrabiać straty. Wręcz przeciwnie – jego konstrukcja sprawia, że scenariusz meczu ma ogromne znaczenie. Jeśli Albania obejmie prowadzenie, potrafi bardzo skutecznie „zamknąć” spotkanie. Jeśli jednak musi gonić wynik, jej ograniczenia ofensywne stają się wyraźnie widoczne.Polacy na pewno to wiedzą. To będzie przeciwnik, który będzie cierpliwie czekał na błąd, próbował utrzymać mecz w ryzach i wykorzystać jeden moment. Polska, jeśli chce wygrać, musi narzucić tempo i – co kluczowe – zdobyć pierwszą bramkę. Bo w starciu z taką drużyną jak Albania jeden gol często może być na wagę złota. Sylvinho stworzył zespół, który nie zachwyca, ale działa. W Albanii budzi to mieszane uczucia – z jednej strony wyniki dają mu mocną pozycję, z drugiej pojawiają się zarzuty o zachowawczość i brak odwagi. Albańczycy chcą więcej, chcą ładniej, więc jeśli Brazylijczyk nie wygra z Polską, straci posadę. Gwiazdy, które robią różnicęChoć Albania nie ma zawodników z absolutnego światowego topu, kilka nazwisk wyraźnie się wyróżnia. Najważniejszą postacią środka pola pozostaje Asllani – piłkarz odpowiedzialny za rytm gry i pierwsze wyprowadzenie piłki. To od niego często zaczynają się akcje, ale też na nim opiera się defensywna równowaga.W ofensywie najwięcej jakości daje duet Muci – Mehmeti. Ten pierwszy to zawodnik nieprzewidywalny, potrafiący uderzyć z dystansu i stworzyć sytuację z niczego. Mehmeti z kolei jest piłkarzem bardziej dynamicznym, grającym bezpośrednio, coraz mocniej zaznaczającym swoją pozycję w angielskiej Championship. Wielu obserwatorów uważa, że to właśnie on może w najbliższym czasie wykonać krok do Premier League.Z tyłu liderem pozostaje Djimsiti – nie tylko filar defensywy, ale też naturalny organizator tej formacji. Coraz większe znaczenie ma także lewy obrońca Mario Mitaj, często wskazywany jako jeden z najbardziej kompletnych piłkarzy drużyny. Czytaj też: Pajor strzela, Barcelona gromi. Dwa gole w Lidze MistrzówPrzewidywany skład na PolskęNajwiększym problemem Albanii przed meczem z Polską jest nie tyle jakość, co… niepewność. Kontuzje i brak formy kilku kluczowych zawodników sprawiają, że nawet lokalni eksperci mają problem z przewidzeniem jedenastki.Najbardziej prawdopodobny wariant to ustawienie zbliżone do 4–3–3:Strakosha – Mitaj, Djimsiti, Ismajli, Hysaj – Asllani, Ramadani, Bajrami – Muci, Broja, MehmetiZnaki zapytania dotyczą przede wszystkim ataku. Broja może zagrać jako skrzydłowy, a nie klasyczny napastnik, Muci bywa ustawiany wyżej niż nominalnie, a Mehmeti – mimo świetnej formy – wcale nie ma gwarancji miejsca w składzie. To jeden z największych paradoksów tej drużyny.Mecz Polska - Albania już dziś o godz. 20:45. Transmisja w TVP1 i TVP Sport. Mecz skomentują Mateusz Borek i Grzegorz Mielcarski.