„Rozmowy (nie)wygodne”. Śmierć dziecka to najdotkliwsza strata dla rodzica – ból, który mimo upływu czasu nie mija. O różnych fazach żałoby Mariusz Szczygieł rozmawia z aktorką Sławomirą Łozińską, której 24-letni syn odszedł 24 lata temu. „Rozmowy (nie)wygodne” w niedzielę o 21:15 w TVP Info. W szczerej i poruszającej rozmowie aktorka wraca do najtrudniejszych doświadczeń swojego życia. Opowiada o stracie, która przyszła nagle i na zawsze zmieniła jej rzeczywistość – oraz o tym, jak wygląda życie po takim uderzeniu.Jej syn zmarł w wieku 24 lat po pozornie niegroźnym urazie. Trafił do szpitala ze skręconą nogą, jednak – jak wynika z relacji – nie zastosowano odpowiedniej profilaktyki przeciwzakrzepowej. W nocy doszło do zatoru.– Co mi pomogło utrzymać się na powierzchni? Moi rodzice. Ale nie dlatego, że oni musieli mi pomóc, tylko dlatego, że ja czułam się za nich odpowiedzialna. To był ich najstarszy wnuk. Oni byli z niego tak dumni, a to niezrozumienie w ich oczach było chyba większe niż moje. Wiedziałam, że nie mogą się jeszcze martwić moim stanem – mówi Sławomira Łozińska. „Czułam ogromny ból”Aktorka podkreśla, że każdy przeżywa żałobę inaczej i ma do tego pełne prawo. W rozmowie pojawia się refleksja nad tym, jak różne mogą być drogi radzenia sobie z traumą – zarówno wśród najbliższych, jak i w całym otoczeniu osoby, która odeszła.– Chciałam, żeby każdy przeżył tę rozpacz po swojemu. Tak jak mój młodszy syn, ojciec, dziadkowie. Każdy ma do tego prawo i nie można tego narzucać ani zmieniać – podkreśla.– Czułam ogromny ból, widząc ból mojego świata. Bo to nie tylko ja – cały mój świat zmartwiał. I to było takie uderzenie, że nie chciałam, żeby oni dodatkowo jeszcze przejmowali się mną – dodaje.Czytaj też: „Mrok, rozum i święty spokój”. Anja Orthodox u Mariusza Szczygła