29. rocznica śmierci. Intuicyjnie wyczuwała, jak należy ustawić się do ujęcia. Problemy, jeśli były, wynikały u niej z pewnego braku techniki aktorskiej – mówił operator Jan Laskowski. Film „Do widzenia, do jutra” uczynił z niej gwiazdę. Choć świat film otworzył przed nią drzwi, jej kariera trwała zaledwie 12 lat. Odeszła w zapomnieniu. Dlaczego? Nie będzie przesadą stwierdzenie, że droga do kariery Teresy Tuszyńskiej zaczęła się od drzwi, a właściwie od parkietu popularnego studenckiego klubu w Warszawie, którym była Stodoła.To tam wpadała potańczyć i to tam spotykała takich reżyserów jak Roman Polański czy Kuba Morgenstern oraz kompozytora Krzysztofa Komedę, czy poetkę i autorkę tekstów Agnieszkę Osiecką.Z tanecznego parkietu na okładkę pism. Jak odkryto Teresę Tuszyńską?W Stodole można było również spotkać fotografów, którzy szukali modelek do zdjęć. Tym, który odkrył Teresę Tuszyńską był fotograf „Expressu Wieczornego”, Andrzej Wiernicki. Przyszła gwiazda polskiego kina wybrała się na bal karnawałowy w 1958 roku w towarzystwie brata. Teresę wybrano miss, a wspomniany fotograf zaproponował jej sesję zdjęciową.Czytaj także: Detektywka: Zgłasza się do mnie coraz więcej kobiet, które mają stalkeraWykonane przez niego zdjęcia trafiły na okładkę magazynu „Kobieta i życie”. Wiernicki na tym jednak nie poprzestał. Wysłał zdjęcia pięknej i młodziutkiej Tuszyńskiej również do „Przekroju”.Jak wspomina Sławomir Koper w książce „PRL. Kartki z kalendarza”, to właśnie dzięki magazynom, które organizowały konkursy fotograficzne, młode dziewczęta trafiały najpierw na okładki, a potem do świata filmu. „Wraz z końcem epoki stalinizmu z okładek zniknęły bowiem dzielne traktorzystki i murarki, a dorastające dziewczęta znów mogły legalnie marzyć o karierze aktorskiej” – pisze Koper. I tak tygodnik „Film” organizował konkurs „Piękne dziewczęta na ekrany!” a „Przekrój” akcję „Dziewczyny z okładek trafiają na ekran”.To właśnie dzięki wygranej w tym drugim konkursie, Teresa Tuszyńska otrzymała małą rolę w filmie „Ostatni strzał” Jana Rybkowskiego. Miała wówczas zaledwie 16 lat. Aktorski debiut Tuszyńskiej zakończył się jednak skandalem i aferą.Teresa Tuszyńska uciekła z planu filmuZdjęcia do tej produkcji kręcone były na Mazurach. Niepokorna debiutująca aktorka w pewnym momencie stwierdziła, że ekipa źle ją traktuje i zniknęła z planu. Nikt jej jednak nie skreślił. Ponownie dostała szansę i zagrała w filmie „Biały niedźwiedź” w reżyserii Jerzego Zarzyckiego.„Miała niezwykle szlachetne rysy twarzy, w których wielu wolałoby doszukiwać się raczej arystokratycznych korzeni (…) Jej twarz zachwyca proporcjonalnością, zgrabnym nosem, pełnymi ustami, no i spojrzeniem – magnetyzującym i intrygującym” – pisała w książce „Damy PRL-u” Emilia Padoł.„Kiedy zobaczyłem Tereskę po raz pierwszy, byłem jak rażony piorunem. To był płomień. To było coś, co się od razu rzuciło w oczy. To był materiał na gwiazdę” – wspominał ten, który ją odkrył, czyli Wernicki.Czytaj także: 5 zł na kobietę, przymusowy odbiór goździka. Dzień Kobiet czasów PRLDlaczego Teresę Tuszyńską wyrzucono ze szkoły?Choć kariera Tuszyńskiej, mimo małych zawirowań, rysowała się w świetlanych barwach, tak łatwo nie było. Za zdjęcia na okładkach pism wyrzucono ją ze szkoły. Zbytnio się tym nie przejęła.Teresa Tuszyńska urodziła się w Warszawie. Jej ojciec był masarzem, który prowadził masarnię i sklep na Woli. Była „środkowym” dzieckiem. Jej brat był starszy o 5 lat, a siostra Wacława młodsza o 9. Przyszła gwiazda chodziła do przyklasztornej szkoły z internatem w Wawrze. Miała tak żywiołowy temperament, że rodzice szybko ją stamtąd zabrali. Tuszyńska uczyła się w Szkole Towarzystwa Przyjaciół Dzieci przy ul. Ożarowskiej 69, a potem trafiła do Państwowego Liceum Techniki Teatralnej przy ul. Miodowej. To właśnie z tej szkoły wyleciała za pozowanie.O Tuszyńską upominał się także świat modyW konkursie, który zorganizował „Przekrój” i dzięki któremu dostała rolę w filmie „Ostatni strzał”, Tuszyńska była jedną z 28 kandydatek wybranych z 1200 zgłoszeń. Wygrała, choć nie miała wymaganych wówczas 17 lat i średniego wykształcenia.Poza tym, że trafiła do świata filmu, upomniał się o nią również świat mody. Można uznać, że była jedną z pierwszych polskich top-modelek. Do Mody Polskiej zaangażowała ją sama Grabulka, czyli Jadwiga Grabowska. Szefowa kultowej marki modowej czasów PRL wypatrzyła ją osobiście.– Nie miała większych problemów na planie. Mimo że nie miała doświadczenia, zachowywała się jak prawdziwa profesjonalistka. Intuicyjnie wyczuwała, jak należy ustawić się do ujęcia. Problemy, jeśli były, wynikały u niej z pewnego braku techniki aktorskiej – mówił Jan Laskowski, operator.– Teresa była wysoka, miała 175 cm wzrostu. Jej sylwetka była jednak zachwycająca, szalenie proporcjonalna, smukła, ale wciąż kobieca. Praca modelki dała jej szansę na niezłe zarobki, rozpoznawalność i podróże. Na przełomie lat 50. i 60. Moda Polska prezentowała swoje stroje nie tylko w Europie, ale także w Egipcie, USA czy Australii – przypomina Emilia Padoł.Tuszyńska w tym filmie przyćmiła Zbigniewa CybulskiegoFilmem, który przyniósł jej sławę i rozpoznawalność, był nakręcony w 1960 roku „Do widzenia, do jutra” w reżyserii Janusza Morgensterna. Tuszyńska zagrała w nim rolę Francuzki Margueritte. Partnerował jej Zbigniew Cybulski.Czytaj także: DDA: Mój ojciec po 10 piwach dopiero zaczynał picieTa, uznawana dziś za arcydzieło polskiego kina, produkcja zachwycała nie tylko w Polsce, ale też na całym świecie. Postać, którą zagrała Tuszyńska, była inspirowana jej rówieśniczką, 18-letnią córką konsula francuskiego w Gdańsku – Francoise Buron. Dziewczyna na co dzień mieszkała w Wiedniu, ale odwiedzała Polskę, a dokładnie Trójmiasto, w wakacje. Gdy zobaczyła występ kabaretu Bim-Bom zaczęła regularnie brać udział w próbach. Poznała Zbyszka Cybulskiego i zaczęła z nim flirtować. Znajomość ta nie miała jednak przyszłości. Pewnego dnia dziewczyna zniknęła i więcej w Trójmieście się nie pojawiła.Premiera filmu „Do widzenia, do jutra” odbyła się 25 maja 1960 roku. Widzowie przyjęli go entuzjastycznie, krytycy uważali, że „liryczne zadanie rozwiązał Morgenstern z rzadkim jak na debiutanta smakiem”, ale zbyt idealnie przedstawił otaczającą bohaterów rzeczywistość. Jak wspomina Sławomir Koper, wyzłośliwiano się, że w filmie nie ma „ani jednego pijaka, ani jednego starego młodzieńca, ani jednej smętnej i nieuczesanej dziwożony”. Czepiano się także zbyt wielu „ślicznych dziewcząt i wesołych normalnych chłopaków”.Dla Teresy Tuszyńskiej była to przepustka nie tylko do świata polskich, ale także zagranicznych filmów. Zaczęła być nazywana „polską Brigitte Bardot”. Mówiono, że przyćmiła swoją rolą nawet Zbigniewa Cybulskiego.„Tetetka” zamiast grać, wolała bywać w warszawskich lokalachDo francuskich produkcji próbował przekonać ją Roman Polański. Czemu to nie wyszło? Teresa Tuszyńska była młodą dziewczyną, która zbyt wcześnie zaczęła być sławna. Bardziej niż praca nad aktorskim warsztatem, wciągnęło ją życie towarzyskie. – Miała nowych przyjaciół i znajomych: silną paczką podbijali warszawskie lokale – opisuje Mirosław J. Nowik w książce „Tetetka. Wspomnienia o Teresie Tuszyńskiej”.Młoda aktorka nie stroniła od imprez i alkoholu. „Tetetka”, tak nazywał ją Kazimierz Kutz, miała wielu adoratorów. Aktorka zakochała się jednak na zabój w Adamie Pawlikowskim. Aktor uchodził za bożyszcze wśród kobiet. Był żołnierzem AK, rannym w powstaniu. Słynął z nienagannych manier i posługiwał się biegle kilkoma językami. Wystąpił w 49 filmach. Najbardziej znana scena z jego udziałem to ta w filmie „Popiół i diament” w reżyserii Andrzeja Wajdy, w której wraz ze Zbigniewem Cybulskim zapalają kieliszki z alkoholem, wymieniając nazwiska poległych. Ciekawostką jest fakt, że to on sam wymyślił tę scenę.„Zabieranie jej z Bristolu było dosyć męczące”Choć Tuszyńska kochała Pawlikowskiego bez pamięci, była dla niego jedną z wielu kobiet. Wciąż się schodzili i rozchodzili. Aktorka na złość niewiernemu ukochanemu, wyszła za mąż za jego przyjaciela hrabiego Jana Floriana Zamoyskiego.To sprawiło, że Pawlikowski na dobre zakochał się w Tuszyńskiej. – Powodem naszego rozejścia był alkohol. Zabieranie jej z Bristolu albo z innych knajp, gdzie się akurat znajdowała, było dosyć męczące. Dzwoniła, żebym po nią przyjechał. Przyjeżdżałem jak idiota. Wyczekiwałem. A potem wszystko się rozlazło. Było nie do utrzymania – wspominał mąż Tuszyńskiej.Aktorka po raz drugi stanęła na ślubnym kobiercu z reżyserem dźwięku i aktorem dubbingowym, Włodzimierzem Kozłowskim. Ich relacja trwała 10 lat. Powodem rozstania znowu stał się alkoholizm Tuszyńskiej. W 1963 roku Teresa znalazła się na okładce amerykańskiego magazynu „Show”. Przedstawiano ją jako „najbardziej zachodnią i najbardziej utalentowaną z polskich gwiazd filmowych”. Ona sama nie była jednak już zbytnio zainteresowana rozwijaniem swojej kariery. Przez to, że piła coraz więcej, reżyserzy nie chcieli z nią współpracować, traciła kolejne propozycje.Jadwiga Grabowska zaczęła odmawiać jej angażu do sesji w latach 60., potem przestała grać w filmach. Kiedy uderzyła w twarz milicjanta na służbie, prawie trafiła do więzienia. Na rozprawie również była pijana.Czytaj także: 35 lat „Metra”. Czego Wajda zazdrościł Józefowiczowi?Tuszyńska odeszła w zapomnieniuRelacja Pawlikowskiego i Tuszyńskiej wciąż trwała. Utrzymywał ich brat aktorki, czyli Bogdan. W 1976 roku Pawlikowski targnął się na swoje życie i wyskoczył z okna. Gdy brat zapytał ją, dlaczego nie ratowała go, odpowiedziała: „A co? Miałam go trzymać za kołnierz? Chciał, to wyskoczył”.Po jego śmierci wciąż piła wraz z młodszą siostrą Wacławą i trzecim mężem, robotnikiem Janem Perzyną. Ostatnią rolą aktorki była ta w filmie „Kto wierzy w bociany?” w reżyserii Heleny Amiradżibi i Jerzego Stefana Stawińskiego. Zagrała w nim matkę głównego bohatera. Premiera filmu odbyła się 19 marca 1971 roku. 26 lat później, tego samego dnia Teresa Tuszyńska zmarła. Odeszła w zapomnieniu. „Zerwała dawne znajomości, przestała odwiedzać znane miejsca. Apele przyjaciół o kontakt, kartki zostawiane w kawiarniach na szlaku, pozostały bez efektu. Nie odezwała się i nigdy do nikogo już się nie odezwie” – pisano w zmiance o jej śmierci w jednej z gazet. Została pochowana na cmentarzu komunalnym Północnym w Warszawie.