Zatrzymały ich dopiero strzały. Trzej Polacy stali się w ostatnich dniach niechlubnymi bohaterami słowackich mediów. Mężczyźni wysadzili bankomat w Dolinie Demianowskiej, a potem za wszelką cenę próbowali uciec przed policją. Podczas obławy mundurowi wykorzystali między innymi śmigłowiec. Pomysł Polaków na szybkie wzbogacenie się już na początku ujawnił swoje słabe strony. Odgłosy porannej eksplozji w Dolinie Demianowskiej zaalarmowały okolicznych mieszkańców, którzy wezwali policję.Złodzieje wsiedli do swojego audi i postanowili uciec z miejsca przestępstwa. Ruszyła obława. Słowaccy funkcjonariusze potraktowali sprawę wyjątkowo poważnie, dlatego w pościgu wzięły udział nie tylko liczne patrole, ale też śmigłowiec służb, a nawet dron.Złodzieje ścigani na Słowacji. Podczas obławy rzucali pod koła radiowozów kolczatkiPolacy robili wszystko, żeby utrudnić zadanie mundurowym. Rzucali nawet pod koła radiowozów kolczatki drogowe.Ostatecznie policjanci sięgnęli po służbową broń i zaczęli strzelać w tylne koła uciekającego audi. Kierowca stracił wtedy panowanie nad autem, uderzył w ogrodzenie jednej z posesji i w końcu się zatrzymał.Polacy – w wieku 46, 48 i 53 lat – odpowiedzą za usiłowanie kradzieży, zniszczenie mienia oraz napaść na funkcjonariusza publicznego. 48-letni kierowca usłyszał też zarzut stworzenia zagrożenia dla życia i zdrowia pozostałych uczestników ruchu drogowego podczas ucieczki.Czytaj także: Więzień uciekł podczas wycieczki do Luwru. Strażnicy nie mieli szans