Jedna z ofiar błagała lekarzy o śmierć. Irańskie służby bezpieczeństwa wielokrotnie gwałciły i torturowały pielęgniarki ze szpitala w Teheranie, które w styczniu trafiły do aresztu za pomoc rannym demonstrantom protestującym przeciwko reżimowi – donosi portal Iran International. Bestialstwo sługusów ajatollahów, skończyło się dla nich kalectwem. Portal powołuje się na dwa źródła, które z obawy przed represjami reżimu prosiły o zachowanie anonimowości. Informatorzy Iran International opowiedzieli przerażającą historię dwóch pielęgniarek ze szpitala Rajaei w Teheranie, który „udzielały pomocy osobom rannym podczas masowych protestów, które wybuchły w Iranie pod koniec grudnia i rozprzestrzeniły się na początek stycznia, przyciągając miliony ludzi na ulice i prowadząc do represji, które doprowadziły do masowych aresztowań i co najmniej 36 500 zgonów”. Szpital przyjął późnym wieczorem 8 stycznia falę rannych, głównie od postrzałów. Służby bezpieczeństwa zakazały personelowi medycznemu udzielania pomocy tym osobom. Według portalu 14 z 27 osób odmówiło wykonania tego polecenia. Z tego, tylko siedmioro z nich zajmowało się rannymi od godz. 21:00 do północy. Po północy służba bezpieczeństwa wkroczyła do placówki i dobiła niektórych rannych. Protest personelu medycznego w tej sprawie, skończył się zastrzeleniem dwóch pielęgniarek. Pięć innych kobiet aresztowano i przeniesiono do aresztu, a ich rodziny przez wiele tygodni nie miały żadnych informacji o ich sytuacji Czytaj także: Rzeź w Iranie. Zamordowali tyle osób, że nie mieli jak utylizować zwłokPiekło na Ziemi Jak twierdzą informatorzy Iran International, jedna z pielęgniarek, 33-letnia kobieta, była wielokrotnie molestowana, gwałcona i torturowana w trakcie pobytu w areszcie. Agenci bezpieki regularnie gwałcili ją po dwóch, trzech przez kilka dni z rzędu. Ale to nie wszystko, oprawcy wiele razy wsadzili jej w odbyt duże przedmioty. „Obrażenia, których doznała pielęgniarka, były tak poważne, że lekarze musieli usunąć część jej jelita. Obecnie żyje z workiem stomijnym. Jej macica również uległa poważnemu pęknięciu i przeszła już dwie operacje. Prawdopodobnie zostanie usunięta” – czytamy w artykule portalu. Według informatorów dziennikarzy, kaci doprowadzili kobietę do takiego stanu, że przed przeniesieniem na salę operacyjną pielęgniarka błagała lekarzy, aby pozwolili jej przeżyć.Taki sam los spotkał drugą pielęgniarkę. Jej także uszkodzono kawałek jelita i musi mieć worek stomijny. Zaś jej macica była w takim stanie, że lekarze musieli ją wyciąć. Rodzina jednej z kobiet musiała zapłacić oficerowi reżimu, aby ją uwolnić. Zmaltretowana pielęgniarka musiała zaś podpisać zobowiązanie, że po wyjściu na wolność wyzna, że padła ofiarą przemocy i gwałtu ze strony uczestników zamieszek. Czytaj także: „Krwawiłam, a część oka wypłynęła”. Irańczycy walczą z reżimem