„Sekielski Wieczorową Porą” o bezpieczeństwie. My się musimy nauczyć, kiedy kucnąć, kiedy nie dotykać walizki, kogo powiadomić – podkreślił w programie „Sekielski Wieczorową Porą” w TVP1 ekspert ds. bezpieczeństwa, płk rezerwy Grzegorz Cieślak. Uczestnicy programu rozmawiali w piątek o wzmożonym ryzyku ataków terrorystycznych po rozpoczęciu wojny w Iranie. Były zastępca szefa kontrwywiadu wojskowego, płk rezerwy Maciej Matysiak zwrócił uwagę, że „nie doświadczyliśmy od wielu, wielu lat, a właściwie nigdy, terroryzmu – do czasu inwazji rosyjskiej na Ukrainę”.– Niemcy – tak: Baader Meinhof. Włosi – tak: Czerwone Brygady. Brytyjczycy – tak: IRA. Bezsprzecznie. Hiszpanie – Baskowie. Więc mają te doświadczenia. U nich ludzie ginęli. My nawet nie wiemy, jak często i w jakich ilościach – powiedział płk Matysiak.Przypomniał, że zamach na metro w Madrycie w 2004 roku, w którym zginęło 191 osób, a ponad 2 tys. zostało rannych, był przyczynkiem do wycofania wojsk hiszpańskich z Iraku. – Więc oni to znają, i to przeświadczenie od pokoleń (u nich – red.) istnieje. U nas go nie ma, bo tych wypadków nie było dużo i oby ich nie było – podkreślił gość Tomasza Sekielskiego.Czy łatwo zwerbować mieszkańca Polski?Na potrzeby programu „Sekielski wieczorową porą” jego autorzy zrealizowali prowokacje dziennikarskie. Sprawdzili, czy wśród Polaków łatwo jest zwerbować jednorazowego agenta do realizacji określonego zadania, na przykład osobę, która z naiwności i dla pieniędzy zdecyduje się przewieźć pociągiem paczkę z niewiadomym towarem.Zadanie okazało się niepokojąco proste. „Werbowana” przez Internet osoba bez dociekania, o co dokładnie chodzi zleceniodawcy, zapytała o cenę i wyraziła zgodę.Zobacz też: Dyplomatyczny zgrzyt z udziałem ambasadora USA. „Pamiętacie alkotweety?”W innej prowokacji sprawdzono, czy i jak Polacy oraz służby reagują na pozostawioną w metrze, pociągu czy na ulicy walizkę. Tu również rezultaty nie wyglądały dobrze – porzucony bagaż nie wzbudził alarmu.Śmiertelne zagrożenieTymczasem „50-litrowa walizka to jest odpowiednik około 50 litrów materiału wybuchowego” – powiedział płk rezerwy Grzegorz Cieślak ekspert ds. bezpieczeństwa. – W zależności od tego, czy mówimy o tym, ze to jest silny materiał wybuchowy, czy ktoś go zrobił w domu, będziemy mieli różne skutki – dodał, podkreślając, że w obu przypadkach to śmiertelne zagrożenie. – My się musimy nauczyć, kiedy kucnąć, kiedy nie dotykać walizki, kogo powiadomić. I ten, który przyjmuje zgłoszenie, musi przestać traktować to jak zło konieczne. To znaczy on musi kupić tę informację od nas, ciesząc się, że ktoś zechciał taką informację udzielić – mówił płk Cieślak.Płk Marcin Faliński, były oficer agencji wywiadu zaznaczył, że już od szkoły podstawowej powinniśmy uczyć się o bezpieczeństwie i obronności. Ocenił, że nic nie może tego zastąpić.