Tych klientów banki nie mogą zignorować. Nie tylko pracownicy na etacie zaciągają nowe kredyty mieszkaniowe. Aktywni kredytowo są również przedsiębiorcy. Potwierdzają to ciekawe dane NBP. W przypadku kraju ze stosunkowo dużą liczbą mikrofirm sektor bankowy nie może sobie pozwolić na pomijanie klientów prowadzących działalność gospodarczą. To stwierdzenie dotyczy oczywiście Polski. Banki w swoich serwisach informują, że przyszli kredytobiorcy w celu pożyczenia pieniędzy na lokum mogą wykazywać nie tylko dochody z pracy na etacie. Inne akceptowane warianty to działalność gospodarcza, umowy cywilnoprawne oraz dochody z najmu, renty i emerytury. Rodzi się jednak pytanie, jak bardzo aktywni kredytowo są przedsiębiorcy. Narodowy Bank Polski niedawno zaprezentował interesujące statystyki, które pomagają odpowiedzieć na to pytanie. Danym NBP przyglądają się eksperci RynekPierwotny.pl.Coraz więcej umów hipotecznych z przedsiębiorcamiInformacje na temat głównego źródła dochodu kredytobiorców pojawiają się nieczęsto. Warto zatem spojrzeć na dane NBP z najnowszego, grudniowego raportu o stabilności systemu finansowego. Pokazują one bowiem, jak w poszczególnych latach zmieniały się udziały w nowych kredytach mieszkaniowych, liczone według głównego źródła utrzymania kredytobiorcy (praca najemna, działalność gospodarcza oraz inne źródła takie jak np. najem).Czytaj też: Dane energetyczne mówią sporo o budownictwie i demografiiMożna jedynie żałować, że informacje prezentowane przez NBP uwzględniają wyłącznie kredyty mieszkaniowe i pomijają tym samym np. kredyty gotówkowe. Podział wyników na poszczególne kategorie kredytów dla konsumentów byłby ciekawy, jednak i tak informacje z poniższego wykresu można uznać za interesujące. Tym bardziej że dostrzegamy istotne zmiany. Okazuje się, że po 2020 r. zaczął rosnąć udział nowych kredytów mieszkaniowych dla tych klientów sektora bankowego, których głównym źródłem utrzymania jest firma.Spadł udział kredytobiorców-pracownikówJeszcze w 2020 r. udział kredytobiorców utrzymujących się głównie z działalności gospodarczej był szacowany na ok. 20 proc. nowej akcji kredytowej. Analogiczny wynik z 2025 r. wyniósł już 27 proc. W stosunku do sytuacji z 2020 roku, w ciągu pięciu lat wyraźnie zmniejszył się odsetek nowych „hipotek” dla dłużników będących pracownikami. Mowa o ujemnej zmianie z 78 proc. do 70 proc. W bieżącej dekadzie wzrosło również znaczenie innych źródeł utrzymania nowych kredytobiorców, lecz nie była to kwestia bardzo istotna dla rynku hipotecznego.Właściciele firm ciągle bardziej ryzykowni dla bankuOpisywanych wyżej informacji nie należy traktować jako ciekawostki. Okazuje się bowiem, że główne źródło utrzymania kredytobiorcy ma wpływ na spłacalność kredytów. Analitycy NBP w swoim grudniowym raporcie o stabilności systemu finansowego podkreślają, że spłacalność prywatnych kredytów mieszkaniowych zaciągniętych przez przedsiębiorców jest wyraźnie gorsza niż w przypadku kredytowania pracowników. Dla umów hipotecznych z lat 2016 - 2023 różnice udziału kredytów zagrożonych bywają nawet trzykrotne (na niekorzyść prowadzących firmę).Dlaczego zatem osoby, które utrzymują się głównie z działalności gospodarczej, gorzej spłacają swoje kredyty mieszkaniowe? Zdaniem autorów raportu NBP przyczyną może być większa zmienność uzyskiwanych dochodów. Krajowe banki oczywiście znają specyfikę prowadzenia działalności gospodarczej i posiadają własne statystyki spłacalności. Dlatego potencjalni klienci-przedsiębiorcy przy wnioskowaniu o kredyt mieszkaniowy czasem mogą zostać potraktowani w sposób bardziej restrykcyjny niż „etatowcy”.Bez wiążących wniosków co do struktury zatrudnienia?Eksperci portalu RynekPierwotny.pl zwracają również uwagę, że informacje prezentowane przez NBP mogą stwarzać pokusę do stawiania tez związanych z popularnością poszczególnych form zatrudnienia/zarobkowania. Należy jednak pamiętać, iż szacunkowe wyniki widoczne na wykresie dotyczą jedynie grupy nowych kredytobiorców hipotecznych. Stanowi ona wąski wycinek całej grupy zarobkujących mieszkańców kraju. Wydaje się zatem, że same kredytowe szacunki banku centralnego są niewystarczającym oparciem dla ewentualnych stwierdzeń mówiących np. o wzroście znaczenia działalności gospodarczej w stosunku do etatu.Czytaj też: Domy „za złotówkę” – przegapimy takie okazje?