„Wykupują wszelkie możliwe zapasowe tankowce”. Arabia Saudyjska zapowiada, że w ciągu kilku dni w pełni sprawny będzie rurociąg do transportu ropy, której nie można przewieźć przez cieśninę Ormuz. Iran atakuje okręty znajdujące się na tej strategicznie położonej trasie. Kluczowa dla transportu tego surowca cieśnina jest zablokowana i tylko irańskie statki transportowe są przez nią przepuszczane. Już teraz ropa zaczyna płynąć rurociągiem do Morza Czerwonego.Analityk rynku Daniel Kostecki podkreślał na antenie Polskiego Radia 24, że choć rurociąg jest alternatywą dla przewiezienia ropy tankowcami przez cieśninę Ormuz, to ilości surowca, które mogą być nim przetransportowane, są mniejsze.Saudyjczycy kupują tankowceJak podała agencja Bloomberg, Saudyjczycy masowo kupują tankowce, żeby przygotować się na alternatywny transport ropy przez Morze Czerwone. „Saudyjczycy wykupują wszelkie możliwe zapasowe tankowce na potrzeby obejścia zablokowanej przez Iran cieśniny Ormuz” – wskazuje portal Money.pl.Największy tamtejszy przewoźnik ropy, Bahri Ship Management, zamówił za bardzo wysokie stawki tankowce do odbioru ropy z miasta Janbu nad Morzem Czerwonym.Money.pl wskazał, że zakłócenia w cieśninie Ormuz, przez którą przepływała do tej pory jedna piąta światowych dostaw ropy, sprawiły, że ceny surowca już kilka razy przekroczyły poziom 100 dolarów za baryłkę. Wraz z tym stawki frachtowe kluczowych tankowców osiągnęły również rekordowe poziomy.CZYTAJ TAKŻE: Bombardowania luksusu się nie pokazuje. Obcokrajowcy z zarzutami w DubajuCytowany przez portal szef Saudi Aramco powiedział w tym tygodniu, że spodziewa się, iż rurociąg transportujący ropę na odległość około 1,2 tys. kilometrów przez kraj będzie działał z pełną przepustowością w ciągu kilku dni, co oznacza zwiększenie wykorzystania głównej alternatywy królestwa wobec Ormuzu.Jak podaje Bloomberg rurociąg może przesyłać 7 mln baryłek dziennie, choć około 2 mln baryłek dziennie tej przepustowości będzie zasilać rafinerie w Arabii Saudyjskiej. Oznacza to, że przekierowanie dostaw nad Morze Czerwone obejmie dużą część – ale nie całość – dotychczasowego eksportu.