Ostrzeżenie dla influencerów i turystów. Wizyta w turystycznym raju skończyła się dla nich kłopotami. 21 osobom postawiono zarzuty złamania przepisów Zjednoczonych Emiratów Arabskich dotyczących cyberprzestępczości. Chodzi o filmowanie ataków, jakie Iran przeprowadził w Dubaju – podała organizacja Zatrzymani w Dubaju, pomagająca osobom z problemami prawnymi. Największe miasto ZEA jest magnesem dla różnej maści influencerów i biznesmenów, przylatuje tam także wielu turystów z całego świata, więc nie mogło być inaczej – nagrania irańskich ataków w Dubaju błyskawicznie obiegły internet. Problem w tym, że prawo Zjednoczonych Emiratów Arabskich dotyczące cyberprzestępczości oznacza, że udostępnianie zdjęć lub nagrań z działań wojennych może skutkować karą więzienia, pobytem w areszcie i deportacją.Ataki psują wizerunek Dubaju. Turyści mogą mieć kłopotyOciekający luksusem Dubaj nie chce, aby tego typu obrazki burzyły pieczołowicie budowany przez lata wizerunek miasta sukcesu. Przepisy zakazujące lub ograniczające filowanie wojny to nic niezwykłego na świecie, jednak w przypadku Dubaju sytuacja o tyle skomplikowana, że miejsce to przyciąga influencerów, którzy de facto żyją z nagrywania.Wśród 21 oskarżonych osób jest między innymi Brytyjczyk, który – jak podała prezeska i założycielka Zatrzymanych w Dubaju Radha Stirling – został oskarżony, choć natychmiast usunął nagranie z telefonu, gdy tylko został o to poproszony przez służby.Wystarczy udostępnić film albo skomentować– Zarzuty brzmią może mało konkretnie, ale już w praktyce są poważne – stwierdziła Stirling w oświadczeniu. W rzeczywistości bowiem takie złamanie prawa może polegać choćby na udostępnieniu lub skomentowaniu filmu, który już krąży w sieci – przyznała obrończyni. Zgodnie z przepisami ZEA dotyczącymi cyberprzestępczości, osoba, która pierwotnie opublikowała kontrowersyjną treść, może zostać oskarżona. Grozi to jednak także każdemu, „kto ją przekształca, ponownie publikuje lub komentuje” – ostrzegła założycielka Zatrzymanych w Dubaju.Tak skonstruowane prawo może w teorii prowadzić do postawienia kilkudziesięciu osób przed sądem. Kary w takich przypadkach to nawet dwa lata więzienia, grzywny w wysokości 20-200 tys. dirhamów, a także deportacja w przypadku cudzoziemców.Stirling ostrzegła, że ryzyko jest spore, tym bardziej że istnieje możliwość postawienia wielu zarzutów. Co się za tym kryje? Osoba, która udostępnia kilka klipów lub artykułów, może teoretycznie zostać oskarżona o wiele przestępstw i otrzymać wiele wyroków, nawet jeśli jej działania były całkowicie nieumyślne.Czytaj także: LOT zawiesił połączenia na Bliski Wschód. Podano listę lotnisk