„Dzień dobry, tutaj Andrzej Wajda”. 16 marca o 20:30 na antenie TVP1 premiera spektaklu Teatru Telewizji „Wszystko na sprzedaż” w reżyserii Agnieszki Jakimiak i Mateusza Atmana. To hołd dla mistrza polskiego kina – Andrzeja Wajdy i twórcza rekonstrukcja jego słynnego filmu z 1968 roku. W setną rocznicę urodzin i dziesiątą rocznicę śmierci Andrzeja Wajdy Teatr Telewizji przygotował wyjątkową premierę – „Wszystko na sprzedaż” w reżyserii i według scenariusza Agnieszki Jakimiak i Mateusza Atmana, czyli najbardziej awangardowy film mistrza w interpretacji najbardziej awangardowych twórców współczesnego teatru. „Wszystko na sprzedaż” na nowoW jednej z głównych ról zobaczymy w nim Magdalenę Cielecką – aktorkę, która zagrała w nominowanym do Oscara „Katyniu” Wajdy. – „Wszystko na sprzedaż” to jeden z moich ukochanych filmów Andrzeja Wajdy. Wiele razy go oglądałam, działa na mnie na wielu poziomach. Pomysł, by zinterpretować go na nowo i stworzyć na jego kanwie spektakl Teatru Telewizji wydał mi się, owszem, ryzykowany, ale też szalony, kuszący i inspirujący. Zaintrygował mnie również duet reżyserki – Agnieszka Jakimiak i Mateusz Atman – mówiła Magdalena Cielecka.– Nigdy wcześniej razem nie pracowaliśmy, ale z zaciekawieniem obserwowałam to, co robili w różnych teatrach. Nie mogłam sobie też odmówić tego, by w jakimś sensie wejść w buty ikony, jaką niezaprzeczalnie jest Beata Tyszkiewicz. W filmie Wajdy to ona grała rolę, do której w tym spektaklu Teatru Telewizji nawiązuje moja rola – dodała Cielecka.Akcja sztuki „Wszystko na sprzedaż” zostaje przesunięta do 2016 roku, na plan ostatniego filmu Wajdy. Pewnego dnia reżyser nie pojawia się w pracy. Aktorzy i współpracownicy, zaniepokojeni przedłużającą się nieobecnością, ruszają na poszukiwania. Przemierzają miasto, przez które przetaczają się właśnie masowe strajki, czarne protesty. Wkrótce okazuje się, że Wajda nie żyje. Jak skończyć film bez reżysera? Kto zajmie jego miejsce? Czy żałobę po zmarłym mistrzu można uczynić tematem sztuki? I czy faktycznie – wszystko jest na sprzedaż? W spektaklu „Wszystko na sprzedaż” zobaczymy również m.in. Bartosza Bielenię, Magdalenę Koleśnik, Darię Poluninę, Daniela Olbrychskiego, Małgorzatę Gorol, Jana Sobolewskiego, Juliana Świeżewskiego, Jaśminę Polak i Roba Wasiewicza. Za zdjęcia odpowiadał Przemysław Brynkiewicz, za scenografię – Katarzyna Pielużek, za kostiumy – Nina Sakowicz, za muzykę – Bendik Giske i Wojciech Blecharz, a za montaż – Laura Pawela.Czytaj również: „Polskie Oscary” rozdane. Sprawdź laureatówMagdalena Cielecka wspomina Andrzeja WajdęMagdalena Cielecka poznała Andrzeja Wajdę w 1995 r. na festiwalu w Gdyni. Reżyser pogratulował wówczas aktorce roli w filmie Barbary Sass „Pokuszenie”. Jakiś czas później obsadził ją w reżyserowanym przez siebie spektaklu „Klątwa” w Starym Teatrze, a dekadę później – w filmie „Katyń”. Jak się okazuje, wiąże się z tym zabawna anegdota, której aktorka nigdy dotąd nie opowiadała.Aktorka wspomina, jak któregoś dnia odebrała telefon i usłyszała w słuchawce: „Dzień dobry pani Magdo, tutaj Andrzej Wajda”.– Nie uwierzyłam w to. Byłam pewna, że któryś z kolegów robi sobie ze mnie żarty. Zwłaszcza że wielu aktorów doskonale potrafi naśladować głos Wajdy. Pracowałam wtedy z Markiem Kondratem, zaprzyjaźniliśmy się i wydawało mi się, że to on sobie ze mnie żartuje.Magdalena Cielecka postanowiła utrzymać żartobliwy ton rozmowy. – Powiedziałam: „No świetnie, Andrzej. Nareszcie doczekałam się telefonu od ciebie. Kogo mam zagrać?”. Zapadła cisza, po czym Wajda zaczął mi tłumaczyć, w jakiej roli chce mnie obsadzić. „Świetnie! To kiedy się widzimy?” – opowiadała aktorka.Cały czas była przekonana, że rozmawia z Markiem Kondratem. – W tle rozmowy usłyszałam głos pani Krystyny Zachwatowicz. Wtedy struchlałam. Zrozumiałam, że to naprawdę Andrzej Wajda do mnie zadzwonił i chce, bym zagrała w „Katyniu”. Pomyślałam, że właśnie cała moja kariera legła w gruzach. Natychmiast zmieniłam ton. Po latach przypomniałam mu tę sytuację, ale, na szczęście tego nie pamiętał – wspominała Magdalena Cielecka.Czytaj również: Stuhr o hejcie i wrażliwości. „Byłem zły na siebie, że jestem ciapciuchem”