Eksperci ostrzegają. Propozycja „polskiego SAFE 0 proc.” autorstwa prezydenta Karola Nawrockiego i prezesa NBP Adama Glapińskiego spotkała się z krytyką ekonomistów. Wskazują oni, że projekt opiera się na niepewnych założeniach dotyczących przyszłych zysków NBP i w praktyce może oznaczać finansowanie zbrojeń poprzez nowe zadłużenie. A to właśnie zadłużenie jest główną osią sporu między PiS i prezydentem a rządem w kontekście unijnego programu SAFE. Do 20 marca prezydent Karol Nawrocki ma czas na podjęcie decyzji w sprawie ustawy wdrażającej unijny program SAFE, która zakłada utworzenie w Banku Gospodarstwa Krajowego funduszu do obsługi środków z unijnych pożyczek na obronność. Prezydent wraz z prezesem NBP Adamem Glapińskim zaproponował jednak alternatywę dla unijnego mechanizmu – tzw. „polski SAFE 0 proc.”.Na czym polega prezydencki projekt „polskiego SAFE”Według tej koncepcji w BGK miałby powstać Polski Fundusz Inwestycji Obronnych, finansowany z zysków Narodowego Banku Polskiego. We wtorek prezydent Nawrocki i prezes Glapiński spotkali się m.in. z premierem Donaldem Tuskiem, aby rozmawiać o tej alternatywie. Prezydencki projekt trafił już do Sejmu. Premier ocenił, że „polski SAFE 0 proc.” to w największym skrócie „SAFE zero złotych”. Stwierdził, że w prezydenckim projekcie ustawy nie ma pieniędzy, jest natomiast nowe ciało, rada, biurokracja i dziesiątki niepotrzebnych przepisów.„Żadnych pieniędzy w SAFE 0 nie ma. Zero złotych. Nie ma również żadnych gwarancji zysku z NBP. Jest za to pomysł zadłużenia BGK, powołania specjalnych Rad i Komitetów. Genialne” – napisał na platformie X minister finansów Andrzej Domański. Propozycja prezydenta i prezesa NBP spotkała się z krytyką części ekonomistów. Zwracają oni uwagę, że kluczowym źródłem finansowania w tym modelu miałyby być przyszłe zyski Narodowego Banku Polskiego, które nie są gwarantowane.„Nie mamy czasu”Eksperci od bezpieczeństwa podkreślają konieczność szybkich decyzji w sprawie finansowania obronności. – Prezydent twierdzi, że ma dużo czasu na decyzję w sprawie SAFE. Panie prezydencie, my nie mamy czasu. Dostawa uzbrojenia tydzień później na linię frontu to tydzień za późno – powiedział w TVP Info Paweł Mateńczuk „Naval”, pełnomocnik szefa MON ds. warunków służby wojskowej.Podobną opinię wyraził w TVP Info dyrektor Centrum Europejskiego Uniwersytetu Warszawskiego Kamil Zajączkowski. – Program SAFE jest bardzo korzystny dla Polski. O projekcie ustawy prezydenta można dyskutować, ale mamy wciąż zbyt mało danych. Tymczasem potrzebujemy tych pieniędzy tu i teraz – zaznaczył.Ryzyko wzrostu inflacjiCzłonek Rady Polityki Pieniężnej Ludwik Kotecki w rozmowie z Polskim Radiem ocenił, że wprowadzenie programu mogłoby zwiększyć presję inflacyjną.– Wdrożenie programu „SAFE 0 proc.” i uruchomienie dodatkowych środków na rynku może skutkować wyższą inflacją. To może być nawet 200 miliardów dodatkowego pieniądza w gospodarce. Jeśli wrzuca się do niej taką kwotę, musi to znaleźć odzwierciedlenie we wzroście cen – powiedział.Skąd miliardy z polskiego SAFE? Ekonomista: To czysta spekulacjaKrytycznie o koncepcji finansowania programu zyskami NBP wypowiedział się również ekonomista Piotr Kuczyński. – Wypracowanie zysku dzięki zarządzaniu aktywami Narodowego Banku Polskiego to czysta spekulacja – stwierdził. Podkreślił, że zarządzanie aktywami banku centralnego nie daje żadnej gwarancji zysku. – Sprzedajemy, kupujemy, możemy zarobić, ale możemy też bardzo dużo stracić. Nie ma żadnej gwarancji, że taki zysk powstanie – zaznaczył.Kuczyński odniósł się również do pojawiających się pomysłów sprzedaży części złota z rezerw NBP. – Gdyby bank centralny sprzedał dziś całe swoje złoto, prawdopodobnie zarobiłby ponad 100 miliardów złotych. Ale prezes NBP sam mówi, że nie zamierza ruszać ani złota, ani rezerw. Jeśli więc miałoby to polegać na sprzedaży złota i natychmiastowym odkupieniu go tylko po to, by zaksięgować zysk, to byłaby kreatywna księgowość. Rynki finansowe by nam tego nie wybaczyły – powiedział.Sprzedać złoto i... co dalej?Katarzyna Szwarc, była pełnomocniczka rządu ds. Strategii Rozwoju Rynku Kapitałowego w Ministerstwie Finansów i członkini Polskiej Sieci Ekonomii, oceniła w rozmowie z portalem Gazeta.pl, że sam mechanizm jest z ekonomicznego punktu widzenia możliwy.– Propozycja prezydencka polegałaby na przekierowaniu do budżetu zysku NBP ze sprzedaży rezerw złota. Nie jest to kreatywna księgowość – powiedziała. Zastrzegła jednak, że sam wzrost wartości złota w rezerwach banku centralnego nie oznacza jeszcze zysku. – Jego realizacja następuje dopiero w momencie sprzedaży. Jeśli NBP chciałby je potem odkupić, może się okazać, że będzie musiał zrobić to po wyższej cenie – dodała.Do sprawy odniósł się także główny ekonomista Pracodawców RP Kamil Sobolewski, który w mediach społecznościowych stwierdził, że korzystniejsze jest rozwiązanie proponowane przez rząd.„Propozycja rządu jest lepsza. Wypłata PLN z NBP nie dodaje rezerw walutowych. Nie jest ona pusta, bo zdrożało złoto. Ale jeśli złoto zostanie i stanieje, to stanie się pusta. Doradcy Karola Nawrockiego to rozumieją. Liczę na troskę o kraj u prezydenta. Opozycja krzykiem nie zaszkodzi, a prezydent Karol Nawrocki wetem tak” – napisał na X Sobolewski. Czytaj też: Kaczyński włącza się w spór o SAFE. „To pułapka”