Dane z Orlenu. Wojna na Bliskim Wschodzie sparaliżowała dystrybucję ropy i sprawiła, że ceny paliw wystrzeliły w górę z dnia na dzień. Wszyscy odczuwają to boleśnie na stacjach benzynowych niemal na całym świecie. W Polsce widać jednak pierwsze oznaki możliwego wyhamowania – ceny hurtowe Orlenu spadły pierwszy raz od wybuchu wojny. Nie jest pewne, czy przerodzi się to w długoterminowy trend. Jest nadzieja, że paliwo nie będzie już drożało w szaleńczym tempie. Międzynarodowa Agencja Energetyczna (MAE) zaproponowała największe w historii uwolnienie rezerw ropy naftowej. Planowany wolumen miałby przekroczyć 182 miliony baryłek. Porównywalna skala miała miejsce tylko w 2022 roku – po wybuchu wojny w Ukrainie.Analiza danych z ostatnich dni wskazuje, że ceny paliw w hurcie rzeczywiście przystopowały. Środa (11 marca) jest pierwszym dniem spadków – zarówno jeśli chodzi o benzynę, jak i diesla. Tak wynika z informacji na oficjalnej stronie Orlenu.Pierwszy dzień obniżek cen daje nadziejęW przypadku benzyny bezołowiowej Eurosuper 95, 1000 litrów tego paliwa (1 metr sześcienny) w hurcie kosztowało 27 lutego (dzień przed wybuchem wojny) 4 473 zł. Od tego momentu koszty już tylko szły do góry. Trzeciego marca było to już 4 616 złotych, a trzy dni później cena przekroczyła 5 tysięcy złotych (5 008 zł). Najwięcej – 5 272 zł za 1000 litrów – trzeba było zapłacić 10 marca. W środę 11 marca nastąpił wreszcie pierwszy spadek – 5 178 zł. Zobacz także: Niemcy kontrolują kierowców tankujących w Polsce. „Czyste naciągactwo”W przypadku oleju napędowego Ekodiesel trend wygląda podobnie. Tysiąc litrów tego paliwa 27 lutego kosztowało w hurcie 4 777 zł, po wybuchu wojny było to już (3 marca) 5 237 zł, a 10 marca już nawet 6 359. 11 marca nastąpił pierwszy spadek – 6 195 zł. Najbliższe dni pokażą, czy ta tendencja się utrzyma, czy też było to tylko chwilowe wahnięcie.A już w najbliższych dniach stacje będą oferować promocje na paliwo – więcej piszemy w tym artykule.