Agnieszka Dziemianowicz-Bąk w „Gościu poranka”. – Prezydenckie weto w sprawie ustawy SAFE będzie błędem. Byłaby to ogromna strata szansy na inwestycje w polską obronność, polski przemysł, a także w miejsca pracy – powiedziała w „Gościu poranka” w TVP Info ministra rodziny, pracy i polityki społecznej Agnieszka Dziemianowicz-Bąk. We wtorek prezydent Karol Nawrocki i prezes NBP Adam Glapiński spotkali się m.in. z premierem Donaldem Tuskiem w sprawie alternatywy dla unijnego programu SAFE. Prezydencki projekt wpłynął już do Sejmu. Premier skrytykował jednak propozycję „polskiego SAFE 0 proc.” i zaapelował o podpisanie rządowej ustawy.Mariusz Piekarski, prowadzący „Gościa poranka”, zapytał Agnieszkę Dziemianowicz-Bąk, co sądzi o propozycji prezydenta.– Projektowi „polskiego SAFE 0 proc.” na pewno należy się przyglądać, analizować go i ewentualnie dopytywać o szczegóły. Zanim jednak prace w Sejmie będą możliwe, trzeba pamiętać, że dziś na stole jest SAFE – też polski, ale europejski, bo Polska jest częścią Unii Europejskiej. To konkretne pieniądze, które już wkrótce mogłyby popłynąć do Polski i zostać wydane na polski przemysł obronny, armię, straż graniczną oraz tworzenie nowych miejsc pracy – powiedziała Dziemianowicz-Bąk.„Prezydent nie jest czarodziejem”– Pomysł „polskiego SAFE 0 proc.” być może jest przygotowywaniem gruntu pod weto w sprawie SAFE. Jeżeli jednak to weto się pojawi, będzie to błąd. To błąd i krzywda nie dla rządu, nie dla Sejmu ani dla tej czy innej partii politycznej, ale przede wszystkim ogromna strata szansy na inwestycje w polską obronność, polski przemysł, a także w miejsca pracy. Te dwa projekty – SAFE i „polski SAFE 0 proc.” – nie muszą się wykluczać. Jeżeli pojawią się jakieś dodatkowe środki, choć nie jest jasne, skąd miałyby się wziąć, i będzie taka możliwość, to oczywiście polska armia i polskie bezpieczeństwo przyjmą każde środki. Na pewno nic się nie zmarnuje – dodała.Prowadzący zwrócił uwagę, że po spotkaniu dotyczącym „polskiego SAFE 0 proc.” prezydent nie przedstawił szczegółów projektu.– Nie wyszedł, bo nie jest czarodziejem. Musiałby wyjść i powiedzieć: „czary-mary, nie wiadomo skąd, ale pieniądze będą. Będziemy sprzedawać złoto, ale tak, żeby tego złota nie było mniej”. Nie ma tu szczegółów, nie ma żadnego sensownego mechanizmu. A sprawa jest bardzo prosta. Jeżeli są zyski NBP, to te zyski oczywiście powinny trafiać do budżetu. Ale wiemy, że nie ma zysków – są straty. Jeżeli są straty, to nie można mówić, że one coś sfinansują, bo straty nie generują zysków – powiedziała ministra.– Jednym podpisem można zwiększyć polskie zdolności obronne. Podpisem pod ustawą SAFE, która leży na biurku pana prezydenta. Pan prezydent twierdzi, że ma dużo czasu, mówi, że się nie spieszy i że ma jeszcze 10 dni. Pytanie jest takie, jakim kosztem te dni lecą. Bo jest rozpisany harmonogram. Pieniądze mogłyby już płynąć do Polski i być przeznaczane na inwestycje w polską obronność, ale pan prezydent „ma czas” – dodała.Czytaj też: Projekt prezydenta o finansowaniu wojska „to nie są realne kalkulacje”