13 niebezpiecznych zdarzeń tylko w gminie Cisna. Po piątkowym ataku niedźwiedzia na 53-letniego mężczyznę w Kalnicy samorządowcy z gminy Cisna apelują do Ministerstwa Klimatu i Środowiska o natychmiastowe działania zwiększające bezpieczeństwo mieszkańców. Tylko w tym roku zgłoszono tam już 13 niebezpiecznych zdarzeń z udziałem tych drapieżników. W poniedziałek w Kalnicy (gmina Cisna) odbyła się konferencja prasowa w miejscu, gdzie w miniony piątek drapieżnik zaatakował 53-letniego mężczyznę.Do zdarzenia doszło w kompleksie leśnym w pobliżu miejscowości w godzinach popołudniowych. Poszkodowany doznał obrażeń głowy i kończyn, jednak zdołał samodzielnie wrócić do domu i wezwać pomoc. Po opatrzeniu ran w szpitalu w Lesku został wypisany – jego życiu nie zagraża niebezpieczeństwo.Rosnąca liczba incydentów z niedźwiedziamiJak podkreślali uczestnicy konferencji, podobne sytuacje zdarzają się w regionie coraz częściej. W tym roku na terenie gminy Cisna zgłoszono już 13 niebezpiecznych zdarzeń z udziałem niedźwiedzi.Poseł Polski 2050 Bartosz Romowicz, który pochodzi z Bieszczad, zwrócił uwagę na rosnącą liczbę drapieżników w regionie.– Jako mieszkaniec Bieszczad od 37 lat obserwuję, że z roku na rok tych zwierząt jest coraz więcej. Mówimy o sytuacjach takich jak pojawienie się niedźwiedzia na stacji paliw, niszczenie kontenerów z odpadami czy wizyty samic z młodymi na podwórkach i przy kompostownikach – powiedział.Czytaj także: Wyrok za zabicie kota. Sprawca spędzi rok za kratkamiSpór o liczebność populacjiParlamentarzysta wskazał również na rozbieżności w szacunkach dotyczących liczby niedźwiedzi w Bieszczadach. Według części organizacji ekologicznych w regionie żyje około 100 osobników. Zdaniem lokalnych samorządowców i leśników liczba ta może być znacznie wyższa.– My wiemy, że tylko na terenie, w którym jesteśmy, jest ich około 70, a w całym regionie może być 300 i więcej. Potrzebujemy realnych środków, aby policzyć te zwierzęta i skutecznie je monitorować – zaznaczył Romowicz.Szacunki Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Krośnie wskazują, że populacja niedźwiedzia brunatnego na Podkarpaciu – głównie w Bieszczadach – wynosi obecnie około 300 osobników i jest największa w Polsce. W samym Nadleśnictwie Cisna liczba tych zwierząt wzrosła z ośmiu w 2008 r. do około 70 obecnie.Samorządowcy: Potrzebne działania „tu i teraz”Przewodniczący Rady Gminy Cisna Mateusz Świerczyński przypomniał, że mimo zapowiedzi z ubiegłego roku mieszkańcy wciąż czekają na konkretne wsparcie ze strony państwa.– Bieszczady to święte miejsce bytowania niedźwiedzia, ale chcemy zabezpieczyć mieszkańców przed tym stykiem na linii niedźwiedź–człowiek. Obiecywano nam grupy interwencyjne i możliwość płoszenia zwierząt amunicją gumową. Do tej pory tego nie ma – powiedział.Podczas konferencji przypomniano również o zapowiadanym przez Regionalną Dyrekcję Ochrony Środowiska podpisaniu 18 marca umów na projekt ochrony niedźwiedzia o wartości 16 mln zł. Środki mają zostać przeznaczone m.in. na utworzenie grup interwencyjnych oraz zabezpieczenie miejsc gromadzenia odpadów.Ministerstwo zapowiada systemowe rozwiązaniaMinisterstwo Klimatu i Środowiska podkreśla jednak, że działania zwiększające bezpieczeństwo mieszkańców są już wdrażane. Resort przypomniał, że uruchomiono specjalny plan oparty na rozwiązaniach stosowanych w Tatrzańskim Parku Narodowym.Jak wskazano, podstawą ograniczenia liczby spotkań ludzi z niedźwiedziami jest eliminowanie przyczyn zbliżania się zwierząt do zabudowań, przede wszystkim poprzez właściwe gospodarowanie odpadami oraz ich odstraszanie.W ramach projektu ochrony niedźwiedzia brunatnego przewidziano m.in. tworzenie całodobowych grup interwencyjnych – pierwsza z nich już działa – znakowanie zwierząt obrożami telemetrycznymi (dotychczas oznaczono pięć osobników), finansowanie zabezpieczeń miejsc gromadzenia odpadów oraz płoszenie drapieżników przy użyciu gumowej amunicji.Trwają prace nad zmianami w prawieW Sejmie trwają także prace legislacyjne, które mają umożliwić służbom regularne wykorzystywanie broni gładkolufowej z amunicją gumową do odstraszania niedźwiedzi podchodzących pod zabudowania.Resort zwraca uwagę, że sytuacja w Bieszczadach jest trudniejsza niż w Tatrach – zarówno ze względu na liczebność populacji, jak i znacznie większy obszar objęty działaniami ochronnymi.Eksperci ostrzegająEksperci przypominają również, że marzec to okres, w którym niedźwiedzie wybudzają się z zimowego snu i intensywnie poszukują pożywienia. W tym czasie ryzyko spotkania z drapieżnikiem w lesie jest większe, dlatego służby apelują o zachowanie szczególnej ostrożności.Czytaj także: Lew złapał dziewczynkę przez kraty. Trafiła do szpitala