Ewakuacja z Arabii Saudyjskiej. Departament Stanu USA nakazał opuszczenie Arabii Saudyjskiej części amerykańskiego korpusu dyplomatycznego oraz członkom rodzin pracowników rządowych. Jako powód podano „zagrożenie bezpieczeństwa”. Decyzja ta jest rozumiana na świecie jednak znacznie szerzej – jako sygnał, że konflikt na Bliskim Wschodzie może eskalować jeszcze bardziej i trwać naprawdę długo. Już trzy dni po rozpoczęciu wojny z Iranem Stany Zjednoczone rozpoczęły ewakuację dyplomatów z tego regionu. Był to jednak mniej istotny personel oraz osoby, które dobrowolnie chciały opuścić Bliski Wschód. Dzień później została bezpośrednio zaatakowana ambasada USA w Rijadzie. Irańskie drony doprowadziły do pożaru budynków. Po tym incydencie zatwierdzono możliwość dobrowolnych wyjazdów przedstawicieli tej placówki. Teraz przyszedł z Waszyngtonu nakaz takich działań.Eskalacja konfliktu zamiast pokoju na Bliskim WschodzieAnalitycy zauważają, że tego typu decyzje w dyplomacji są zatwierdzane niechętnie przez kręgi rządowe, ponieważ świadczą o nadzwyczajnym zagrożeniu. W przypadku wojny USA i Izraela z Iranem może to oznaczać eskalację konfliktu, tym bardziej że Arabia Saudyjska jest postrzegana jako wyjątkowy kraj z kilku względów. Przede wszystkim to sojusznik USA w tym regionie i największy klient kupujący broń od amerykańskich firm (ponad 100 mld USD transakcji). Poza tym znajduje się tam mocno rozbudowana infrastruktura naftowa, która zawsze może „zachęcać” do spektakularnych ataków.Zobacz także: Trzech amerykańskich żołnierzy nie żyje. Kolejni ciężko ranniRząd USA nie spieszył się z ewakuacją AmerykanówTuż po wybuchu wojny media amerykańskie krytykowały administrację Donalda Trumpa za brak wcześniejszych prób ewakuacji obywateli oraz dyplomatów z zagrożonych terenów. Dopiero 2 marca, Departament Stanu wydał nakaz obowiązkowego wyjazdu dla pracowników misji w Iraku, którzy nie są niezbędni. Wkrótce wydał ten sam nakaz w kilku innych misjach. Już w trakcie działań wojennych wykonano 20 lotów czarterowych ewakuując obywateli Stanów Zjednoczonych z Bliskiego Wschodu.Teraz jest coraz bardziej prawdopodobne, że w trybie awaryjnym ewakuowani będą kolejni „ważniejsi” amerykańscy dyplomaci z placówek w innych krajach Zatoki Perskiej. Zobacz także: Iran grozi nie tylko USA. Ewakuacja baz wojskowych i ambasadO skali zagrożenia może też świadczyć fakt, że amerykańska administracja wydała też w poniedziałek (9 marca) dyspozycje dotyczące konsulatu w Turcji. Ambasada USA w Ankarze nakazała swym dyplomatom opuszczenie konsulatu w Adanie, położonego w pobliżu bazy lotniczej NATO Incirlik, która w ostatnim tygodniu kilkakrotnie stała się celem ataków rakiet balistycznych wystrzelonych przez Iran. Jednocześnie zaapelowała do obywateli amerykańskich o natychmiastowe opuszczenie południowo-wschodniej Turcji.