Nagła zmiana podczas wyprawy. Jeszcze przed tygodniem Mateusz Waligóra, przemierzając płaskowyż Finnmarksvidda w północnej Norwegii, musiał mierzyć się z temperaturami spadającymi poniżej -30 stopni Celsjusza. Gdy jednak przeniósł się nieco na południowy zachód i ruszył szwedzkim Szlakiem Królewskim (Kungsleden), pogoda całkowicie się zmieniła. Polak idzie Szlakiem Królewskim w Szwecji. W ciągu dnia często jest powyżej zera, mocno wieje i pada mokry śnieg. Pomimo opadów jest go naprawdę mało i często kluczymy między skałami – opowiada Waligóra.Na drugim z trzech etapów podróży przez skandynawską Arktykę Waligórze towarzyszy Ryszard Jakubowski. Do końca etapu w Szwecji pozostało im jeszcze kilka dni marszu na nartach.Polak idzie Szlakiem Królewskim w Szwecji– Minęliśmy schronisko Abiskojaure. Chwilę porozmawiałem z właścicielką. Powiedziała, że sezon zimowy skrócił im się o cały kwiecień, a to, co teraz dzieje się na zewnątrz, wygląda bardzo dziwnie. Pożegnaliśmy się i ruszyliśmy dalej. Zaczęło mocno wiać, a z nieba sypał – a może bardziej padał – mokry śnieg. Co pewien czas mijamy kogoś na szlaku. Niektórzy zawracają ze względu na trudne warunki – relacjonował kilka dni temu Waligóra.Wzrost globalnej średniej temperatury powietrza prowadzi do zmian klimatu na całej Ziemi. Szczególnie szybko zachodzą one w Arktyce, gdzie ocieplenie postępuje dużo szybciej niż w pozostałej części świata. – To zjawisko, nazywane arktycznym wzmocnieniem, ma poważne konsekwencje dla zasobów wodnych i cyklu hydrologicznego. Oznacza to topnienie lodu morskiego, recesję, czyli wycofywanie się lodowców i lądolodu Grenlandii, rozmarzanie wiecznej zmarzliny oraz częstsze występowanie ekstremalnych zjawisk pogodowych – tłumaczy Olga Hałacz z Zakładu Adaptacji do Zmian Klimatu (Instytut Ochrony Środowiska – Państwowy Instytut Badawczy).Skutki tych procesów odczuwalne są nie tylko w regionie arktycznym, lecz także w skali całego globu. Zmniejszanie się arktycznej pokrywy lodowej przyczynia się do wzrostu poziomu mórz na świecie. Z szóstego raportu IPCC wynika, że lodowce we wszystkich regionach polarnych tracą masę co najmniej od początku XXI wieku i proces ten będzie trwał przez kolejne dekady, nawet w warunkach stabilizacji globalnej temperatury. – Rosnący poziom mórz zwiększa ryzyko trwałych zmian linii brzegowej, częstszych i bardziej dotkliwych powodzi przybrzeżnych, zagrażających infrastrukturze, a także nizinnym obszarom wzdłuż wybrzeża oraz dolnym odcinkom dużych rzek – dodaje Hałacz.To najdłuższy szlak w SzwecjiKungsleden, którym wędrują Waligóra i Jakubowski, to najdłuższy szlak w Szwecji – ma ok. 440 km długości i łączy miejscowości Abisko (północ) oraz Hemavan (południe). Waligóra i Jakubowski pokonują odcinek z Abisko do Nikkaluokty (ok. 105 km).Szlak wymyślili członkowie Szwedzkiego Stowarzyszenia Turystycznego pod koniec XIX wieku. Chcieli, aby góry w Laponii stały się dostępne dla zwykłych ludzi, a nie tylko dla badaczy. Najpierw, w 1902 roku, dociągnięto tory kolejowe do Abisko, dzięki którym turyści mogli dojechać na daleką północ kraju. Budowa infrastruktury zaczęła się około 1907 roku. Wtedy postawiono pierwsze drewniane chatki, w których można było się przespać. Nazwa Kungsleden (Szlak Królewski) weszła do użytku 20 lat później – miała przyciągać turystów i kojarzyć się z czymś wyjątkowym. Początkowo szlak był dużo krótszy. Dopiero w 1975 roku oficjalnie połączono wszystkie odcinki, kończąc trasę w Hemavan.Warto pamiętać, że Szwedzi nie wytyczyli trasy na pustkowiu – wykorzystali ścieżki, które od wieków służyły Saamom do przepędzania stad reniferów. Dzięki temu szlak omija najtrudniejsze podejścia i prowadzi naturalnymi trasami w dolinach.Po przejściu Szlaku Królewskiego Waligóra planuje przemieścić się na południe i przejść legendarny norweski płaskowyż Hardangervidda.***Mateusz Waligóra – specjalista od wyczynowych wypraw w najbardziej odludne miejsca planety. Jako pierwszy człowiek w historii przeszedł samotnie największą pustynię Azji – mongolską Gobi, a potem przejechał ją na rowerze w zimie. Na nartach przeszedł Grenlandię oraz samotnie dotarł do bieguna południowego bez wsparcia z zewnątrz. Jest jedynym Polakiem, który zdobył Mount Everest z poziomu morza. Członek The Explorers Club.Czytaj też: Rośnie nam wielka gwiazda. Pietuszewski zachwycił golem [WIDEO]