Dawali rodzinom fałszywą nadzieję. Członkowie trzech klanów rodzinnych z Ukrainy podszywali się pod wróżbitów i stosując presję psychologiczną, przekonywali klientów o nieuniknionych kłopotach, jeśli ci nie zapłacą za przeprowadzenie odpowiednich rytuałów. Wśród ofiar szajki znalazła się żona jednego z obrońców kraju, której wmawiano, że dzięki „magii” jej mąż wróci z frontu. W rzeczywistości zginął on na froncie. To była wyjątkowo bezczelna i bezwzględna szajka, żerująca na ludzkim strachu, zwłaszcza o bliskich. Choć żyjemy w epoce sztucznej inteligencji, nowoczesnych komputerów kwantowych czy powrotu do podboju kosmosu, to wciąż wielu ludzi pokłada wiarę w różnej maści wróżbitów czy jasnowidzów. Tyle tylko, że ci „magicy” nie mają oporów, by iść z duchem czasu i wykorzystują internet do pozyskiwania nowych klientów. I żerują na nich, bez oporu. Funkcjonariusze Narodowej Policji Ukrainy (NPU) z kijowskiej Darnycji, wspierani przez kolegów z wydziału cyberprzestępczości rozbili w ostatnim czasie „magiczną szajkę”, która na usługach ezoterycznych itp. wyłudziła od różnych osób co najmniej 1,4 mln hrywien, czyli ponad 117 tys. złotych. Zyski domorosłych wróżbitów mogą być w rzeczywistości kilkukrotnie większe. Oszuści żerowali na żołnierzach Sił Zbrojnych Ukrainy i ich bliskich. „Rodziny poległych lub zaginionych żołnierzy otrzymywały nadzieję na ponowne spotkanie z bliskimi i opowiadano im historie o tym, że ich mężowie na pewno wrócą. Kobiety w depresji były przymuszane do „wróżenie” im, aby dowiedzieć się, czy ich mężowie żyją i kiedy ich zobaczą. Żona jednego z poległych żołnierzy SZU przelała im łącznie milion hrywien (ok. 84 tys. złotych – przyp. red.)” – wyjaśniają śledczy, Czytaj także: Bezlitosna przepowiednia szamanów z Peru. Chodzi o zdrowie TrumpaHieny bez skrupułów Według śledczych mózgiem „magicznej szajki” była 50-letnia mieszkanka obwodu czerkaskiego. Wciągnęła w „biznes” swoich bezrobotnych krewnych i znajomych w wieku od 18 do 60 lat. Członkowie grupy działali za pośrednictwem swoich stron internetowych o tematyce ezoterycznej, komunikatorów internetowych lub przez telefon. Opłacali też regularnie reklamy w internecie. Działali podobnie do oszustów okradających seniorów metodą na wnuczka czy policjanta. Osaczali ofiary, przekonując je, że jeżeli nie opłacą stosownych rytuałów, to będą mieli kłopoty takie jak ciężka choroba czy nawet śmierć ich, bądź bliskich. Udzielali swoim klientom odpowiedzi na wszystkie pytania, pomagali także „zdjąć klątwy” i rozwiązywać problemy miłosne. „Magicy” upodobali sobie zwłaszcza płacenie za usługi złotą biżuterią. Przekonywali także przestraszonych ludzi, że warto wziąć chwilówkę lub zastawić coś w lombardzie, aby tylko, jak najszybciej odczynić zło. W rozmowach między sobą „wróżbici” naśmiewali się z łatwowierności zdesperowanych ludzi. Na razie zarzuty oszustwa usłyszało troje magików-wróżbitów, ale liczba zatrzymanych będzie z pewnością większa. Trwa ustalenie ofiar szajki. Czytaj także: Na świecie wciąż poluje się na czarownice. Wstrząsający raport