Miłosz Motyka w „Pytaniu Dnia”. Miłosz Motyka gościem Pytania Dnia. Podczas konwencji PiS w Krakowie prezes PiS Jarosław Kaczyński wskazał kandydata partii na urząd premiera w przyszłych wyborach parlamentarnych. Został nim Przemysław Czarnek. Odnosząc się do tej nominacji, minister energii Miłosz Motyka ocenił, że „będzie to walka po prawej stronie, o elektorat skrajnie prawicowy”.Jego zdaniem dzisiaj PiS notuje spadki w sondażach, ponieważ pojawiły się „dwie Konfederacje”. „Wybór języka agresji”Jak podkreślił Motyka, wybór Czarnka, to „wybór języka agresji, chamstwa, wybór języka, który będzie skierowany przede wszystkim do wyborców skrajnego elektoratu, który będzie także elektoratem antysystemowym. O to się toczy dzisiaj bój”. Pytany, czy to oznacza zaostrzenie języka w tej kampanii, ocenił, że „Przemysław Czarnek jest człowiekiem, który nie jest w stanie chyba nikogo obrazić. Mógłby nas obrazić erudyta, a nie troglodyta”. Aleksandra Pawlicka spytała swojego gościa, czy paliwo będzie drożało, bo benzyna zdrożała już o złotówkę, najwięcej od wybuchu wojny w Ukrainie. – Już obserwujemy na rynkach światowych, jak czynniki geopolityczne wpłynęły makroekonomicznie na to, że mamy droższe paliwo. To jest obiektywny czynnik. Polska i inne państwa Europy także, nawet jeśli nie importują bezpośrednio paliw z cieśniny Ormuz, to muszą konkurować na tym rynku z podobną liczbą państw o mniejszą podaż paliwa – wyjaśnił minister. – To będzie zależało od takich czynników, jak zwiększona podaż ze strony państw OPEC + lub ze Stanów Zjednoczonych. Jeśli do tego nie dojdzie i cena baryłki będzie rosła powyżej stu dolarów, to niewykluczone, że dopiero wtedy będziemy mogli notować na stacjach zatrzymanie się cen – podsumował gość „Pytania Dnia”. Czytaj też: Po ataku na Iran ceny paliw w górę. Powtórka z 2022 roku mało realna