Sąd zdecydował. Sąd Okręgowy w Warszawie zadecydował, że ministra edukacji Barbara Nowacka musi przeprosić za słowa o kłamstwach zawartych na każdej stronie podręcznika Historia i Teraźniejszość. W piątek w warszawskim sądzie okręgowym ogłoszony został wyrok w procesie, który prof. Wojciech Roszkowski, autor podręcznika do przedmiotu Historia i Teraźniejszość wytoczył przeciwko ministrze edukacji Barbarze Nowackiej.Według Roszkowskiego, ministra skłamała i naruszyła jego dobra osobiste, mówiąc, że na każdej stronie podręcznika do HiT-u, której jest autorem, jest kłamstwo. Zażądał od szefowej MEN przeprosin oraz roszczenia w wysokości 1 tys. zł za każdą stronę podręcznika – łącznie 512 tys. zł.Zobacz także: Godziny ponadwymiarowe. ZNP przeciwny zmianom w Karcie NauczycielaMinistra edukacji: To była „licentia poetica”Nowacka w trakcie procesu zapewniała, że jej wypowiedź nie powinna być interpretowana dosłownie. Podkreślała, że określenie „na każdej stronie” powinno być odbierane jako „licentia poetica” (łac. swoboda poetycka – przyp. red.).Sędzia Magdalena Kubczak zdecydowała, że Barbara Nowacka ma opublikować przeprosiny na kanale Koalicji Obywatelskiej na Youtubie, w terminie siedmiu dni od uprawomocnienia się wyroku. Nowacka ma też zapłacić Roszkowskiemu 1,3 tys. zł tytułem kosztów procesu.Z kolei Roszkowski musi zapłacić Nowackiej 10,8 tys. zł tytułem kosztów procesu. Chodzi o koszty poniesione z rozprawami itp.Obie strony zapowiadają apelacjęBarbara Nowacka na platformie X nazwała wyrok sądu porażką sądową Wojciecha Roszkowskiego. „Żądał pół miliona złotych ode mnie za moją wypowiedź. Nie dość, że ich nie uzyskał, to dodatkowo musi mi zapłacić 10 tys. zł kosztów sądowych. W sprawie ewentualnych moich przeprosin – składam apelację” – zapowiedziała Nowacka. Słowa ministry skomentował prof. Wojciech Roszkowski, zapowiadając na platformie X apelację. „Szanowna Pani Minister życzę Pani więcej takich zwycięstw! Też będziemy składać apelację” – napisał w komentarzu.Uzasadnienie sąduW trakcie ustnego uzasadnienie sędzia Magdalena Kubczak podkreśliła, że to nie jest proces o prawdę historyczną, czy o to, co miało znaleźć się podręczniku, a przedmiotem tego procesu jest prawo do wolności wypowiedzi.Zwróciła uwagę, że sprawa nie dotyczy stwierdzenia faktu oraz że słowa pozwanej są opinią. - Pozwana użyła pewnej przenośni - mówiła sędzia. Zaznaczyła jednak, że w ocenie sądu taki zarzut narusza dobra osobiste, autorytet naukowy i rzetelność, jeśli chodzi o działalność prof. Roszkowskiego.Sędzia kilkakrotnie wskazywała, że wypowiedź Barbary Nowackiej miała miejsce podczas konwencji KO, a jej przebieg był emitowany w mediach. Oceniła, że należy wziąć pod uwagę, że im osoba pełni wyższą funkcję, tym jej słowa są „nośniejsze” oraz że ta wypowiedź przedostała się do świadomości społecznej.– Czym innym jest krytyka pewnych zjawisk społecznych (...), a czym innym jest odniesienie się do konkretnej osoby– powiedziała sędzia.Dodała, że kontekst tej wypowiedzi nie uzasadniał tak mocnych słów. Sędzia wyjaśniła, że sąd oddalił pozew o zadośćuczynienie, gdyż uznał, że żądanie go jest nieadekwatne. Sędzia Kubczyk wskazała, że podstawnym sposobem usunięcia skutków naruszenia dobra osobistego są przeprosiny osoby, której dobra zostały naruszone.– Zadośćuczynienie może być zasądzone tylko wtedy, kiedy sąd by uznał, że same przeprosiny są niewystarczające– podkreśliła sędzia.Po rozprawie pełnomocnik ministry, adwokat Maciej Ślusarek powiedział dziennikarzom, że cieszy się, iż sąd oddalił roszczenia prof. Roszkowskiego.– Sąd chyba słusznie zauważył, że wszelkie negatywne konsekwencje, które dotykały pana Roszkowskiego miały miejsce znacząco wcześniej na skutek bardzo szerokiej krytyki tego podręcznika – powiedział.Zapowiedział też apelację od wyroku.Zobacz też: Nowacka nie przeprosi „przebierańców” z TK. Spór o religię w szkołach