Efekt uprowadzenia Ukraińców. W związku z uprowadzeniem siedmiu obywateli Ukrainy na Węgrzech i kradzieżą w tym kraju mienia państwowego banku Oszczadbank, zalecamy obywatelom Ukrainy powstrzymanie się od podróży na Węgry i wybieranie innych tras tranzytowych, z pominięciem Węgier – poinformowało w piątek MSZ w Kijowie. „Ministerstwo Spraw Zagranicznych zaleca obywatelom Ukrainy powstrzymanie się od podróży na Węgry ze względu na niemożność zagwarantowania ich bezpieczeństwa w obliczu arbitralnych działań władz węgierskich. W miarę możliwości prosimy także o priorytetowe wybieranie innych tras tranzytowych, z pominięciem terytorium Węgier” – napisano na oficjalnej stronie MSZ.„Zwracamy również uwagę ukraińskiego i europejskiego biznesu na zagrożenie arbitralnym przejmowaniem mienia na terytorium Węgier i zalecamy uwzględnianie tego ryzyka w kontekście wszelkiej działalności gospodarczej w tym kraju” – czytamy w komunikacie.Sybiha: Węgry biorą zakładników i kradną pieniądzeWcześniej, w nocy z czwartku na piątek, szef MSZ Ukrainy Andrij Sybiha powiadomił, że w Budapeszcie węgierskie władze wzięły siedmiu obywateli Ukrainy jako zakładników. Według ministra przyczyny tej sytuacji są nadal nieznane, podobnie jak obecny stan zdrowia pojmanych obywateli Ukrainy. Nie ma też możliwości skontaktowania się z tymi osobami. „Tych siedmiu Ukraińców to pracownicy państwowego banku Oszczadbank, którzy obsługiwali dwa bankowe pojazdy tranzytowe, kursujące między Austrią a Ukrainą, i przewozili gotówkę w ramach regularnych usług między bankami państwowymi. W rzeczywistości, mamy do czynienia z sytuacją, w której Węgry biorą zakładników i kradną pieniądze” – napisał Sybiha na platformie X.Minister wyjaśnił, że Ukraina wysłała już oficjalną notę do władz w Budapeszcie z żądaniem natychmiastowego uwolnienia ukraińskich obywateli. „Zwrócimy się również do Unii Europejskiej z wnioskiem o jednoznaczną ocenę bezprawnych działań Węgier – wzięcia zakładników oraz rabunku” – zapowiedział szef resortu dyplomacji.„Zjedli zebry, ukradli pieniądze” – napisał na platformie X szef MSZ Polski Radosław Sikorski. Odniósł się w ten sposób do nagrania z drona, ukazującego posiadłość Hatvanpuszta, należącą do rodziny premiera Węgier Viktora Orbana. Nagranie, na którym widać było pasące się na terenie posesji zebry, zostało opublikowane w sierpniu 2025 roku.Sybiha podziękował Sikorskiemu za szybką reakcję. „Nie może być żadnej tolerancji dla państwowego terroryzmu. Wzywam wszystkich naszych europejskich partnerów do zdecydowanej reakcji na bezprawie węgierskiego rządu oraz uprowadzanie ludzi” – zaapelował szef ukraińskiego MSZ.Zatrzymanie obywateli UkrainyPaństwowy Bank Ukrainy Oszczadbank potwierdził doniesienia o zatrzymaniu przez węgierskie władze samochodów służby inkasenckiej oraz siedmiu pracowników banku. Według źródeł agencji Interfax-Ukraina, pojazdy znajdują się na zamkniętym terenie Centrum Antyterrorystycznego w Budapeszcie, natomiast miejsce pobytu pracowników pozostaje obecnie nieznane.W piątek delegacja z Narodowego Banku Ukrainy ruszyła do Budapesztu, by zbadać sytuację zatrzymanych pracowników Oszczadbanku. Na czele specjalnej grupy stanął wiceszef NBU Ołeksij Szaban. Szef banku przekazał, że zażądał od węgierskich władz podania oficjalnych powodów zatrzymania Ukraińców.W piątkowy wieczór Sybiha przekazał, że Ukraińcy zostali uwolnieni. „Są już bezpieczni i przekroczyli granicę ukraińską. Nasi konsulowie udzielili niezbędnej pomocy” – napisał na portalu X szef ukraińskiej dyplomacji.Od kilku tygodni wrze na linii Kijów–Budapeszt. Powodem było wstrzymanie dostaw rosyjskiej ropy rurociągiem „Przyjaźń” na Węgry i Słowację. Przesył został wstrzymany 27 stycznia po tym, jak instalacja – biegnąca przez ukraińskie terytorium – ucierpiała w rosyjskim ataku powietrznym.Rosyjskie atakiOd tego czasu Kijów utrzymuje, że nie ma możliwości wznowienia dostaw, aż do czasu remontu, który przedłuża się wobec trwających rosyjskich ataków. W odpowiedzi na wstrzymanie dostaw władze w Budapeszcie i Bratysławie wstrzymały dostawy oleju napędowego do Ukrainy.Ponadto premier Orban zapowiedział, że będzie blokował 20. pakiet sankcji wobec Rosji oraz przekazanie przez Unię Europejską kredytu Ukrainie o wartości 90 mld euro do momentu wznowienia pracy rurociągu Przyjaźń. Prezydent Wołodymyr Zełenski w rozmowie z dziennikarzami zażartował, że poda adres Orbana siłom zbrojnym Ukrainy, jeśli ten zablokuje europejską pomoc dla Ukrainy.Szef węgierskiego MSZ Peter Szijjarto, częsty gość na Kremlu ocenił, że Zełenski zagroził Orbanowi śmiercią. Sam premier oświadczył, że z Ukrainą „nie będzie żadnych umów, żadnych kompromisów”. – Złamiemy siłą ukraińską blokadę naftową. Energia z Węgier wkrótce znów popłynie rurociągiem Przyjaźń (…) Europa pożycza, wydaje i poświęca swoją przyszłość dla Ukrainy. Węgry wybrały inną drogę. Nadal będziemy trzymać się z dala od wojny i jej finansowania. Dochody węgierskie najlepiej służą węgierskim rodzinom – podkreślił Orban.Spór o ZakarpacieW tle jest także jedna kluczowych kwestii w polityce Orbana – sprawa mniejszości węgierskiej na ukraińskim Zakarpaciu. Według spisu powszechnego z 2001 roku mieszkało tam około 150 tys. Węgrów. Obecnie nie ma dokładnych danych, ale niektóre szacunki mówią, że węgierska mniejszość skurczyła się nawet o połowę.Kreml wykorzystuje ich do działań destabilizacyjnych. Rosyjskie kanały na platformie Telegram rozpowszechniały w lipcu ubiegłego roku nagranie wzywające Węgrów z ukraińskiego Zakarpacia do zabijania policjantów, podpalania budynków urzędów państwowych i podjęcia walki o przyłączenie tego regionu do Węgier. Nieudolność w przygotowaniu nagrania sugerowała, że za filmem stoją rosyjskie służby.Sam Orban wielokrotnie występował z roszczeniami wobec Zakarpacia. W 2022 roku pojawił się na meczu piłkarskim w szaliku przedstawiającym mapę historycznych „Wielkich Węgier”, obejmującą między innymi Zakarpacie oraz części Rumunii i innych sąsiadów. Wywołało to oburzenie w Kijowie i skutkowało wezwaniem węgierskiego ambasadora.Czytaj także: Ostatnia deska ratunku Orbana. Straszy wojną, by nie stracić władzy