„Pytanie dnia”. Polityk też mówił m.in. o rozpoczętej ewakuacji Polaków z terenów objętych napięciami. Jak podkreślił, pierwsze samoloty już wystartowały.– Cała akcja ewakuacyjna została przeprowadzona bardzo sprawnie – powiedział Rutnicki.Sztab pracuje całą dobę, sytuacja zmienia się z godziny na godzinęProwadząca zapytała, czy w już weekend rząd rozważał ewakuację obywateli z regionu. Rutnicki podkreślił, że działania trwały nieprzerwanie, a decyzje były podejmowane na bieżąco.– Pracujemy nieustannie, to były ciągle rozmowy. Sytuacja zmienia się co godzinę, a my musimy podejmować decyzje, biorąc pod uwagę bezpieczeństwo obywateli. Ruszyły też loty z ZEA, obserwujemy sytuację w Katarze. Analizujemy i na bieżąco sztab pracuje praktycznie 24 godziny na dobę – powiedział minister.Justyna Dobrosz-Oracz przywołała również wypowiedź rzecznika rządu, który mówił, że „nie da się dolecieć wszędzie”, a MSZ nie podejmowało decyzji o ewakuacji ze wszystkich miejsc.– Oczywiście, że nie da się dolecieć wszędzie. W tej chwili mamy akurat takie możliwości i to się właśnie dzieje. W tej chwili z ministerstwem spraw zagranicznych koncentrujemy się na lotach do Polski ze Zjednoczonych Emiratów Arabskich. Działamy intensywnie. Kluczowe jest bezpieczeństwo. Na dzień dzisiejszy z terenów zagrożonych wyleciało ponad 2 tysiące polskich obywateli – odpowiedział Rutnicki.Rutnicki o prezydencie: „Pan prezydent wzywa, my działamy”Prowadząca zapytała także, czy w działania pomocowe włączyła się Kancelaria Prezydenta.– Czy kancelaria prezydenta zgłosiła się w jakiś sposób do pomocy? – pytała Justyna Dobrosz-Oracz.Rutnicki odpowiedział, że nie otrzymał takiego sygnału. Zaznaczył jednak, że w akcję zaangażowane są różne instytucje państwowe oraz spółki Skarbu Państwa.– Nie mam żadnego takiego sygnału. My oczywiście pracujemy bardzo ciężko, cała grupa pracuje naprawdę wzorowo. Także firma Orlen włączyła się do pomocy – Orlen sfinansował ewakuację obywateli Polski z Omanu. Pan prezydent wzywa, my działamy. Tym się różnimy. Całość przygotowań była realizowana przez polski rząd. Najważniejsza informacja jest taka, że 109 obywateli Polski wraca do kraju – powiedział.Spór o program SAFE i inwestycje w polski przemysł zbrojeniowyW drugiej części rozmowy pojawił się temat programu SAFE oraz finansowania polskiej obronności.– Czy prezydent zaskoczył rząd w sprawie polskiego SAFE? – zapytała prowadząca.– Nie. Pan prezydent powinien natychmiast podpisać program SAFE. SAFE jest bardzo potrzebny tu i teraz, bez ściemy, abyśmy mogli mieć bezpieczną ojczyznę i żebyśmy mogli inwestować w polski przemysł zbrojeniowy – odpowiedział minister.Krytyka PiS i zakupów sprzętu w KoreiMinister odniósł się także do krytyki programu SAFE ze strony polityków PiS. W jego ocenie inwestowanie w krajową zbrojeniówkę jest kluczowe dla bezpieczeństwa państwa. Rutnicki przypomniał również zakupy uzbrojenia realizowane w poprzednich latach przez resort obrony kierowany przez Mariusza Błaszczaka.– Przede wszystkim, dlaczego tego projektu nie było, kiedy Błaszczak kupował jak na wyprzedaży wszystko, co się da w Korei? Dlaczego wtedy nie angażował się pan prezes Glapiński i nie mówił: „nie bierzcie za 6 proc.”, bo ja mam pomysł?”. Kwestia bezpieczeństwa naszej ojczyzny nie podlega jakiejkolwiek dyskusji – powiedział. Polityk dodał, że wielu wojskowych podkreśla znaczenie programu SAFE dla modernizacji polskiej armii.– Wielu świetnych wojskowych, generał Kukuła, mówią, jaki to będzie game changer i dlaczego w tej chwili tak ważne jest inwestowanie w polski przemysł zbrojeniowy. Nie rozumiem PiS, który mówi, że to nie jest dobry pomysł. Żeby to jeszcze raz wybrzmiało: to jest jakieś nieporozumienie. Jestem oburzony tym, że PiS i prezydent Nawrocki chcą inwestować w przemysł koreański – stwierdził. Rutnicki podkreślił, że w obecnej sytuacji bezpieczeństwo państwa powinno być ponad politycznymi sporami.– To nie jest czas na gierki polityczne – zaznaczył minister.Czytaj również: Wojska USA w Polsce. „Wdrożymy wytyczne prezydenta Trumpa”