„Musimy odróżniać turystów od uwięzionych”. – Będą uruchamiane loty do miejsc, z których najtrudniej jest się wydostać naszym obywatelom – zapewnił rzecznik MSZ Maciej Wewiór. Dodał jednak, że „musimy rozróżnić sytuację, gdy ktoś przebywa daleko w Azji w kurorcie i jest bezpieczny i są loty komercyjne do innych miejsc w Europie, od sytuacji, gdzie praktycznie nic nie lata”. Polskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych kontynuuje działania związane z ewakuacją obywateli z regionu objętego konfliktem. Rzecznik resortu Maciej Wewiór poinformował podczas konferencji prasowej, że w Izraelu pozostaje jeszcze kilka osób, które zgłosiły chęć powrotu do Polski. Jednocześnie – jak zaznaczył – obecnie nie ma informacji, by w Libanie lub Jordanii przebywali Polacy chcący opuścić te kraje.Największa grupa obywateli RP znajduje się w Zjednoczonych Emiratach Arabskich. Według MSZ mieszka tam około 10 tys. Polaków, a dodatkowo w regionie przebywają tysiące turystów. Wewiór odniósł się do pojawiających się zarzutów dotyczących problemów z kontaktem z polskimi konsulatami.– Nie mogę sobie wyobrazić sytuacji, że każdy telefon będzie odebrany – powiedział rzecznik. Jak dodał, uruchomiona została specjalna infolinia mająca odciążyć konsulów, a obywatele mogą kontaktować się także mailowo. Informacje są publikowane również w mediach społecznościowych placówek dyplomatycznych.Kolejny transport do PolskiResort poinformował, że trwa kolejny etap ewakuacji. 110 osób ma dziś opuścić Oman, a samolot z ewakuowanymi ma – według planów – wylądować w Warszawie jeszcze w nocy. W chwili konferencji trwało już wejście pasażerów na pokład.Polacy zostali wcześniej przewiezieni do Omanu autobusami z innych państw regionu. Według MSZ była to najbezpieczniejsza droga ewakuacji w obecnej sytuacji.Loty w regionie mają wracać do normyRzecznik przekazał również, że pojawiają się sygnały o stopniowym przywracaniu ruchu lotniczego nad Zjednoczonymi Emiratami Arabskimi. W najbliższym czasie ma tam odbywać się około 100 lotów dziennie.– Pracujemy nad tym, żeby jak najwięcej lotów było do Polski – podkreślił Wewiór.„To nie jest sytuacja jak w Afganistanie”Przedstawiciel MSZ zaznaczył, że obecna operacja znacząco różni się od dramatycznej ewakuacji z Afganistanu w 2021 roku. Jak wyjaśnił, działania w regionie Bliskiego Wschodu są bardziej rozciągnięte w czasie i wymagają skomplikowanej koordynacji.– To nie jest coś, co odbywa się w ciągu pięciu czy dziesięciu minut. O wielu rzeczach informujemy dopiero po fakcie – powiedział.Resort dyplomacji analizuje jednocześnie możliwość kolejnych działań. – Może pojawić się potrzeba następnych lotów ewakuacyjnych, ale takie decyzje jeszcze nie zapadły – podsumował rzecznik MSZ.Czytaj też: Turystyczny raj Polaków w cieniu konfliktu. MSZ ostrzega turystów