Inne oblicze konfliktu. Amerykańsko-izraelski atak na Iran, choć oficjalnie potępiony przez władze Rosji, może być im bardzo w smak. Konflikt pochłania bowiem ogromne ilości uzbrojenia – przede wszystkim rakiet przechwytujących do systemu Patriot – które są kluczowe także dla obrony Ukrainy. System Patriot stał się w ostatnich latach fundamentem ukraińskiej obrony przeciwlotniczej. To właśnie dzięki niemu Ukraińcy byli w stanie zestrzeliwać rosyjskie rakiety balistyczne, a nawet – ku zaskoczeniu części ekspertów – pociski hipersoniczne, gdy zwalniały w końcowej fazie lotu.Problem polega jednak na tym, że rakiety przechwytujące do Patriotów są niezwykle drogie, skomplikowane technologicznie i produkowane w ograniczonej liczbie. W 2025 roku amerykański koncern Lockheed Martin wyprodukował nieco ponad 600 najnowocześniejszych pocisków PAC-3. Tymczasem do zestrzelenia jednej rakiety balistycznej często potrzebne są co najmniej dwa „przechwytywacze”, czasem nawet trzy.Jeszcze przed eskalacją na Bliskim Wschodzie zapasy Ukrainy i jej sojuszników zaczęły się kurczyć. Produkcja nie nadążała za tempem zużycia, a europejskie państwa NATO ustawiały się w wieloletnich kolejkach po nowe systemy.Zmiana priorytetówPo rozpoczęciu konfrontacji USA i Izraela z Iranem jest – siłą rzeczy – tylko gorzej. Teheran od początku kampanii wystrzelił ponad 500 rakiet balistycznych i około 2 tys. dronów, co zmusiło Stany Zjednoczone oraz państwa Zatoki Perskiej do użycia setek rakiet Patriot w obronie własnych baz i miast.Zdaniem analityków, niektóre państwa regionu posiadają zapasy „przechwytywaczy” wystarczające jedynie na kilka dni intensywnego ostrzału. Jeśli konflikt się przedłuży, Waszyngton może zostać zmuszony do przenoszenia rakiet z innych regionów – na przykład z Indo-Pacyfiku – co dodatkowo nadwyręży globalne zapasy.To oznacza spore problemy dla Ukrainy.Rosja wykorzystuje luki w obronieBrak rakiet przechwytujących już teraz ma wymierne skutki na froncie. Rosja regularnie uderza w ukraińską infrastrukturę energetyczną, a luki w obronie powietrznej powodują, że część pocisków przedostaje się do celu. W efekcie ukraińskie miasta ponownie doświadczają przerw w dostawach prądu.Ukraińskie dowództwo szacuje, że aby utrzymać skuteczną obronę przed rosyjskimi rakietami balistycznymi, potrzebuje co najmniej 60 pocisków PAC-3 miesięcznie. Tymczasem europejskie państwa NATO, mimo apeli Kijowa, były w stanie zadeklarować jedynie symboliczne wsparcie. Symboliczne, czyli... pięć rakiet przekazanych przez Niemcy.Jednocześnie Rosja zwiększa własną produkcję uzbrojenia. Według zachodnich i ukraińskich danych wywiadowczych jest w stanie wytwarzać około 80 rakiet balistycznych miesięcznie, a dodatkowo codziennie wysyła nad Ukrainę setki dronów typu Shahed. Te bezzałogowce, pierwotnie opracowane w Iranie, Moskwa produkuje dziś masowo dzięki transferowi technologii z Teheranu z 2023 roku.Przemysł nie nadąża za wojnąRosnące zapotrzebowanie na Patrioty obnażyło również słabość zachodniego przemysłu zbrojeniowego. Produkcja rakiet przechwytujących wymaga komponentów pochodzących z wielu krajów, a ich wytwarzanie trwa miesiącami.Lockheed Martin zapowiada wprawdzie zwiększenie produkcji nawet do 2 tys. pocisków rocznie, ale dopiero pod koniec dekady. Firmy zbrojeniowe niechętnie inwestują w nowe linie produkcyjne bez gwarancji długoterminowych kontraktów rządowych, co dodatkowo spowalnia proces.To właśnie dlatego niektórzy eksperci – cytowani przez „The Wall Street Journal” – twierdzą, że Zachód popełnił strategiczny błąd, nie zwiększając produkcji obrony przeciwlotniczej już na początku wojny w Ukrainie. Jak zauważają analitycy, przeciwnicy NATO – Rosja, Iran czy Chiny – doskonale widzą dziś, że Zachód produkuje zbyt mało i zbyt wolno.Moskwa zyskuje na wielu frontachKorzyści dla Rosji nie ograniczają się do sytuacji militarnej. Eskalacja na Bliskim Wschodzie podnosi ceny ropy naftowej, co bezpośrednio wzmacnia rosyjskie dochody z eksportu energii – kluczowe dla finansowania wojny.W efekcie Kreml zyskuje podwójnie: z jednej strony Ukraina może mieć trudności z utrzymaniem szczelnej obrony powietrznej, z drugiej rosyjska gospodarka otrzymuje impuls dzięki droższej ropie.Zachód musi wyciągnąć wnioski. I to szybko. Dla wielu analityków obecna sytuacja jest wciąż „tylko” ostrzeżeniem. Zachodnie strategie obronne przez lata zakładały, że nowoczesne, drogie systemy obrony powietrznej wystarczą, by powstrzymać przeciwnika. Tymczasem Rosja, Iran i Chiny stawiają na masową produkcję tanich dronów i rakiet: wystrzelą sto, powstrzymanych zostanie kilkanaście, ale spora część dojdzie do celu. I stracą na tym mniej pieniędzy.Już teraz blisko jesteśmy sytuacji, w której przeciwnicy cywilizowanego świata będą dysponować większą liczbą pocisków, niż Zachód jest w stanie zestrzelić. Im dalej w las, tym trudniej będzie Ukrainie walczyć z Rosją.Czytaj też: „Wrócą około północy”. Rusza ewakuacja Polaków z Bliskiego Wschodu