„Sytuacja ekstremalnie niepewna”. Wojna na Bliskim Wschodzie może się odbić na produkcji i eksporcie żywności w Polsce. Branża przyznaje, że niepewność co do dalszych losów konfliktu jest tak samo duża, jak jego wpływ na światowe gospodarki. Po wybuchu wojny na Bliskim Wschodzie kryzys bardzo szybko dotarł do Europy – głównie przez ceny energii, przede wszystkim paliw, jest to bowiem podstawa nie tylko produkcji, ale też transportu i eksportu. Kraje w tym regionie nadal są wschodzącymi dla Polski rynkami zbytu. Odbiorcy bardzo cenią tam naszą żywność.– Liczymy, że sytuacja w miarę szybko się wyjaśni. Liczymy na to, że Polska ma zdywersyfikowane źródła zaopatrzenia (w paliwo – przyp. red.) i że te skoki cen nie będą duże – mówił w „Agrobiznesie” Andrzej Gantner z Polskiej Federacji Producentów Żywności. – Martwimy się o rolników i dostęp do nawozów, bo od tego zależą też plony i dostęp do surowców jesienią. Wszystko wskazuje na to, że sytuacja jest ekstremalnie niepewna – dodał.Wojna w Iranie a wojna w UkrainieEksperci zwrócili uwagę, że w konflikt zaangażowanych jest coraz więcej krajów, potencjalnych rynków zbytu dla Polski. W przeciwieństwie do wojny w Ukrainie, w której mamy do czynienia z działaniami na ograniczonym obszarze. Dodatkowym problemem może okazać się nadwyżka żywności na unijnym rynku, która nie będzie mogła trafić do krajów arabskich. To może przełożyć się na większą wewnętrzną konkurencję i spadek cen.Czytaj także: Już odczuwamy skutki wojny w Iranie. Ceny paliw mocno w górę