Mocne wystąpienie premiera. Pedro Sánchez nie robi ani jednego kroku w tył. Premier Hiszpanii nie przestraszył się Donalda Trumpa i jego gróźb zerwania kontaktów handlowych. – Stanowisko jest niezmienne: Nie dla wojny. Amerykanie już 23 lata temu mieli przynieść do Iraku demokrację i zniszczyć broń masowego rażenia, a wywołali jedynie wielką destabilizację na świecie – powiedział lider Hiszpańskiej Socjalistycznej Partii Robotniczej. Sánchez ostro skrytykował amerykańsko-izraelskie uderzenia na Iran, ostrzegając przed konsekwencjami, które mogą wymknąć się spod kontroli. W telewizyjnym wystąpieniu do narodu podkreślił, że eskalacja konfliktu to igranie z losem milionów ludzi. Jego słowa padły w odpowiedzi na groźby prezydenta USA Donalda Trumpa dotyczące sankcji handlowych wobec Madrytu.Rząd w Madrycie wcześniej zablokował możliwość korzystania przez amerykańskie lotnictwo z baz w południowej Hiszpanii w kontekście operacji przeciwko Teheranowi. Hiszpański przywódca określił bombardowania jako „nieodpowiedzialne i sprzeczne z prawem międzynarodowym”. Zaznaczył przy tym, że problemy świata nie mogą być rozwiązywane przy użyciu bomb i siły militarnej.Czytaj także: Hiszpania gotowa na zerwanie handlu z USA. „Mamy wystarczające środki”– Nie dla łamania prawa międzynarodowego. Nie dla założenia, że świat może rozwiązywać swoje problemy wyłącznie poprzez konflikty zbrojne. I wreszcie: nie dla powtarzania błędów przeszłości. Stanowisko rządu Hiszpanii można podsumować w słowach: nie dla wojny – podkreślił premier.Niezmienne stanowisko HiszpaniiSzef hiszpańskiego rządu podkreślił, że nie jest to postawa obliczona na efekt polityczny, lecz wynikająca z konsekwentnie wyznawanych zasad. Zapewnił, że Hiszpania nie zamierza wspierać działań, które uważa za szkodliwe dla ładu międzynarodowego. Nawet jeśli miałoby to oznaczać napięcia w relacjach z Waszyngtonem.W swoim wystąpieniu Sánchez sięgnął do doświadczeń sprzed ponad dwóch dekad i przywołał wojnę w Iraku. Przypomniał, że interwencja uzasadniana była wówczas koniecznością likwidacji broni masowego rażenia i wprowadzenia demokracji. Z perspektywy czasu – jak ocenił – przyniosła skutki odwrotne do zamierzonych. Zamiast większego bezpieczeństwa pojawiła się fala destabilizacji na całym świecie.Czytaj także: Hiszpania postawiła się USA. Nie daje zgody na ataki z jej terenu