Nieprzypadkowe cele Iranu. Wywołanie chaosu na lotniskach w regionie i atakowanie ościennych państw to jeden z elementów szczegółowej taktyki, jaką Ali Chamenei, zgładzony w sobotę przywódca Iranu, opracował na wypadek swojej śmierci wspólnie z wojskowymi po wojnie z Izraelem w czerwcu 2025 r. – podał „Financial Times”, powołując się na irańskiego informatora. Zaatakowanie przez Iran celów cywilnych i nie tylko w państwach Zatoki Perskiej nie było – jak się mogło na pierwszy rzut oka wydawać – chaotycznym działaniem spanikowanego reżimu. Ostrzał luksusowych hoteli czy lotnisk – m.in. w Dubaju i Abu Zabi – doprowadził do chaosu, a dziesiątki tysięcy zagranicznych turystów utknęło daleko od domu w sytuacji zagrożenia.Obmyślili szczegółowy plan jak podpalić całą ZatokęWedług „Financial Times” ajatollah Chamenei i jego reżim opracowali „szczegółową” strategię wojny w Zatoce, którą można było wprowadzić nawet w przypadku śmierci przywódcy. Planowanie rozpoczęło się po wojnie dwunastodniowej z czerwca 2025 r., jak zdradził gazecie irański informator. Od soboty pięciopunktowy plan zaczął być wprowadzany w życie.– Nie mieliśmy innego wyjścia, tylko eskalować, żeby wzniecić wielki pożar, który wszyscy zobaczą. Kiedy nasze czerwone linie zostały przekroczone, co było złamaniem prawa międzynarodowego, nie mogliśmy dalej grać zgodnie z regułami gry – stwierdził rozmówca „FT”.Irańczycy, mimo że przygotowali się do kolejnego konfliktu, i tak zostali jednak zaskoczeni, bo w pierwszych godzinach ostrzału Chamenei zginął, a razem z nim inni wysoko postawieni członkowie władzy i wojska. Jak oceniał w dzienniku „The Guardian” były izraelski wywiadowca, w Teheranie za bardzo przywiązali się do scenariusza, że ponownie zostaną zaatakowani w nocy, jak miało to miejsce w 2025 r.Czytaj także: Trump chce wywołać powstanie w Iranie. Znalazł sojusznikówChamenei tymczasem zginął ostrzelany w swojej siedzibie w biały dzień, ale jednocześnie przystąpiono do wdrażania dawno przygotowanej strategii. Ajatollah Alireza Arafi, jeden z członków trzyosobowej tymczasowej rady przywódczej, ogłosił w poniedziałek, że „ta wojna toczy się z gracją dzięki planowi (Chameneia)”.Wiele frontów i ataki na sektor energetycznyI jeszcze tego samego dnia, po otwarciu giełd, irańska armia zaatakowała obiekty energetyczne.„Ostrzelano dronami kluczowy obiekt gazowy w Katarze i jedną z największych rafinerii Arabii Saudyjskiej. To spowodowało wstrzymanie dostaw przez Katar, jednego z największych światowych dostawców gazu ziemnego. Ceny ropy naftowej i gazu gwałtownie wzrosły, bo żegluga przez cieśninę Ormuz została wstrzymana” – wyliczał „Financial Times”.Czytaj także: Hiszpania nadal się stawia. „USA już w Iraku miały przynieść demokrację”Przyszły też ataki na hotele, lotniska i porty w Zjednoczonych Emiratach Arabskich, Kuwejcie, Iraku, Omanie i Bahrajnie. Iran ostrzelał poza tym amerykańskie bazy w całym regionie i podejrzewa się, że zaatakował brytyjską bazę na Cyprze.– To będzie kontynuowane, eskalacja będzie postępować. Czego się spodziewali? Skoro przywódca republiki islamskiej stał się celem ataku, to oni myśleli, że nic się nie stanie? – mówił informator z irańskiego establishmentu.Decentralizacja decyzyjności w armiiTrzecim elementem planu po atakach na sektor energetyczny i turystykę było zdecentralizowanie procesu decyzyjnego w armii na wypadek śmierci ważnych dowódców. Potwierdził to zresztą, jak zauważył „FT”, sam szef irańskiego MSZ-u Abbas Araghchi.– Nasze jednostki wojskowe są obecnie w rzeczywistości niezależne i w pewnym sensie odizolowane, a ich działania opierają się na ogólnych instrukcjach przekazanych im z wyprzedzeniem – Araghchi zdradził w niedzielę w wywiadzie dla telewizji Al-Dżazira.Czytaj także: Izrael trafił w tajną bazę Iranu. „Pracowano nad bronią nuklearną”– Taktyka ta odzwierciedla wnioski wyciągnięte z wojny w czerwcu, kiedy Iran był zszokowany głębokością izraelskiej penetracji wywiadowczej i zdolnością do zamordowania najwyższych dowódców wojskowych w pierwszych godzinach konfliktu. Tym razem Iran rozpoczął szybką akcję odwetową po śmierci Chameneiego i czołowych przedstawicieli obrony – wyjaśnił.Informator potwierdził to, mówiąc, że w czerwcu 2025 „rozkazy przychodziły z samej góry”, ale teraz „siły na lądzie wiedzą od początku, co mają robić, a i tak jest to koordynowane z głównym dowództwem”.Nikt nie może czuć się bezpiecznieIrański reżim chce wywołać nerwowość w regionie i poczucie, że nikt nie może czuć się bezpiecznie. Jak stwierdził informator, „każda lokalizacja goszcząca Amerykanów nie jest bezpieczna i nikt nie będzie chciał tam zostać”, a do tego państwa Zatoki Perskiej „mierzą się z większym ryzykiem inwestycyjnym”.– Inwestorzy powiedzą im: jesteście blisko Iranu i w każdej chwili pocisk może spaść w środku twojego kraju – stwierdziło irańskie źródło. Informator przeczył też teorii, że Chameneia zaskoczono atakiem na jego siedzibę w ciągu dnia. 86-letni przywódca miał spodziewać się śmierci i chciał ją wykorzystać propagandowo, przerzucając odpowiedzialność na Stany Zjednoczone i Izrael.Czytaj także: Iran grozi Europie. Wskazano kraj, który może stać się celem„Oznaczało to wprowadzenie środków mających na celu zapewnienie reżimowi ciągłości władzy w kraju i nasilenia reakcji na ataki USA i Izraela (także ze strony innych aktorów jak np. Hezbollah czy Huti w Jemenie)” – czytamy.Efekt na razie jest taki, że kolejne kraje – chcąc czy nie – są wplątane w wojnę. Dobry przykład to Wielka Brytania, która przed izraelsko-amerykańskim atakiem nie zezwalała na korzystanie ze swoich baz – głównie na Cyprze – ale po irańskim ataku zmieniła zdanie.