Witkoff o kulisach negocjacji. Specjalny wysłannik ds. Bliskiego Wschodu Steve Witkoff ujawnił w rozmowie na antenie Fox News, że irańscy negocjatorzy otwarcie przyznali się do posiadania znacznych ilości wzbogaconego uranu. To m.in. dlatego negocjacje miały utknąć w martwym punkcie. Według jego relacji Teheran dysponuje 460 kilogramami uranu wzbogaconego do poziomu 60 proc., co w przyszłości mogłoby posłużyć w produkcji materiału rozszczepialnego do broni jądrowej. Jednocześnie zaznaczył, że stworzenie gotowej bomby zajęłoby Iranowi jeszcze co najmniej dwa lata.Witkoff przekazał, że podczas rozmów z nim oraz z Jaredem Kushnerem irańscy przedstawiciele bez wahania mówili o skali swoich zapasów. Twierdzili, że „są świadomi możliwości szybkiego podniesienia poziomu wzbogacenia do 90 proc.”, czyli do wartości uznawanej za wojskową.Iran mógł wzbogacić uranAmerykański wysłannik zwrócił uwagę, że 60-procentowy uran może zostać doprowadzony do poziomu 90 proc. nawet w ciągu tygodnia lub kilkunastu dni, a materiał wzbogacony do 20 proc. w ciągu kilku tygodni. Problemem – jak podkreślił – jest fakt, że Iran sam produkuje wirówki i dysponuje praktycznie nieograniczonymi możliwościami dalszego wzbogacania. Irańczycy utrzymywali przy tym, że mają niezbywalne prawo do rozwijania programu jądrowego, co od początku stanowiło oś sporu.Czytaj również: Iran blokuje kluczową cieśninę. „Podpalimy każdy statek”Według Witkoffa administracja Trumpa zaproponowała porozumienie, w ramach którego Iran przez dekadę nie wzbogacałby uranu, a Stany Zjednoczone pokrywałyby koszty paliwa jądrowego dla tego kraju. Oferta została jednak jednoznacznie odrzucona.Celem Waszyngtonu – jak wyliczał wysłannik – było nie tylko zatrzymanie programu nuklearnego, lecz także ograniczenie irańskich zdolności rakietowych i wsparcia dla organizacji destabilizujących Bliski Wschód.Zobacz także: Samoloty z polskimi turystami już w Polsce. „Szybkie pakowanie i biegiem”