Katastrofa w stanie Nowy Jork. Niewielki samolot lecący z Long Island rozbił się w lodowatych wodach rzeki Hudson podczas próby awaryjnego lądowania. Na pokładzie znajdowały się dwie osoby, które cudem zdołały wydostać się z maszyny i dopłynąć do brzegu. Według służb ratunkowych zarówno pilot, jak i pasażer przeżyli katastrofę. Ich stan określany jest jako stabilny. Zdarzenie miało miejsce w pobliżu lotniska New York Stewart. Cessna 172, która wystartowała z Long Island, straciła moc w jedynym silniku i chwilę później spadła do rzeki. Dane z serwisu Flightradar24 wskazują, że od startu do wypadku minęła niespełna godzina.Ratownicy początkowo mieli trudności z odnalezieniem wraku, który ostatecznie zlokalizowano w rejonie Newburgh. Maszyna była częściowo zanurzona w wodzie, pośród... dryfujących brył lodu. Pilot i pasażer zdołali opuścić kabinę o własnych siłach i dopłynąć w kierunku brzegu pomimo bardzo niskiej temperatury wody. Następnie przetransportowano ich do pobliskiego szpitala, gdzie udzielono im pomocy.Kolejny cud nad rzeką HudsonGubernator Kathy Hochul określiła ocalenie obu osób mianem „kolejnego cudu nad rzeką Hudson”. 15 stycznia 2009 roku Airbus A320 zderzył się ze stadem ptaków tuż po starcie z lotniska LaGuardia. Oba silniki straciły moc, a kapitan Chesley Sullenberger podjął błyskawiczną decyzję o wodowaniu na rzece. Manewr zakończył się sukcesem – wszystkie 155 osób na pokładzie przeżyło. Historia stała się później tematem filmu „Sully” w reżyserii Clinta Eastwooda.Czytaj również: LOT odwołuje połączenia na Bliski Wschód. Jest komunikat