Napięcie w NATO. Rząd Hiszpanii odmówił Stanom Zjednoczonym zgody na wykorzystanie wspólnie użytkowanych baz wojskowych do przeprowadzenia ataków na Iran. Decyzja zapadła w momencie, gdy Madryt coraz ostrzej krytykuje działania militarne Waszyngtonu i Tel Awiwu, określając je jako „nieuzasadnione i niebezpieczne”. Hiszpańskie władze podkreślają, że operacje prowadzone z hiszpańskiego terytorium muszą być zgodne z prawem międzynarodowym. W praktyce oznaczało to blokadę użycia baz Rota Naval Base oraz Moron Air Base w ramach trwających uderzeń.Premier Pedro Sanchez otwarcie potępił działania militarne USA i Izraela, ostrzegając, że prowadzą one do „wielkiej niestabilności na świecie”. Zaznaczył przy tym, że sprzeciw wobec irańskiego reżimu nie oznacza poparcia dla interwencji zbrojnej, która – jego zdaniem – wykracza poza ramy prawa międzynarodowego. Bazy poza porozumieniamiZ kolei szef hiszpańskiej dyplomacji José Manuel Albares zapewnił, że bazy nie będą wykorzystywane do działań, które nie mieszczą się w obowiązujących porozumieniach z USA oraz w Karcie Narodów Zjednoczonych. Jednocześnie dane serwisu Flightradar24 wskazują, że od rozpoczęcia weekendowych ataków z hiszpańskich baz wystartowało kilkanaście amerykańskich maszyn, z których część wylądowała w Ramstein Air Base znajdującej się w USA. Nieznany jest jednak cel tych lotów.Wypowiedzi Sancheza mogą dodatkowo ochłodzić relacje z Donaldem Trumpem, który już wcześniej krytykował Hiszpanię za brak zgody na zwiększenie wydatków obronnych w ramach NATO. Hiszpański premier od dawna należy do najbardziej otwartych krytyków Izraela, zwłaszcza za działalność w Strefie Gazy.Czytaj również: Atak rakietowy na Izrael. Iran uderzył w biuro Netanjahu