Wiele osób „utknęło” w drodze do kraju. – Nie ma informacji, aby jakikolwiek polski obywatel ucierpiał w wyniku działań wojennych na Bliskim Wschodzie – poinformował Maciej Wiewiór, rzecznik Ministerstwa Spraw Zagranicznych podczas konferencji prasowej. Konflikt w regionie trwa od soboty, po tym, jak USA i Izrael rozpoczęły bombardowania celów w Iranie. Wszystkie polskie grupy zorganizowane – około 200 osób – opuściły Izrael drogą lądową do Egiptu. Jak przekazał rzecznik MSZ, loty z Egiptu są realizowane, przestrzeń powietrzna jest tam otwarta, jednak są już informacje, że pojawia się tam problem z przepustowością – poinformował Maciej Wewiór. Natomiast kolejne grupy podróżnych opuszczają Jordanię drogą lotniczą i morską.– Trochę inaczej wygląda sytuacja nad Zatoką Perską. Tam najbezpieczniej jest pozostać na miejscu. Tam nadal latają pociski, drony, a ich zestrzeliwane szczątki spadają na ziemię. W tych miejscach szczególnie prosimy o słuchanie zaleceń lokalnych służb bezpieczeństwa – dodał.Rzecznik dodał, że władze Zjednoczonych Emiratów Arabskich zapewniają, że osoby, które nie opuściły terenu ZEA, będą miały zagwarantowane zakwaterowanie i wyżywienie. Dodał, że w systemie Odyseusz w ZEA jest zarejestrowanych 10 tys. obywateli Polskich. Wskazał, żeby wszyscy sprawdzali, do kiedy są tam zarejestrowani, bowiem po tym terminie ich dane będą usuwane z systemu.Aby zapewnić bezpieczeństwo Polakom „nasze placówki działają w trybie kryzysowym” – zapewnił.Czytaj także: Polacy utknęli na Bliskim Wschodzie. Specjalna infolinia dla turystówApel do biur podróżyRzecznik zaznaczył, że ostrzeżenia przed podróżami na Bliski Wschód wydawane przez MSZ mogły nie do wszystkich dotrzeć, „ale powinny one dotrzeć do biur podróży”. Zaapelował przy tym do organizatorów wycieczek w tamte rejony, aby zaprzestały tej działalności.– Apeluję do wszystkich biur podróży, które nadal oferują, a co gorsza realizują wyjazdy na Bliski Wschód o odpowiedzialność i nierobienie tego – powiedział. Poinformował, że MSZ nie ma narzędzi, żeby zabronić takiej działalności biurom podróży. Czytaj także: „Dzień nadziei”. Iranki mieszkające w Polsce o marzeniach obalenia reżimu