Strusia Zenka nie udało się uratować. Siedem lat więzienia i 15-letni zakaz posiadania zwierząt – taki wyrok usłyszał mężczyzna, który na początku 2025 roku skatował strusia Zenka z gospodarstwa agroturystycznego w Bolechówku pod Poznaniem. Sąd uznał, że Łukasz Sz. działał ze szczególnym okrucieństwem. Zdarzenie z udziałem strusia Zenka, mieszkańca gospodarstwa agroturystycznego z Wielkopolski, miało miejsce na początku 2025 roku. Ptak został skatowany kijem, był bity, kopany i szarpany. Nie udało się go uratować.Sąd nie miał wątpliwości. „To zasługuje na szczególne potępienie” Poznański sąd za zabicie zwierzęcia i działanie ze szczególnym okrucieństwem orzekł wobec Łukasza Sz. karę czterech lat więzienia i 15-letni zakaz posiadania zwierząt. Ponadto mężczyzna ma wpłacić 5 tys. zł na schronisko dla zwierząt w Poznaniu oraz 20 tys. zł pokrzywdzonemu właścicielowi ptaka.Czytaj także: Podatkowa emigracja pod lupą. Dubaj przestaje być rajem dla influencerów– Oskarżony działał bez jakiegokolwiek powodu, z pełną pogardą dla obowiązującego porządku prawnego, co świadczy o jego znacznej demoralizacji. Sąd przyjął, że oskarżony zabił to zwierzę ze szczególnym okrucieństwem. To zasługuje na szczególne potępienie w postaci wymierzenia mu surowej kary – powiedział w poniedziałek sędzia Robert Grześ.Skazany mężczyzna miał na sumieniu znacznie więcej Akt oskarżenia dotyczył w sumie 21 przestępstw. Mężczyzna został także skazany za przestępstwa narkotykowe, niszczenie mienia i groźby karalne. Sąd orzekł karę łączną w wysokości siedmiu lat więzienia.Sąd w uzasadnieniu podkreślił, że choć uwaga opinii publicznej skoncentrowana była tylko na jednym czynie oskarżonego – doprowadzeniu do śmierci strusia Zenka – to jednym z podstawowych zarzutów w tej sprawie było udzielanie substancji psychotropowej i środków odurzających osobie małoletniej.Czytaj także: Tragiczny finał pościgu za motocyklistą. Policja odpiera zarzuty– Należy przyjąć, że oskarżony jest osobą głęboko zdemoralizowaną, niemającą żadnego szacunku dla porządku prawnego. Dopuszczał się różnego rodzaju czynów wynikających z poczucia bezkarności. Dlatego też sąd zdecydował się wymierzyć oskarżonemu karę łączną w wysokości aż 7 lat. To jest nieco wyżej, niż zaproponowała pani prokurator – wyjaśnił sędzia Robert Grześ.„Sąd docenił wagę tego przestępstwa”Zadowolenie z orzeczonego wyroku wyraziła reprezentująca właściciela strusia adw. Katarzyna Topczewska. – Ja nie znam wyższej kary, która by zapadła za przestępstwo znęcania się nad zwierzętami. Uważam, że jest to bardzo dobry wyrok, odpowiednio surowy, mądry. Sąd docenił wagę tego przestępstwa. Tutaj nie było widać żadnego żalu, żadnej skruchy u oskarżonego. Nigdy nie spotkałam się z tak obrzydliwymi motywami. Co jest wyjątkowo bulwersujące, oskarżony jest dalej z tego dumny. Jak wynika z grypsu pisanego do kolegi, on się cieszy z tego, że wszystkie media o nim mówią jako pierwszej osobie, która powaliła strusia – powiedziała.– To trzeba zatrzymać. Tak, żeby on nie był przykładem dla innych, którzy mogą mieć podobne zamiary. Aby wszyscy wiedzieli, że takie okrutne czyny, takie bestialstwo spotyka się z adekwatną reakcją wymiaru sprawiedliwości. Mam nadzieję, że Poznań stanie się dobrym przykładem dla sądów w całej Polsce – dodała.Oskarżonego nie było na sali sądowej podczas ogłaszania wyroku. Reprezentujący go adw. Maciej Relewicz powiedział, że najpewniej złoży apelację. Czytaj także: Odnaleziono 12-letnią Mariannę z Prądocina