Śmierć dowódców IRGC. W atakach USA i Izraela zginęło kilku wysokich rangą dowódców Korpusu Strażników Rewolucji (IRGC) oraz urzędników i polityków reżimu ajatollahów – twierdzi agencja Reutera, powołująca się na źródło zbliżone do władz w Teheranie. Nie wiadomo na razie kim byli zabici decydenci. Irańskie media opozycyjne donoszą z kolei o śmierci „dużej liczby” członków IRGC. Z kolei izraelscy informatorzy CNN „zaznajomieni z operacją przeciwko Iranowi”, mieli przekazać, że ataki były wymierzone m.in. w Najwyższego Przywódcę ajatollaha Alego Chameneiego, szefa sztabu sił zbrojnych Sajjida Abdolrahima Musawiego, prezydenta Masuda Pezeshkiana, sekretarza Rady Obrony Iranu, Ali Shamkhaniego, a także sekretarz Rady Bezpieczeństwa Narodowego Iranu, Ali Larijaniego. Nie wiadomo na razie czy odniosły one zamierzony skutek. Irańska agencja IRNA podała, że w mieście Mihab na południu kraju, w wyniku ataku na szkołę dla dziewcząt zginęło 40 osób, głównie uczennic. To pierwsze oficjalnie potwierdzone ofiary śmiertelne. Najwyższa Rada Bezpieczeństwa Narodowego Iranu zaapelowała do obywateli, by zachowali spokój i jeśli to możliwe, wyjechali z atakowanych miast w inne miejsca. Rada zapewniła też, że nie ma powodu, by martwić się o zaopatrzenie w podstawowe artykuły, i podkreśliła, że należy unikać tłoczenia się w centrach handlowych, gdyż może to być niebezpieczne. Ministerstwo obrony Zjednoczonych Emiratów Arabskich poinformowało, że kraj ten padł ofiarą „rażącego ataku z użyciem irańskich rakiet balistycznych”, ale systemy obrony powietrznej „skutecznie przechwyciły pewną liczbę pocisków”. Jednak gruz i odłamki miały spaść na dzielnicę mieszkalną w Abu Zabi zabijając kobietę z Azji. Czytaj także: Potęga militarna Bliskiego Wschodu. Czym może odpowiedzieć Iran?