Felieton Pauliny Sochy-Jakubowskiej. Przyznam, że planując rozmowę z Piotrem Pręgowskim, aktorem znanym z „Rancza”, który zaskoczył wszystkich decyzją o udziale w preselekcjach do Eurowizji, nie spodziewałam się, że ta rozmowa dotknie tak poważnych tematów. Tymczasem Pręgowski, z charakterystycznym dla siebie dystansem, ale jednak dotknął w rozmowie spraw ostatecznych. Opowiedział o trzech poważnych zdrowotnych problemach, które sprawiły, że dotarło do niego, tu cytat, że żarty się skończyły. Nie chciałabym spoilerować, liczę na to, że obejrzą lub wysłuchają państwo „Powiem to pierwszy raz”, ale dodam tylko, że jedno z tych szpitalnych doświadczeń było naprawdę dramatyczne, bo Piotr Pręgowski na OIOM trafił razem z żoną, znaną aktorką Ewą Kuryło. – Leżeliśmy na łóżkach obok siebie. Helikopterem nie transportowali nas do Warszawy, bo mówili, że nic to nie da. Że „albo przetrwają, albo nie” – tak aktor wspominał walkę o życie. – Jak traciłem przytomność, przenosiłem się w inną rzeczywistość. Tam też było życie, jakieś takie błahe, bez emocji. Jak budziłem się, bo podawano kroplówki, wracałem do rzeczywistości, pytałem: „Ewa, żyjesz?”, ona pomrukiwała, wtedy mówiłem jej, żeby się nie dała i znowu zapadałem w sen. Jeżeli był lęk, to tylko związany z tym, że zostawiamy na świecie moją kochaną teściową, i naszą córkę. Wiedzieliśmy, że jesteśmy w poważnej opresji, oboje – dodał.I choć w tym konkretnym przypadku to koszmarny zbieg okoliczności był powodem zagrożenia życia, to bardzo doceniam takie wyznania bohaterów masowej wyobraźni. Po pierwsze, każą nam się zatrzymać i zastanowić nad – jakkolwiek patetycznie by to nie brzmiało – sensem życia. A po drugie, oswajają nas z tym, co jeszcze do niedawna wydawało się być nieoswajalne: chorobami, cierpieniem, a nawet czasem odchodzeniem. Wystarczy cofnąć się wspomnieniami o jakieś 15 lat, by zrozumieć, jak w kwestii otwartości w mówieniu o rzeczach trudnych wiele się zmieniło.„Coming outy” gwiazdOstatnio zastanawiałam się, także przy okazji wyznania Marii Seweryn o tym, jak sama zmagała się ze stanami depresyjnymi i towarzyszyła w chorobie komuś bliskiemu, gdzie bylibyśmy dzisiaj, jeśli chodzi o świadomość dotyczącą np. depresji właśnie, gdyby nie publiczne „coming outy” gwiazd (potraktujmy określenie „gwiazdy” dość umownie)? Gdyby Justyna Kowalczyk nie opowiedziała, z jakimi problemami przyszło mierzyć się multimedalistce? A aktor Marcin Bosak nie mówił otwarcie o wychodzeniu z choroby dzięki psychoterapii i farmakoterapii? Co, gdyby bliscy Bruce’a Willis’a zataili jego chorobę i świat nie mógłby się doedukować na temat otępienia czołowo-skroniowego i towarzyszącej mu afazji? Kto zwróciłby uwagę na jelita, gdyby nie Agata Młynarska, która podzieliła się diagnozą: nieswoiste zapalenie jelit, znane jako choroba Leśniowskiego-Crohna? W jakim miejscu bylibyśmy w diagnostyce endometriozy, gdyby nie fakt, że wiele znanych kobiet zaczęło domagać się uznania ich cierpienia i – co chyba ważniejsze – odpowiedniego leczenia? Co, gdyby Małgorzata Rozenek-Majdan kiedyś otwarcie nie powiedziała o leczeniu niepłodności i in vitro, procedurze, dzięki której została mamą? Karolina Gruszka o stwardnieniu rozsianym, Anna Nehrebecka nie udzielała wywiadów w chustce na głowie, a Michał Figurski nie powiedział wprost, do czego może prowadzić ignorowana latami cukrzyca… Gdzie bylibyśmy w kontekście rozmów o otyłości, gdyby ktoś przed nami nie stanął i nie powiedział: „Tak, jestem otyły, ale otyłość to choroba jak każda inna”.I nie chodzi tu o jakąś głupią licytację pt. kto ma gorzej albo imprezową zabawę znaną większości ludzi w średnim wieku, pt. „na co się leczysz?”. Chodzi o pewną misję, którą w mojej opinii mają jednak osoby publiczne. Chodzi o edukowanie i uwrażliwianie. Bo choć nie życzę gwiazdom żadnych problemów ze zdrowiem, to uważam, że to dobrze, gdy od czasu do czasu wykorzystują swoje zasięgi, by pokazywać, jak wygląda życie non-fiction. I wcale nie mam na myśli selfie robionych na szpitalnym łóżku, mam na myśli rozmowę o problemach, dzięki której ktoś może poczuć, że nie jest sam. A ktoś inny może zacząć zmieniać system.Czytaj też: Maria Seweryn: Wiem, co to stany depresyjne