Szybko został namierzony przez policję. Policjanci z Tczewa wyjaśnili sprawę zniknięcia drewnianego domku z jednej z posesji. Jak ustalili kryminalni, 30-letni sąsiad zabrał konstrukcję wartą 6 tys. złotych, a następnie pociął ją i spalił w piecu. Mężczyzna usłyszał zarzut kradzieży i zniszczenia mienia. Do tczewskiej komendy zgłosił się mieszkaniec, który poinformował o zniknięciu drewnianego domku ogrodowego ze swojej posesji. Wartość strat oszacowano na 6 tys. zł.Ogrodowy domek dla dzieci zniknął z posesji. Sąsiad porąbał go na opałSprawą zajęli się policjanci wydziału kryminalnego. Funkcjonariusze przeanalizowali zebrane informacje i wytypowali osobę mogącą mieć związek ze zdarzeniem. Był nią 30-letni sąsiad pokrzywdzonego. Mężczyzna został zatrzymany i przewieziony do jednostki Policji. W trakcie dalszych czynności śledczy ustalili, że 30-latek zabrał drewniany domek, a następnie porąbał go i wykorzystał jako opał w piecu.Na podstawie zgromadzonego materiału dowodowego mężczyzna usłyszał zarzut kradzieży w związku ze zniszczeniem mienia. O jego dalszym losie zdecyduje sąd.Zobacz także: Patryk K. z zarzutem brutalnego zabójstwa siostry i jej partnera