Były szef NIK dla Onetu. Do prokuratury wyszło z NIK 421 zawiadomień. I prawie wszystkie zostały umorzone. Przecież prokuraturą zarządzał wtedy Zbigniew Ziobro, który też był ministrem sprawiedliwości – wskazał w wywiadzie dla Onetu Marian Banaś, były prezes Najwyższej Izby Kontroli. – Część z tych spraw została podjęta (po zmianie władzy), ale wszystko idzie za wolno – ocenił. – Będąc prezesem Najwyższej Izby Kontroli i kontrolując wszystkie wydatki rządów Zjednoczonej Prawicy w latach 2019-2023, stwierdziłem, że doszło do patologicznej niegospodarności, niecelowości wydatkowanych pieniędzy – wybory kopertowe, elektrownia w Ostrołęce, Fundusz Sprawiedliwości, szpitale tymczasowe w czasie COVID-u, zakup respiratorów, zakup maseczek, płynów dezynfekujących – mówił Marian Banaś.Były szef NIK uważa, że rozliczanie ujawnionych nieprawidłowości odbywa się zbyt wolno. – Powód jest prosty. Znaczna część tych prokuratorów, a w zasadzie funkcjonariuszy, która została zatrudniona za czasów PiS-u, nadal pracuje. Im wszystkim powinny zostać postawione zarzuty. I to zarzuty kryminalne – przekonywał.Banaś: To jest patologiczny system– Weźmy aferę GetBack, przy której zawiodły praktycznie wszystkie instytucje państwowe, włącznie z prokuraturą i sądami. A przecież prawie 20 tys. polskich obywateli zostało oszukanych na 3,5 mld zł. Prokuratura prowadziła postępowanie prawie przez siedem lat i nic. Dopiero kiedy Najwyższa Izba Kontroli rozpoczęła kontrolę, to okazało się, jak to jest patologiczny system – dodał.Zdaniem Banasia nie wszystkie sprawy są należycie prowadzone. – GetBack wymaga przyspieszonego tempa. Materiał dowodowy był naprawdę wystarczająco duży… Tego przyspieszenia nie chcą prokuratorzy, którzy nie zostali odsunięci od swoich stanowisk – ocenił. – Sądzę, że on (minister sprawiedliwości Waldemar Żurek) ma jak najlepsze intencje, ale bez ludzi odpowiedzialnych i kompetentnych nic nie zrobi – podkreślił.Czytaj także: Marian Banaś nie boi się odwetu PiS: Kaczyński nie jest nietykalnyByły prezes NIK zasugerował, że potrzebne są zmiany personalne. – Za czasów PiS delegowanych zostało prawie 400 prokuratorów, takich niedoświadczonych, młodych, którzy wypełniali wszystkie polecenia z góry, wydawane przez ministra Ziobrę i jego ludzi. Każde zawiadomienie do prokuratury, które składał NIK, natychmiast miało być przesyłane do Ministerstwa Sprawiedliwości. Teraz minister Żurek musi podjąć naprawdę zdecydowane działania. Materiał został przekazany – stwierdził.Dodał, że poprzednia władza działała „systemowo”. – Za rządów PiS, na podstawie artykułu 60. Kodeksu karnego (nadzwyczajne złagodzenie kary – przyp. red.) można było zamknąć każdego. Wystarczyło, że ktoś na kogoś doniósł. Ludzie trafiali do aresztu wydobywczego bez żadnych konkretnych powodów. To właśnie ten minister, który dzisiaj znajduje się na Węgrzech, który nie chce wrócić do kraju, choć kiedyś mówił, że niewinni nie muszą się niczego bać, stworzył taki system – zaznaczył.