A na niej „nowa tajna broń”. Intensywne zbrojenia są oczkiem w głowie północnokoreańskiego dyktatora Kim Dzong Una. Podczas zakończonego IX Zjazdu Partii Pracy Korei (PPK) zatwierdzono pięcioletni plan przewidujący opracowanie broni nuklearnej odpalanej z okrętów podwodnych, satelitów wojskowe i broń elektronicznej opartej na sztucznej inteligencji. Tygodniowy Dziewiąty Zjazd rządzącej Partii Pracy Korei zakończył się paradą wojskową w stolicy kraju Pjongjangu. Kim Dzong Un oświadczył, że „status międzynarodowy wzrósł w niezwykłym stopniu”, gdyż określono główne cele polityczne na następne pięć lat.– Jest zdecydowaną wolą naszej partii dalszy rozwój i wzmocnienie naszej krajowej energetyki jądrowej oraz pełnego wykorzystania naszego statusu państwa nuklearnego – powiedział Kim, cytowany przez Koreańską Centralną Agencję Informacyjną (KCNA).– Skoncentrujemy się na projektach mających na celu zwiększenie liczby broni jądrowej i rozbudowę nuklearnych środków operacyjnych – zagroził dyktator.Korea Północna ma dziesiątki głowicZdaniem ekspertów z think tanku Stockholm International Peace Research Institute (SIPRI), Korea Północna zgromadziła około 50 głowic oraz dysponuje wystarczającą ilością materiału rozszczepialnego, by wyprodukować kolejne 40. Jednocześnie – oceniono – kraj przyspiesza produkcję dalszych materiałów rozszczepialnych.Dyktator zlecił także opracowanie potężniejszych międzykontynentalnych pocisków balistycznych (ICBM), w tym takich, które można wystrzeliwać spod wody, co jest bronią wybitnie ofensywną.Plan pięcioletni przewiduje również przygotowanie systemów uderzeniowych wykorzystujących sztuczną inteligencję, dronów bezzałogowych, a także broni zdolnej do atakowania wrogich satelitów. Pojawiła się też sugestia o „nowej tajnej broni”.Kim gotowy rozmawiać z Trumpem?Kim pozostawił otwartą drogę do rozmów ze Stanami Zjednoczonymi, zaznaczając jednocześnie, że Korea Północna utrzymuje „najtwardsze stanowisko” w polityce wobec USA. – Jeśli USA wycofają się ze swojej polityki konfrontacji z Koreą Północną i uszanują obecny status naszego kraju, nie ma powodu, dla którego nie moglibyśmy się dobrze dogadać z USA – twierdził przywódca.Jednocześnie definitywnie odrzucił możliwość dialogu z Koreą Południową, nazywając sąsiedni kraj „wrogim podmiotem”. Dowodził, że Pjongjang nie ma „absolutnie żadnych interesów” w relacjach z Seulem i trwale wykluczy go z „kategorii rodaków”.– Dopóki Korea Południowa nie może uciec od geopolitycznych uwarunkowań posiadania z nami granicy, jedynym sposobem na bezpieczne życie jest porzucenie wszystkiego, co z nami związane i pozostawienie nas w spokoju – grzmiał Kim.Pjongjang wrogi wobec SeuluAgencja AFP oceniła, że słowa dyktatora sygnalizują chęć bezpośrednich negocjacji z administracją prezydenta Donalda Trumpa, całkowicie ignorując prezydenta Korei Południowej Li Dze Mjunga, który mimo napięć zabiegał o pokojowe współistnienie i oferował pomoc, co Kim określił mianem „zwodniczych” działań.Obecnie relacje między Koreami są na najgorszym poziomie od dekad. W 2024 roku Pjongjang zmienił konstytucję, definiując Koreę Południową jako „wrogie państwo”. Wojna koreańska (1950-1953), pierwszy konflikt zastępczy podczas zimnej wojny, formalnie nigdy się nie zakończyła pokojem, a jedynie podpisaniem w 1953 roku rozejmu w Panmundżom. W ramach porozumienia zawieszono działania zbrojne, pozostawiając oba państwa w stanie technicznej wojny, która trwa do dziś.Obecny prezydent Li Dze Mjung od objęcia urzędu w czerwcu 2025 roku deklaruje, że jego kraj nie ma „wrogich zamiarów” wobec KRLD i dąży do odbudowy zaufania na Półwyspie Koreańskim. Seul rozważa między innymi wznowienie zawieszonego paktu z Koreą Północną w sprawie ograniczenia działań wojskowych wzdłuż granicy. Poinformowano, że mają trwać rozmowy na ten temat.Czytaj także: „Największy człowiek na świecie”. Przywództwo Kima Dzong Una „cudem”