„Fidesz pozostanie ważnym graczem”. Wojna nie jest już dla Węgrów nowym tematem i nie sądzę, by wciąż obawiali się, że zostaną w nią wciągnięci. Premier Viktor Orban wydaje jednak fortunę, aby przekonać wyborców, że taki scenariusz jest realny – powiedział Gabor Gyori z węgierskiego think tanku Policy Solutions. Rozmówca PAP zwrócił uwagę, że obóz premiera wyraźnie koncentruje się w kampanii przedwyborczej na tematach zagranicznych. Pytany o ich znaczenie dla węgierskich wyborców, przyznał, że „choć trudno to obecnie ocenić, tradycyjnie nie należały one do kluczowych zagadnień”.– W 2022 r. (podczas ostatnich wyborów parlamentarnych na Węgrzech – red.) temat wojny był oczywiście decydujący. Przed jej wybuchem Fidesz (partia rządząca – red.) i ówczesna opozycja szły łeb w łeb. Wojna przechyliła jednak szalę na korzyść Orbana – przypomniał Gyori.Ocenił, że brak tematów krajowych sprzyjających Fideszowi skłania partię do skupiania się na polityce zagranicznej. – W przeszłości Fidesz koncentrował swoje kampanie na rosnącej gospodarce, później na zagrożeniu migracją, a ostatnio – na wojnie. Obecnie partia rządząca nie dysponuje tematami równie silnie działającymi na jej korzyść, dlatego obserwujemy zwrot w stronę zagadnień międzynarodowych – wyjaśnił analityk.„Przekaz Orbana nie trafia na podatny grunt”– Orban argumentuje, że w obliczu międzynarodowego chaosu to on gwarantuje stabilność oraz utrzymuje dobre relacje z przywódcami USA, Rosji i Chin. Przekonuje, że dzięki niemu Węgry cieszą się na świecie szacunkiem. Jednocześnie ostrzega, że tak porywczy polityczny nowicjusz jak Magyar nie jest przygotowany na ten niestabilny okres – zauważył rozmówca PAP. Dodał, że Fidesz przeznacza rekordowe w skali Europy środki na kampanię w internecie.– Jeśli niezależne sondaże są trafne, przekaz Orbana nie trafia na podatny grunt. Trzeba jednak pamiętać, że choć wybory się zbliżają, w polityce to wciąż okres, w którym nastroje mogą się gwałtownie zmienić – zaznaczył Gyori.Analityk ocenił, że ewentualne zwycięstwo opozycyjnej partii TISZA najprawdopodobniej oznaczałoby proeuropejski zwrot w polityce Węgier. Odnosząc się do ewentualnego stanowiska rządu Petera Magyara wobec wojny w Ukrainie, podkreślił, że „byłby on z pewnością ostrożny”.– Dla wielu wyborców kluczową kwestią jest stosunek do wojny w Ukrainie. Rząd zarzuca opozycji, że będzie dążyć do większego zaangażowania Węgier. Gdyby gabinet Tiszy szybko podejmował decyzje uznawane za proukraińskie, mogłoby to podkopać jego poparcie. Spodziewałbym się ostrożnej neutralności, a nie otwarcie proukraińskiego kursu – ocenił ekspert.„Fidesz pozostanie ważnym graczem”– Nie sądzę jednak, by rząd Magyara utrudniał UE przyjmowanie pakietów wsparcia dla Ukrainy. Myślę, że nie wypowiadałby się głośno na temat wojny, ale po cichu akceptowałby inicjatywy, które nie wiążą się z istotnym zaangażowaniem Węgier – dodał Gyori.Podkreślił, że niezależnie od wyniku wyborów Fidesz pozostanie ważnym graczem na węgierskiej scenie politycznej, nawet jeśli znalazłby się w opozycji. Odpowiadając na pytanie o utrzymujące się od lat wysokie poparcie dla Orbana i jego środowiska, analityk wskazał kilka grup jego wyborców.– Z jednej strony są to osoby, które od lat głosują na tę partię z przyzwyczajenia – to bardzo duża część elektoratu. Kolejną grupę stanowią wyborcy silnie przywiązani do stabilności jako wartości nadrzędnej. Są też osoby korzystające wyłącznie z mediów kontrolowanych przez rząd oraz ci, którzy pozostają zależni od partii ekonomicznie, np. poprzez zatrudnienie powiązane z władzą – wyliczył Gyori.Wybory na WęgrzechWybory parlamentarne na Węgrzech odbędą się 12 kwietnia. Niezależne sondaże wskazują na przewagę opozycyjnej partii TISZA nad Fideszem, wynoszącą średnio od kilku do kilkunastu punktów procentowych. W opublikowanym w środę badaniu ośrodka Median 55 proc. zdecydowanych wyborców zadeklarowało poparcie dla Tiszy, a 35 proc. dla Fideszu.Czytaj też: Orban uderza w Tuska. „Nie powinni oczekiwać żadnego wsparcia”