Złożył wniosek o umorzenie sprawy w USA. Obalonego wenezuelskiego dyktatora Nicolasa Maduro czeka długi proces w USA. Znalazł jednak kruczek prawny, który dawałby mu szansę na... umorzenie sprawy. Poszło o pieniądze. Jak szacowały media po zatrzymaniu Maduro przez amerykańskich komandosów na początku 2026 roku, osobisty majątek dyktatora był szacowany na około 2 miliony dolarów. To stosunkowo niewiele jak na poziom światowych watażków, ale jako przywódca Wenezueli dysponował całym aparatem państwowym, służbami i posiadłościami.Teraz jednak, przebywając w amerykańskim więzieniu, nie ma nic, więc jego prawnika miał opłacić wenezuelski rząd. Prawnik Maduro, Barry Pollack, przekazał w środę prowadzącemu sprawę sędziemu Alvinowi Hellersteinowi, że ministerstwo finansów USA początkowo dopuściło wyjątek od sankcji finansowych nałożonych na Wenezuelę, by rząd tego kraju mógł zapłacić za obronę byłego przywódcy, ale kilka godzin później tę zgodę wycofano.Teraz Agencja Reutera podaje, że Maduro złożył wniosek o umorzenie sprawy o przemyt narkotyków, toczącej się przeciwko niemu w USA.Pollack przekonywał sędziego, że brak zgody na opłacenie obrońcy przez rząd w Caracas narusza prawo oskarżonego do pomocy prawnej, wynikające z 6. poprawki do konstytucji USA. Dodał, że nie może dalej reprezentować Maduro, jeśli nie otrzyma zapłaty od wenezuelskiego rząduMaduro i jego żona Cilia Flores zostali schwytani przez amerykańskich komandosów w Caracas 3 stycznia, a następnie przewiezieni do Nowego Jorku, gdzie stanęli przed sądem, oskarżeni przez amerykańską prokuraturę o przestępstwa związane z przemytem narkotyków i posiadaniem broni.Według Pollacka resort finansów wycofał zgodę na opłacenie przez rząd Wenezueli usług prawnych dla Maduro, ale nie dla jego żony. Oboje przebywają w nowojorskim areszcie, gdzie oczekują na proces. Grozi im wieloletnie więzienie.Zobacz także: „To będzie długa wojna”. Media: Trump dostał opcje ataku na Iran